http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Wyzwoleni, ale czy już wolni? Europa Wschodnia 25 lat po rozpadzie ZSRR”

Wyróżniony „Wyzwoleni, ale czy już wolni? Europa Wschodnia 25 lat po rozpadzie ZSRR”

Zdecydowanie wielowątkowy charakter miała jedna z najważniejszych dyskusji podczas X Zjazdu Gnieźnieńskiego, która poświęcona została sytuacji krajów usytuowanych na terenach postsowieckiego bloku. Teza, która zawiera twierdzenie, że Rosji należy się bać znajduje potwierdzenie w faktach przedstawionych przez prelegentów biorących udział w zorganizowanym spotkaniu pt. „Wyzwoleni, ale czy już wolni? Europa Wschodnia 25 lat po rozpadzie ZSRR”. Przypuszcza się nawet, że Rosja kroczy ku Azji, aby łatwiej realizować swoje imperialistyczne plany względem swoich dawnych państw satelickich, które pragną przynależeć do zjednoczonej Europy.


25 lat temu odbyło się nieformalne spotkanie, podczas którego kilku przywódców państw krajów wchodzących w skład Związku Radzieckiego zdecydowało o jego końcu. Jaki jest bilans odzyskanej wolności? Czy Europa Wschodnia, a przede wszystkim kraje byłego bloku sowieckiego są już całkowicie wolne, czy tylko chwilowo wyzwolone? Na te pytania próbowano szukać dziś odpowiedzi podczas sobotniego panelu dyskusyjnego podczas drugiego dnia X Zjazdu Gnieźnieńskiego.

Przedmowa do dyskusji był wykład historyka zajmującego się sprawami Europy Środkowo-Wschodniej, który zauważa, że społeczeństwo na tych ziemiach zawsze było słabsze, a więzi międzyludzkie kiedyś prawie nie istniały, bo były upaństwowione. - To niezwykle zmniejszało samodzielność ludzką. Wydawało się kiedyś, że tam nie ma wiary, ale ona była, tylko jej nie uzewnętrzniano. Taka mentalność w znacznym stopniu utrudniała nawiązywanie tych więzi międzyludzkich. Okazało się też wtedy, że po rozpadzie Związku Radzieckiego kij został zamieniony na marchewkę – uważa prof. Bohdan Cywiński, który dokładnie tłumaczy tę dość ciekawą przenośnię wyraźnie poruszonej tym porównaniem publiczności. - Kij okazał się za krótki i już nieskuteczny. Problemem stał się natomiast apetyt na marchewkę. Broniąc się przed kijem wszyscy staramy się być razem, a marchewkę skubie każdy sam sobie. Faktycznie, jesteśmy wtedy lepiej odżywieni, ale nie jesteśmy silniejsi. Marchewki jest coraz więcej, ale wspólnej sprawy jest coraz mniej – dodaje.

Za chwilę pada jeszcze ciekawsze stwierdzenie. - Białorusinem być jest chyba najtrudniej wśród tych wszystkich narodów – uważa prof. Cywiński. Jego zdaniem, im mniej jest prawdy i prawa, tym gorzej ze sobą współżyć. - Nie ma przez to na czym budować więzi społecznych. To dotyczy właśnie Białorusi, ale także Ukrainy. Dawny wróg stanął obok tych krajów bardzo blisko. Jest to imperium rosyjskie, które znów chce wziąć do ręki kij, a poprzez to za chwilę może zabraknąć marchewki – zauważa.

