http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Polak, Ukrainiec i Białorusin usiedli na gwoździu...”

Wyróżniony „Polak, Ukrainiec i Białorusin usiedli na gwoździu...”

Dzisiaj zakończy się X Zjazd Gnieźnieński, który był okazją do ciekawych rozmów. Na Zjeździe spotkaliśmy Agnieszką Romaszewską, polską dziennikarkę, dyrektora Bielsat TV i wiceprezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz córkę Zofii i Zbigniewa Romaszewskich. Z prelegentką jednego z paneli dyskusyjnych podczas X Zjazdu  rozmawiał Wojciech Orłowski.


- Podczas panelu „Wyzwoleni, ale czy już wolni? Europa Wschodnia 25 lat po rozpadzie ZSRR” padła teza, że w bloku postsowieckim najtrudniej być Białorusinem, autorem tej wypowiedzi jest prof. Cywiński, a Pani powiedział, że w pełni się z tym zgadza. Jak to jest z tymi Białorusinami?
- Nie zastanawiałam się nigdy nad tym w takiej formule, stąd mnie to tak uderzyło. Oczywiście to odpowiada także moim spostrzeżeniom. Myślę, że jest tak z powodów specyficznych i są tego dwie przyczyny. Pierwsza jest historyczna, to znaczy, że czasami łatwiej być członkiem narodu, który jest taki wyrazisty i agresywny w swoich działaniach. Białorusini, to taki naród raczej łagodny i zgodliwy, żeby nie użyć słowa spolegliwy. Nie ma w tym przesady, bo oni sami nawet o sobie opowiadają taki dowcip, że jak to Polak, Ukrainiec i Białorusin usiedli na gwoździu. Polak zerwał się, zaklął brzydko i wyrzucił ten gwóźdź. Ukrainiec też zerwał się i zaklął, wziął ten gwóźdź i włożył do kieszeni, myśląc, że może się przyda. Białorusin natomiast siedzi, siedzi i siedzi na tym gwoździu, nagle ktoś pyta, czy mu nie jest niewygodnie i wtedy on odpowiada, że myślał, iż tak trzeba.

- Dlaczego Białorusini tacy są?
- Oni zawsze funkcjonowali się pomiędzy dwiema dominującymi nacjami, czyli pomiędzy Polakami i Rosjanami, a każda z tych nacji w jakiś sposób sobie ich do siebie przypisywała. Polacy z racji na katolicyzm, który jest tam od zawsze powszechny, a Rosjanie uważali ich od zawsze za zachodnią część swojego kraju. Więc w gruncie rzeczy było im bardzo trudno tę tożsamość sobie znaleźć i zachować nie nastawiając się wrogo do nikogo i nie będąc agresywnym. To jest takie w ich przypadku sprzeczne historycznie, oni są ofiarami historii w pewnym sensie. Do tego jeszcze to położenie geograficzne, a więc wszystkie wojska tamtędy chodziły zawsze w prawo i lewo, na wschód i zachód, a przy okazji od XVII wieku regularnie niszczyły ten kraj.

- Z jednej strony śpi się tam spokojnie w przeciwieństwie do tego, co przeżywają mieszkańcy Krymu, ale nie można też powiedzieć, że dzieje się tam dobrze. Proszę powiedzieć, czy ten reżim obozu Łukaszenki słabnie, czy może jednak umacnia się u władzy?
- To jest tak, że on się z jednej strony osłabia, a z drugiej strony umacnia. Jego bieżąca sytuacja polityczna w tej chwili jest taka, że sytuacja gospodarcza jest fatalna. Białoruś jest krajem utrzymywanym de facto przez Rosję. Nie jest samowystarczalna i gdyby nie to, że dostawała tanie surowce energetyczne z Rosji i je przetwarzała i sprzedawała na Zachód, to miałaby poważne problemy z tym, z czego się utrzymać. Jednocześnie jest tam bardzo rozbudowany socjal i całe państwo jest bardzo rozbudowane, trzeba to wszystko za coś utrzymać. Teraz ta sytuacja znacznie się pogorszyła, bo Rosja już nie może sprzedawać taniej ropy i tu zaczyna się problem.  Jednocześnie Białoruś nie ma żadnego mechanizmu samonapędzającego się w tej gospodarce. Nie ma tam prawie wcale małej przedsiębiorczości, która często jest miejscem, w którym wytwarza się dobra i usługi.

