http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

„Trzeba rozróżnić współczucie od naiwności”

Wczoraj zakończył się X Zjazd Gnieźnieński, którego najciekawsze dyskusje i wystąpienia publikowaliśmy na naszym portalu. Dzisiaj przedstawiamy wystąpienie kard. Kazimierza Nycza, metropolitę warszawskiego, które poprzedziło dyskusję na temat problemu z otwartością kościoła i oceną trzech lat pontyfikatu Franciszka. Metropolita warszawski mówił o nawracaniu oraz o problemie imigrantów, wytłumaczył dlaczego kiedyś nie okradano kościołów i dlaczego imigrantom należy się szacunek.


Jak zauważył już na wstępie jeden z ostatnich gości X Zjazdu Gnieźnieńskiego temat nawracania się kościoła w Polsce nie jest łatwy do przedstawienia z kilku powodów. Jego zdaniem temat otwartych drzwi kościoła należy rozpatrywać w dwóch aspektach, tzn. zaproszenia wiernych do odkrywania Bożego miłosierdzia i o otwartości kościoła na poważne problemy współczesne, w tym przede wszystkim dotyczące uchodźców.

Część I - o otwieraniu drzwi kościołów
   Jako pierwszy przykład rzeczywiście otwartych drzwi świątyni w Polsce podaje Kościół św. Józefa w Warszawie. - O tym jednym z warszawskich kościołów i jego proboszczu mówiono kiedyś, że zgubił on klucz do swojego kościoła i dlatego drzwi tego kościoła są stale otwarte. Chodzi o znanego w Polsce, dziś starszego już księdza Jana Sikorskiego. W tym kościele od kilkunastu lat nieustannie dzień i noc bez chowania Najświętszego Sakramentu trwa adoracja, drzwi są otwarte i wierni przychodzą do tej świątyni o każdej porze, aby się pomodlić – przypomina na początek kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Cytuje także słowa papieża o zachęcie do szerokiego otworzenia drzwi kościołów na całym świecie. - O ile często mamy w Europie poczucie odpływu ludzi od kościoła, ogłoszony Rok Miłosierdzia ma być okazją do wielkiego powrotu tych wszystkich, którzy się gdzieś zagubili, ale także do wielkiego przypływu tych, którzy nigdy wcześniej nie spotkali Chrystusa – zauważa.

W dalszej części swojego wystąpienia stwierdza, że przez samo ogłoszenie Roku Miłosierdzia i otworzenia szeroko drzwi kościoła nie spowoduje się, że ludzie zaczną się nawracać, a kościoły zaczną się zapełniać. - Trzeba wyjść na drogę i uporczywie namawiać ludzi, żeby ci chcieli zechcieli wejść do środka. Poza tym kościół musi zwracać się do człowieka z poszanowaniem jego wolności, próbując go przekonać, ale niczego na nim nie wymuszać. Powodem wyjścia do grzeszników jest pragnienie ich zbawienia. W tym przejawia się nasza wiara, że Bóg potrafi nie tylko przemieniać wodę w wino, ale potrafi także dokonać czegoś o wiele trudniejszego , czyli przemienić zło w dobro, a grzesznika w świętego – uważa kard. K. Nycz.

Część II - o imigrantach
   Zdaniem kardynała tym razem trzeba cofnąć się do księgi wyjścia, w której jest napisane: Nie będziecie gnębić ani uciskać przybysza, bo wy sami kiedyś byliście przybyszami do ziemi egipskiej.  Nie będziecie uciskać przybysza, bo znacie życie przybysza.