Po zakończonym długimi owacjami wystąpieniu, przyszedł czas na rozpoczęcie panelu dyskusyjnego, w którym głos zabrali także goście z zagranicy. Jako pierwsi swoje opinie przedstawili sami zainteresowani. - My Ukraińcy cały czas znajdujemy się w kryzysie, chyba mogę tak powiedzieć. Nasa aktywność społeczna nie znajduje właściwej pomocy i wsparcia na poziomie elit politycznych. Cerkiew prawosławna też nie chce nas otwarcie popierać. To jest niestety dla nas problem – wskazuje dr Andrij Baumeister z Uniwersytetu Szewczenki w Kijowie. Inny z prelegentów odnosi się także do problemów w stosunkach polsko-ukraińskich. - Ukraińcy uczyli się, że trzeba wstać z kolan, ale proszę pamiętać, że czasem trzeba na chwilę przyklęknąć. Czasem nasi bohaterowie narodowi są zmorą innych narodów – przypomina Krzysztof Stanowski, prezes Komitetu Obywatelskiego Solidarności z Ukrainą.

Dlaczego znów powinniśmy zacząć się bać Rosji? Na to pytanie próbuje odpowiadać ktoś, kto w samej Moskwie spędził większość życia. - Wolność to jest dar. Takie myślenie obowiązuje w Europie. Niestety spostrzegam, ze nasze drogi się rozeszły. Doświadczenie w budowaniu państwa demokratycznego w Rosji skończyło się porażką. Dzisiaj mamy tam stan autokratyczny co najmniej. Nawet kościół prawosławny coraz bardziej zbliża się do państwa i traci swą niezależność – opowiada Siergiej Chapnin, publicysta i były redaktor wydawnictwa Patriarchatu Moskiewskiego, który życie religijne w Rosji określa w sposób jednoznaczny. - To już nie jest prawosławie, a proradziecka religia antykomunistyczna oparta na mitologii. Cały ten stan imperialny Rosji podnosi pytanie, czy Rosja jest jeszcze elementem Europy. Moim zdaniem chyba nie jest, bo zachowuje się antyeuropejsko. Jeżeli Rosja odetnie się całkowicie od Europy, to będzie niosło za sobą ogromne niebezpieczeństwo – podkreśla S. Chapnin.

Wśród zaproszonych do dyskusji prelegentów znalazła się także szefowa Bieslat TV, która od lat zajmuje się problematyką dotyczącą Białorusi. Odnosi się do pojęcia prawdy, którą w pewnej części swojego referatu przedstawił prof. Cywiński. Tłumaczy na czym polega manipulowanie informacją. - Tam pokazuje się w telewizji ścianę tego samego koloru, zdaniem jednych jest to ściana czerwona, a zdaniem innych jest ona zielona. Nie mówi się, jaka jest prawda i to jest sposób na to, aby dezinformować społeczeństwo. Nikt nie wie już wtedy, jaki kolor ma ta ściana – przekonuje Agnieszka Romaszewska, polska dziennikarka i dyrektor Bieslat TV. Jej szerszą wypowiedź w tym temacie zamieszczamy w specjalnym wywiadzie, który udało się nam przeprowadzić już po zakończeniu dyskusji.

A jak wszystko to widzi Berlin? Niestety ostatni z zabierających głos także widzi w tej zmianie rosyjskiej polityki niepokojące zjawisko. - Wolność ma duch podróżujący. To jest niepewność wynikająca z przemian społecznych, które niesie transformacja. Trzeba pamiętać wtedy, że duże przemiany spowodowane są dużym nieładem, który jest pozostałością poprzedniego systemu – komentuje dr Kai Olaf Lang z berlińskiej fundacji Nauka i Polityka. Sugeruje, że tylko tak myśląc i to wiedząc można zrozumieć, że nie warto zawracać w takim momencie. - Wtedy pojawiają się skłonności autorytarne albo liberalizm uniwersalny. Trzecia orientacja to pojawianie się neotradycjonalizmu, czyli próby odbudowy opartej na powrocie do wartości. W odpowiedzi jest protest, ale nie ma propozycji zwrotnej – twierdzi niemiecki obserwator sytuacji w krajach postkomunistycznych. Zwraca na koniec także uwagę na to, że podobna sytuacja dzieje się teraz w Polsce.

 

 

Ostatnio zmienianypiątek, 25 marzec 2016 21:59

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.