http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

„To jest bardziej fascynujące od kupna samochodu czy mieszkania”

Wyróżniony „To jest bardziej fascynujące od kupna samochodu czy mieszkania”

Uczniowie kilku klas drugich I Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie spotkali się dziś z 26-letnim podróżnikiem, który opowiadał o swoich wyprawach i o tym, z jak dziwnymi zjawiskami podczas nich się spotykał.


„Czytelnia na Piętrze” gościła dziś podróżnika Filipa Falińskiego, który jest mieszkańcem powiatu gnieźnieńskiego i który mimo bardzo młodego wieku zdążył odwiedzić już wiele krajów. Spotkanie zorganizowano we współpracy ze Starostwem Powiatowym w Gnieźnie i Organizacją Turystyczną „Szlak Piastowski”. - Staramy się rozwijać zainteresowania naszych uczniów, pokazujemy im ludzi osiągających sukcesy, którzy mają różne pasje. Pokazujemy, że każdy człowiek ma możliwość wyboru, ma możliwość realizowania swoich pasji, a pieniądze są tutaj rzeczą drugorzędną. Filip Faliński jest kompletnym pasjonatem podróży, zwiedził prawie cały świat, dotarł nawet do miejsc, których nie ma na mapie świata – mówi Joanna Gronikowska, animator kultury w I Liceum Ogólnokształcącym w Gnieźnie.

Filip Faliński ma 26 lat i jest absolwentem filologii rosyjskiej na UAM. Skąd wzięło się w nim tak zacięte zamiłowanie do podróżowania? - Im więcej odkryje się w młodym wieku, tym lepsze ma się potem wspomnienia i to jest dużo bardziej wartościowe od kupna samochodu albo mieszkania. Ja mam teraz 26 lat i liczne wspomnienia z bardzo wielu miejsc na świecie. Trochę może to górnolotnie powiem, ale wydaje mi się to najfajniejszą formą spędzania młodości. To zaczęło się chyba od wycieczek z mamą, która zabrała mnie w słowackie Tatry Wysokie, kiedy miałem 6-7 lat i chodziliśmy wtedy po tych wszystkich wysokich szczytach i przełęczach. Później samo się to napędzało i każda kolejna wyprawa była coraz bardziej ciekawsza, coraz nowsze rzeczy chciałem odkrywać i znajdowałem w tym coraz głębsze pokłady pasji i to się tak samo nakręca właściwie. Wracam z jednej podróży, dopiero co wróciłem do domu, rozpakowuję plecak i już chcę jechać w następną, to tak jakby uzależnia – opowiada Filip Faliński.

Pierwszą podróż na drugi koniec świata odbył do Australii, gdzie był na wymianie międzyszkolnej. - To było gimnazjum i moja wielka okazja życiowa. Pamiętam, że poczułem taki powiew zupełnie innego świata, miejsca, w którym wszystko inaczej pachnie i smakuje, wygląda. Pierwsza wyprawa samodzielna tak naprawdę była w zupełnie inne rejony, to było chyba w 2011 roku, kiedy miałem 20 lat i wyjechałem w miesięczną samotną podróż po Syberii Północnej, to było wczesną jesienią, cała tundra była w kolorach jesiennych, tzn. wszystko było czerwono-żółte i nie było kompletnie innych kolorów, to było coś niesamowitego. To nie jest tak, że jestem gdzieś raz i już tam nigdy nie wracam, bo w takiej Boliwii byłem np. trzy razy i uważam, że to jest jedno z najbardziej fascynujących miejsc na świecie. Jako wschodoznawca i rusycysta uważam, że kraje byłego Związku Radzieckiego są ciekawymi miejscami. Warta polecenia jest także Ameryka Południowa ze szczególnym uwzględnieniem tych indiańskich państw w górach, czyli Peru, Boliwia właśnie i Ekwador. Izrael też lubię, to są trzy miejsca, do których wracam najchętniej – dodaje.   

Filip Faliński pokazał w swojej prezentacji najciekawsze zdjęcia, które uwiecznił w obiektywie swojego aparatu. Pokazał m. in. dom ślimak, który mieści się w Sofii, a także opowiadał o różnych ziołach, które stosuje się na wszelkie dolegliwości, a nawet proszku na wywoływanie duchów oraz o targach okultyzmu w Peru. Nie mogło zabraknąć niezwykłej historii spotkania z psem, który próbował prowadzić go w głąb górskich szlaków, jakby chcąc zaprowadzić w jakieś miejsce, do którego jednak nie zdecydował się udać i w pewnym momencie postanowił zawrócić.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.