http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Mecenasi Skarbów Słowa - bez nich nie byłoby takich skarbów

Wyróżniony Mecenasi Skarbów Słowa - bez nich nie byłoby takich skarbów

Dziś poznaliśmy tegorocznych Mecenasów Skarbów Słowa, wśród których ogłoszono tym razem aż sześcioro laureatów, a całej VI sesji mecenatu tworzy szyło kilka wykładów, prelekcji i prezentacji.


Mecenasami Skarbów Słowa to ludzie, pasją których są mało dostępne i kilkusetletnie zabytki oraz książki i których zamiłowaniem jest przywracanie ich pełnej wartości historycznej czasom współczesnym. – Co roku znajdują się osoby z różnych stron Polski, które wspierają tę akcję i stąd dzisiaj dziękujemy tym osobom, które pochodzą z Lublina, Gdańska, Szczyrku – mówi Michał Sołomieniuk dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie.

Do tej pory odzyskano dokumenty prawie tysiącletnie. – Najważniejszym skarbem słowa jest najstarszy dokument języka polskiego, zwany Złotą Bullą z 1136 roku, Złoty Kodeks Gnieźnieński z końca XI wieku i wiele rękopisów średniowiecznych, a także późniejszych, wśród których są unikaty lub druki bardzo rzadkie – dodaje ks. M. Sołomieniuk, który tłumaczy, w jaki sposób cały proces przyczynia się naszej historii: – Pozwala na zajęcie się konserwatorsko kilkoma kolejnymi obiektami, które wymagają tej pracy. W zeszłym roku była to cały czas jeszcze Księga Metrykalna z Kwieciszewa, które fragmenty zakonserwowane widać dzisiaj w naszych gablotach.

– W tym roku pieniądze, które pozyskaliśmy pozwolą popracować nad kilkoma kolejnymi dokumentami, z tak zwanego „skarbu z katedry” i chodzi tutaj o bardzo duży zbiór dokumentów znalezionych trzy lata temu. Te dokumenty pokazują codzienne funkcjonowanie sądu kościelnego, to są zarówno instytucje prawne i obyczaje prawne, ale również obyczaje codzienne Polaków sprzed tych kilku wieków. W innych archiwach takie dokumenty nie zostały zachowane, bo taka dokumentacja była uważana za obiegową i kiedy stawała się niepotrzebna do procedowania, to ją niszczono – zauważa dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie.  

Wśród tegorocznych nagrodzonych są: dr Paweł Janowski z Lublina, ks. Krzysztof  Stawski z Gniezna, ks. Robert Nurski z Pobiedzisk, Kazimierz Wierzbicki z Gdańska, Grażyna Wrzeszcz i Regina Kaczorowska ze Szczyrku. Niestety nagrodzeni nie mogli dziś przybyć na uroczystość zorganizowaną w sali konferencyjnej w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Gościem specjalnym był natomiast ks. prof. Kazimierz Śmigiel, historyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i autor książki „Prymasostwo Polskie”. – Ten tytuł jest rozłożony na trzy części i pierwsza definiuje tę instytucję, druga mówi o samych prymasach, a trzecia zawiera zbiór dokumentów. I tą drogą, taką potrójną drogą szedłem do celu, a więc instytucja uzupełnia osoby a osoby uzupełnią instytucję, a te osoby i instytucje uzupełniają jeszcze dokumenty. Co ważne, w tej instytucji, to że prymasom nadawano tak naprawdę uprawnienia Inter Rexa, czyli on był najważniejszy w okresie bezkrólewia i to jeszcze bardziej podkreślono w XIX wieku, gdy powstało Księstwo Łowickie, a arcybiskupi przyjmowali tytuł Pierwszy Książę i to miało podnieść jego rangę, że jest figura pierwsza i najważniejszą, przed wszystkimi książętami – opowiada ks. prof. Śmigiel.

Dla zaproszonych gości przygotowano kilka ciekawych prezentacji. – Celem mojego wystąpienia jest zaprezentowanie kilku hebraiców, którymi dysponuje Biblioteka Katedralna w Gnieźnie. Są to gramatyki i słowniki do nauki tego języka hebrajskiego, czyli starodruki pochodzące z XVI, XVII i XVIII wieku, więc taki pełen przekrój, a będę m. in. chciał powiedzieć, dlaczego powstawały takie podręczniki w tym okresie – mówi Mikołaj Wojciechowski z UAM Poznań. – Tematem mojego wykładu są też starodruki, ale one  zostały zgromadzone w księgozbiorze opata trzemeszeńskiego Wojciecha Mielińskiego, czyli postaci bardzo ciekawej, bo on uczył się przez ponad miesiąc u słynnego Galileusza w Rzymie. W jednej z gablot jest mapa świata z jego starodruku z 1555 roku, to jest rzecz bardzo rzadka i pontyfikał, który jest bardzo cennym dokumentem – podkreśla Wojciech Graś z tej samej uczelni.

Objaśniano także zasady prowadzenia prac konserwatorskich nad takimi starodrukami. – To była praca niezwykle pracochłonna i trudna, ponieważ nie było do końca wiadomo, co na tych dokumentach odnalezionych w 2015 roku się znajduje, więc niezbędne tu były badania szczegółowe. Wszystkie dokumenty zostały precyzyjnie oczyszczone, bez naruszania tego pisma, które na nich się znajduje i żeby przywrócić je do tego stanu, bo one były wymięte, były duże braki w strukturze papierowej, żeby odzyskać taką pierwotną czytelność tego tekstu, który jest na tych dokumentach i nie uszkodzić widniejących na nich pieczęci, bo to też był inny materiał, czyli wosk, to wszystko wymagało dużej precyzji i było czasochłonne. Tę mrówczą pracę wykonała pani Marzena Szczerkowska i tych dokumentów zaimpregnowanych mamy prawie 350 i te prace będą postępowały – wyjaśnia Piotr Pokora z Instytutu Historii w Poznaniu.

Ostatnio zmienianywtorek, 12 czerwiec 2018 12:15

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.