http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Mirosław od Franciszkanów, po prostu parafianin - nagrodzony

Wyróżniony Fot. franciszkanie.pl/ojciec Mateusz Fot. franciszkanie.pl/ojciec Mateusz

Fraternitatis gratiarum – statuetka wyróżnienie, które do tej pory otrzymały jedynie trzy osoby. Nagroda przyznawana przez jedną z trzech polskich prowincji Franciszkanów Braci Mniejszych Konwentualnych to wyraz uznania i włączenia w dziedzictwo duchowe Franciszkanów. W tym roku podczas święta prowincji, które odbyło się w Darłowie obok wielu ważnych uroczystości władze prowincji, wręczyły wspomnianą statuetkę gnieźnianinowi.


Ministranci czasem mówią na niego dziadek Mirek, choć jego wnuk od kilku ładnych lat już nie służy do mszy u Franciszkanów. Mimo swoich 75 lat znajduje też czas, a przede wszystkim kontakt z uczestnikami przygotowań do bierzmowania. Właściwie poza zakonnikami, którzy pamiętajmy jednak często się zmieniają, jest jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci tej parafii. Rozpoznawalność zawdzięcza przede wszystkim temu, że tu po prostu u Franciszkanów jest, przez blisko 30 lat. Jest, nie oznacza jednak bierności, chodzi raczej o to, że kompletnie nie zabiega o to by być zauważonym. Wspiera parafię swoją pracą, czasem i zaangażowaniem, przez długi czas był też liderem jednej z działających tu wspólnot.

Wydaje się, że dzięki jemu technicznemu ścisłemu myśleniu inżyniera, działania wspólnoty zawsze dalekie były od taniej dewocyjności, a raczej skoncentrowane na pracy i modlitwie. Zanim zaangażował się w życie parafii franciszkańskiej, współtworzył jeszcze w innych realiach ustrojowych Klub Inteligencji Katolickiej, tutaj też daleki był od bycia na świeczniku, wolał w przeciwieństwie do kilku późniejszych gnieźnieńskich samorządowców i polityków zorganizować konkurs dla dzieci czy ciekawe spotkanie z człowiekiem, lub koncert, niż przygotowywać sobie grunt pod posłowanie czy bycie radnym jak uczyniło kilku działaczy GIK (Gnieźnieńskiego Klubu Katolików).

Podobnie, kiedy angażował się w przygotowanie swego czasu pierwszego w latach 80. raportu o stanie technicznym i gospodarczym Gniezna, robił to dla miasta, a nie dla stanowisk, których nie chciał i nigdy nie piastował. Obok tej organicznikowskiej działalności, którą też realizował na wielu szczeblach Stowarzyszenia Inżynierów i Mechaników Polskich od lat przede wszystkim jest w parafii franciszkańskiej. Mirosław Mikołajczyk lektor społecznie też wspierający zakrystię w kościele otrzymał to szczególne podziękowanie, jakim jest tytuł Fraternitatis gratiarum właśnie na tegorocznym świecie prowincji w Darłowie.

- Myślę, że ojciec to idealny franciszkanin i dobry człowiek. Idealny franciszkanin w moim rozumieniu to franciszkanin Wielkopolanin. Chodzi mi o to, że jako syn wielkopolskiego kowala i fantastycznej kowalowej odziedziczył najcenniejszy testament wielkopolski i mikołajczykowy – rodzinny; szacunek do konkretnej organicznikowskiej cichej roboty i szacunek do człowieka. To chyba postawa w duchu św. Franciszka – wyznał nam nasz redakcyjny kolega Jarek Mikołajczyk syn Mirosława. - Myślę, że ten człowiek robi po prostu wiele dobrego, dlatego władze prowincji go nagrodziły. Jeśli miałbym wyróżnić, jakiej konkretne działanie u Franków, za które ja jestem mu wdzięczny... To, że dzięki niemu największy mistyk tego miasta nie zaginął na śmietniku Centrum Kultury, ale pod koniec swojej twórczości pokazywał udostępniał swoje działania właśnie u Franciszkan. To działania mojego taty zaskarbiły przychylność zakonu dla Królewskiej Drogi Krzyża teatru Sławka Kuczkowskiego. To zresztą byli duchowo bardzo bliscy sobie ludzie. Obaj w przeciwieństwie do wielu w tym mnie nieskażeni wszechobecnym autopijarem – dodaje Mikołajczyk syn.

- Prowincja św. Maksymiliana Marii Kolbego Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych w Polsce z siedzibą w Gdańsku w dowód wdzięczności za okazane jej dobro włącza szanownego pana Mirosława Mikołajczyka do grona swych synów i przyjaciół duchowych, od tej pory nasz brat Mirosław Mikołajczyk uczestniczy we wszystkich łaskach duchowych naszej wspólnoty braterskiej – brzmiało uzasadnienie.

- Powiem tylko tyle, że pan Mirosław od lat współpracuje z naszymi braćmi w klasztorze w Gnieźnie, jest na każde zawołanie, tak bym powiedział, na każdą potrzebę. Zżyty od lat, bardzo mu za to dziękujemy. Od tej pory wszystkie łaski duchowe, jakie nasz zakon ma, są również jego udziałem – mówi ojciec Jan Maciejowski prowincjał. Na stronie prowincji czytamy: - W tym roku przyznano ją panu Mirosławowi Mikołajczykowi z Gniezna, który od lat bardzo żywo angażuje się w życie wspólnoty parafialnej, wspiera franciszkanów na rozmaite sposoby, a przede wszystkim przez swą pogodną postawę i głęboką wiarę sam staje się przykładem iście franciszkańskiego życia.

Sam nagrodzony odbierając wyróżnienie w Darłowie, mówił jedynie o proboszczach, z którymi współpracował, o tym, że wszystko zaczęło się od współpracy z ojcem Kialikstem Szulistem. Odbierając statuetkę Mirosław Mikołajczyk, wymieniał praktycznie wszystkich gwardianów, z którymi współpracował, pojawiło się więc wspomnienie śp. o. Huberta Lipińskiego ojca Jacka Korsaka, ale też podziękowanie dla obecnego proboszcza Zenona Garusa. Prawdę powiedziawszy, wyróżniony mówił z wdzięcznością o wszystkich ojcach i braciach, z którymi dane mu współpracować. - Myślę też, że poza wsparciem św. Antoniego, który powiązany jest ze mną od daty chrztu, co pewnie jakoś mnie już od dziecka łączy z Franciszkanami, ważne w tym, co robię, i że mogę się angażować, jest też wsparcie rodziny tu przede wszystkim tolerancja i cierpliwość mojej żony, chociaż nie wydaje mi się, bym robił coś szczególnego – mówi Mirosław Mikołajczyk o swoim zaangażowaniu, któremu franciszkańska pokora nie wydaje się, być obca.

Fot. franciszkanie.pl/ojciec Mateusz
Ostatnio zmienianyponiedziałek, 19 listopad 2018 11:21

Artykuły powiązane

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.