- No właśnie, ale jego władza chyli się już teraz ku upadkowi, czy on ma jeszcze jakiś plan i jeszcze obroni się przed upadkiem?
- Na razie moim zdaniem on się jeszcze obroni i to Rosja nie da mu upaść, bo Białoruś jest dla niej fundament i sprawą honoru. Obok jest sprawa Ukrainy, która jest dla Rosji ciosem w środek serca. Teraz, gdyby to samo miało stać się z Białorusią, to byłaby katastrofa dla Rosji. Oni traktują Białoruś mniej więcej tak, jak my górali. Ta sytuacja na Ukrainie zarówno osłabia i wzmacnia  Białoruś, bo gospodarczo to ich osłabia, ale oni nie chcą też wojny, jak już wcześniej powiedziałam. Mają to zakodowane z takim narodowym przekazie. I oni teraz myślą, że może ten Łukaszenka nas uratuje, może nie dopuści, żeby do nas doszła ta wojna. Właśnie to wzmacnia jego pozycję na Białorusi, która robiła się już coraz słabsza.

- Dlaczego zdecydowała się Pani stworzyć Bielsat TV, zostać dyrektorem tej telewizji? Po to tylko, żeby obserwować i relacjonować upadek komunistycznego reżimu na Białorusi, czy żeby tylko zaszczepić temu narodowi odrobinę więcej wolnościowego myślenia, którego tak im brakuje?  
- To było dziewięć lat temu. Miałam przekonanie, że nasz wróg, czyli Rosja zaczyna robić postępy. Ja uważałam, że jak my tam nie wejdziemy w tę niszę informacyjną, to tam nigdy nic się nie zmieni. Zaznaczam jednak, że nikt nie robi z zewnątrz dla Białorusinów tych informacji do telewizji, oni robią ją sami. Ja jestem tam szefową, jest kilku Polaków w finansach, w technice, w promocji, a generalnie dziennikarze informacyjni to są Białorusini. My w ogromnej większości robimy to wszystko na Białorusi. Oni nam przesyłają materiały internetem, to jest taka telewizja zdalnie sterowana. Byłam przekonana, że jeżeli my nie stworzymy przeciwwagi dla tej propagandy rosyjskiej, to będzie wielki problem. Ta propaganda rosyjska polega na tym, że wpuszcza się wiele różnych hipotez na temat jakiegoś wydarzenia, żeby ludzie nie mogli się porozumieć i w ten sposób znika wspólna przestrzeń informacyjna. Potem w efekcie tej propagandy już nie wiadomo, czy na tym Majdanie strzelano czy nie strzelano. To już jest wojna hybrydowa, nie tylko propaganda i tak ważne jest przeciwdziałanie temu na tym samym polu, na którym oni działają.

- Zabiegała pani kiedykolwiek o wywiad z Aleksandrem Łukaszenką?
- Rozczaruje pana. Nie, nigdy nie zabiegałam o takie spotkanie, bo on nie powiedziałby mi nic ciekawego, tak sądzę.

- A gdyby do takiej rozmowy jednak doszło, to o co Pani by go spytała?
- Ja bym głównie zapytała go o to, dlaczego nie pójdzie on na liberalizację ekonomiczną, tzn. dlaczego nie poluzuje małemu biznesowi na Białorusi. To tak naprawdę uratowałoby jego kraj, a nawet również jego własną władzę mogłoby uratować.
Ostatnio zmienianypiątek, 25 marzec 2016 21:58

2 komentarzy

  • Paweł
    Paweł niedziela, 13, marzec 2016 15:12 Link do komentarza Raportuj

    Jako Polska powinniśmy wspierać Polaków na Białorusi! Im jest potrzebna każda pomoc, a mam takie wrażenie, że jako Polska pamiętamy tylko o Polakach na Ukrainie!

  • Marek Zygmunt Kowalski
    Marek Zygmunt Kowalski niedziela, 13, marzec 2016 10:58 Link do komentarza Raportuj

    Jestem pełen podziwu dla redakcji informacji lokalnych, bo żaden portal nie opublikował tylu ciekawych artykułów ze Zjazdu Gnieźnieńskiego! Tak trzymać! Jesteście najlepsi!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.