http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Czy książkę rzeczywiście można zjeść i wypić?

Wyróżniony Czy książkę rzeczywiście można zjeść i wypić?

Czy to jest dobry sposób, żeby zachęcić młodego czytelnika do czytania polskiej literatury? Liberatura; jest nowym gatunkiem literackim, który powoli zaczyna być coraz bardziej popularny w całej Polsce. Dziś nasze miasto odwiedziła obwoźna wystawa takich książek, a do jej obejrzenia zaproszono wszystkich licealistów z Pierwszej Stolicy Polski.


Spotkanie rozpoczęło się wykładem przedstawicielki Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, w której można znaleźć dość spore zbiory takich książek. Część z nich trafiła właśnie na dzisiejszą ekspozycję, którą zatytułowano „Zbuntowane Książki”. – Te książki, to jest pomysł dwojga polskich literatów. W roku 1999 Zenon Fajfer i Katarzyna Bazarnik zdefiniowali pojęcie liberatury, jako książek, w których nie tylko treść, ale także och forma stanowi nośnik treści – mówi Joanna Gronikowska, organizatorka przedsięwzięcia. – To jest wykraczająca poza edytorskie konwencje pewna kompozycja słów, grafiki, designu i typografii, a dziełem liberatury może stać się np. poemat wydany na rolce kliszy, który został włożony do butelki, której kształt oraz etykieta również mają swoje znaczenie – dodaje J. Gronikowska.

Wystawę przygotowała „Czytelnia na Piętrze”, która działa na terenie I Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie. Czy książkę rzeczywiście można zjeść lub wypić? – Można i to dosłownie, a przykładem są wiersze wydrukowane na opłatkach albo waflach, więc gdybyśmy się tak mocno uparli, to rzeczywiście te teksty można spożyć. Do tego jest oczywiście ta słynna książka w formie butelki i, więc może tutaj już tak dosłownie nie można jej wypić, bo tam płynu żadnego nie mamy, ale ona już też do czegoś nawiązuje. Już wiemy, że treść i forma książki, która została wydana w formie liberatury są ze sobą zespolone i to dlatego te różne formy dziwne możemy w niej odnaleźć, dzięki czemu jest ciekawiej – argumentuje Agnieszka Barczyk z Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu.

Po co wymyślono taki rodzaj nośnika? – Myślę, że tak jak mawiał Mallarme, to był sprzeciw wobec nudy typograficznej i wobec tego, że wszystko wygląda tak samo, że wiemy za każdym razem, czego możemy się spodziewać. Chociaż mallermetyzm, to jest wiek XIX, a liberaci doszukują się tych swoich początków nawet w starożytnym Egipcie. Tak naprawdę jednak taka poezja konceptualna, czyli barok to już są bliższe nam tereny, gdzie pewną już taką zabawę czy ingerencję w wygląd tej treści można dostrzec – tłumaczy A. Barczyk, która jako dzieła najciekawsze w tej dziedzinie wskazuje na książki Marka Gajewskiego. – To nie jest typowy liberat, ale mówimy, że on tworzy tzw. książki obiekty, ponieważ tam jest obecny oczywiście tekst literacki lub tekst poetycki. On jest zazwyczaj niewielki, ale sama forma tego obiektu jest zawsze czymś dużym i to są takie rzeczy mierzące np. 2 x 3 metry i one wyglądają jak jakieś rzeźby lub duże obrazy, trochę przypominają jakiś obiekt  muzealny – opisuje prelegentka.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.