- W Izraelu wobec cudzoziemców obowiązywały pewne podstawowe zasady gościnności. Izraelici rozróżniali dwie grupy, obcych przybywających do ich kraju na czas krótki i tych, którzy byli cudzoziemcami chcącymi się osiąść. Wobec pierwszej grupy obowiązywały zasady zwykłej gościnności. Wobec drugiej obowiązywała większa otwartość, oferując im status prawny podobny do tego, jakim cieszyli się Izraelici pod warunkiem tego, że poddadzą się obrzezaniu oraz przejściu na judaizm – wyjaśnia kard. K. Nycz i podkreśla jednocześnie, że w Izraelu przybysz nigdy nie sypiał na dworze, a podróżnym otwierano podwoje. - Chodzi w tym przypadku o ludzi, którzy są w drodze i z racji bycia w drodze potrzebują pomocy. Z powyższego wynikają podstawowe obowiązki moralne, m.in. życzliwości wobec każdego spotkanego człowieka, nie pytając o jego religię i pochodzenie, a gdy potrzebuje pilnie pomocy należy jej mu udzielić – zaznacza i jeszcze raz apeluje o pielęgnowanie w sobie odruchu na pomoc potrzebującym.

- Przy uwzględnieniu wszystkich współczesnych uwarunkowań w podejściu chrześcijan w Europie do imigrantów szukających pomocy, to w przypadku tych osiadłych konieczne byłoby ustalenie minimum warunków integracyjnych i asymilacyjnych, jakie społeczność przyjmująca stawia wobec przybyszów przychodzących na dłużej lub na stałe – proponuje. Zachęca także do właściwej oceny sytuacji dotyczącej polityki migracyjnej, aby ludzie nie ginęli masowo w morzu i nie koczowali miesiącami na granicach Unii Europejskiej, aby nie musieli opuszczać swoich rodzinnych domów.

Jego zdaniem trzeba rozróżnić pewne zasadnicze sprawy. - Odpowiedzialność spoczywa na rządach poszczególnych państw oraz na unijnych urzędach. Sugerowanie zwykłym obywatelom, że to tylko z powodu nieczułości ich serca ludzie tułają się i giną w nocnych odmętach, czyż nie jest to rodzaj emocjonalnego szantażu. Politycy odpowiedzialni są za znalezienie właściwych rozwiązań powyższych problemów i ich trzeba o to prosić i rozliczać – precyzuje kard. Kazimierz Nycz, który wskazuje na koniec jeszcze na coś istotnego, czyli na potrzebę rozsądnego i sprawiedliwego osądu całej tej sytuacji. - Trzeba rozróżnić niechęć, ksenofobię, nienawiść od obaw i strachu, ale trzeba także rozróżnić współczucie od naiwności – dodaje.

Podsumowanie
   Kardynał cytuje tytułem wyprowadzenia konkluzji słowa Benedykta XVI: Złodzieje zawsze byli, różnorodni rabusie też, szukali oni swojego łupu także w kościołach. Mimo tego kościoły przez całe wieki nie były zamykane. Dlaczego? Ponieważ przed tymi niebezpieczeństwami kościoły były bronione przez ludzi pobożnych, modlących się w tych kościołach.

- Jeżeli ten obraz przenieść na ten kościół pisany przez duże „K” (Kościół w Europie Kościół w Polsce) to można jest tak, że słabość chrześcijaństwa w naszym kręgu religijno-kulturowym, brak mocnych środowisk pogłębionej wiary, mało poważne traktowanie chrześcijańskiej wiary i moralności jest tym, co powoduje, a przynajmniej zwiększa pokusę zamykania się chrześcijan w Europie przed innymi, ponieważ nie obronimy się, bo jesteśmy słabi – oświadcza kard. Nycz. Przyznaje też, że jest to bardzo ważne pytanie do naszego pokolenia. - Jaka jest nasza zdolność misyjna i ewangelizacyjna. Rok Miłosierdzia jest dla każdego z nas wyzwaniem. Jezus każdemu z nas mówi: „Idź i nauczaj. Idź i staraj się zrozumieć co znaczy, chcę raczyć miłosierdzia niż ofiary, bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” - dodaje na zakończenie.
Ostatnio zmienianywtorek, 13 marzec 2018 21:22

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.