http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Przekleństwo Johany

Wyróżniony Przekleństwo Johany

Każda wojna przynosi ludziom cierpienie i śmierć. Jak to dobrze, że większość z nas szczęśliwie ominął  ten podły czas, gdy ludzie wcale nie postępowali tak, jak ich wychowano i jak by sami chcieli. Paradoksalnie, zakończenie wojny i tak zwana wolność, w Polsce nie wiele w tej materii zmieniło dlatego, że jeden totalitaryzm został na długi czas zastąpiony drugim.


Cotygodniowe napisanie nowego felietonu jest dla jego autora pewnym wyzwaniem dlatego, że każdy musi być o czymś nowym i intrygującym, najlepiej też, aby był to temat uniwersalny, bo pisanie o swoim małym grajdołku, może skłonić Czytelnika do posądzenia jego autora o zaściankowość i brak literackiej weny. Cóż, pisanie felietonów, to nie tworzenie uduchowionych wierszy, tylko nawiązywanie do realnych wydarzeń dziejących się w otoczeniu.

Kim jednak była tajemnicza Johana ujęta w tytule? Mówiąc prawdę, tego nie dowiemy się już nigdy, „czas zatarł ślad”. Johana była na pewno Niemką, która w nieznanych nikomu okolicznościach i realiach toczącej się wojny, jako pełnoletnia już kobieta, pozostała w Czerniejewie po jej zakończeniu, bez znajomości języka, rodziny, etc. i tutaj doczekała się swojej starości. Jak wspomniałem powyżej, trudno mi przytoczyć okoliczności jej dziwnego losu tym bardziej, że od kiedy ją kojarzę, była dorosła i samodzielna, a piszę o tym dlatego, ze w okolicy był też przynajmniej jeden przypadek niemieckiego dziecka, które tutaj pozostało, całkowicie się spolszczyło i wychowało własne, polskie już dzieci.

Wracajmy jednak do naszej bohaterki, która tutaj mieszkała i pracowała na swój chleb, a do miejscowej legendy przeszła dlatego, że bardzo złorzeczyła miejscowym za to, że ci - moim zdaniem bez żadnego logicznego powodu - rozwalili w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku kościół ewangelicki. Sam dobrze pamiętam ten okazały gmach z czerwonego klinkieru, który na pewno nie zagrażał nikomu żadną katastrofą budowlaną, co władze podały za przyczynę roztargania go przez ciężkie ciągniki „Dutra” z miejscowego OTLu. Przypadkowo wiem, że sprawa wyburzeń tego typu obiektów była dyrektywą pana Z. z wojewódzkiego komitetu PZPR w Poznaniu i dotyczyła też kościoła w pobliskiej Nekielce, który dzisiaj, dzięki opieszałości miejscowych czynników nie został zburzony i może - jako mniej rzucający się w oczy - przetrwał i dzisiaj służy jako piękne centrum kultury, gdzie niejednokrotnie miałem przyjemność być i podziwiać koncerty oraz wystawy.

W Czerniejewie stało się inaczej, najpierw zamieniono kościół w magazyn miejscowego GS-u i składowano tam m. innymi osławiony nawóz sztuczny - azotniak, zwany nie bez przyczyny „paskudem” oraz wiele temu podobnych świństw i trucizn. Kiedy zaś kościół wyburzono, zaczęła się spełniać przepowiednia Johany o karze za ten haniebny czyn. Najpierw w tym miejscu zbudowano niewielki obiekt nazywany „Przystankiem” co miało odniesienie do lokalnego „dworca” PKS-u, dzisiaj sam pekaes stoi na skraju bankructwa, ale taki sam los spotkał liczne inicjatywy handlowe podejmowane tam na przestrzeni lat. Na dobrą sprawę nikt nie wiedział co z tą ruderą zrobić, bo chętnych na podjęcie kolejnej próby zagospodarowania niesławnego pomnika radosnej twórczości socjalizmu zabrakło. Pierwszym, jak się wydaje sensownym pomysłem, który narodził się jeszcze za kadencji pani burmistrz Grychowskiej, była przemiana tego obiektu w budynek użyteczności publicznej, a konkretnie w ośrodek służący czerniejewskim seniorom na miejsce spotkań i rekreacji. Czy tym razem klątwa Johany przestanie działać? Mam taką nadzieję, bo zasługą wspomnianej pani burmistrz, jest też trwałe upamiętnienie faktu istnienia w tym miejscu kościoła, co dotąd było tylko wiedzą ludzi w słusznym wieku

Barbarzyńscy Niemcy zburzyli – również w samym Czerniejewie wiele obiektów, ale miarą naszego człowieczeństwa jest zachowanie umiaru w płaceniu.  im pięknym za nadobne, bo burzenie czegokolwiek jest zawsze stratą czegoś, co inni zbudowali w trudzie i znoju.

1 komentarz

  • Olo
    Olo niedziela, 06, styczeń 2019 15:40 Link do komentarza Raportuj

    Niestety, ale kościołów ewangelickich zbyt dużo po wojnie Polacy rozwalili, a przecież wiele z nich było pięknymi obiektami i dzisiaj mogłyby służyć tak jak choćby wspomniany kościół w Nekielce.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.