http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Dobre milczenie. W każdym z nas siedzi Stefan W. Apel do radnych

Wyróżniony Dobre milczenie. W każdym z nas siedzi Stefan W. Apel do radnych

Wypadałoby się dziś cieszyć. Pierwszy List zastępczy przyniósł rezultaty, jakich się nie spodziewaliśmy. Jeden z gnieźnieńskich radnych, przewodniczący komisji kultury, przygotowuje projekt uchwały Rady Miasta o ustanowieniu Stypendium Kulturalnego Miasta Gniezna im. Sławomira Kuczkowskiego. Rozmawialiśmy też o ewentualnej tablicy pamiątkowej poety, wizjonera po prostu Portiera Pana Boga. Sprawa otwarta, ale tylko się cieszyć, tekst wzbudził rezonans, rezonans pozytywny.


Niestety dziś nie będzie tak lekko
Czy lokalny pismak, powinien w ogóle wykraczać poza tematy swojego fyrtla? Zastanawiam się czasem, czy to aby nie frazes „myśl globalnie, działaj lokalnie”. Nie jednemu jak sądzę namieszał już w głowie ten René Dubos swoim Think globally, act locally. Zawsze chciałem zawrócić kijem Wartę.

Tym razem jednak coś takiego się stało, że mój fyrtel, i mój winkiel, staje się częścią, czegoś większego. Ten rok, który minął, przyniósł zarazę, morowe powietrze. Żyjemy w dobie hejtu, spoko normalnie stajemy się na to odporni. Jak się okazuje jednak nie wszyscy.

Pytanie trudne, kto jest winien?
Odpowiedź jest prostsza niż się wydawać może. Krzysiek Skiba, którego bardzo szanuję pocisnął na swoim facebooku, że to TVP, że Kurski… Na Boga, Krzysztof nie lejmy oliwy do ognia. Ten pożar jest już ogromny. Po czasie, kiedy ochłonął, złagodził swój wpis, bo przecież rzucając te kamienie słów, eskalujemy agresję. Telewizor publiczny nie dał długo czekać – to Platforma. Opozycja i demokraci też wiedzą najlepiej, to PiS jest winien, podjudzanie, szczucie agresja zdaniem wielu ma tylko jedno źródło – Nowogrodzka. To co się stało, jest prawdopodobnie winą szaleńca, jest tak niepojęte dla zwyczajnego człowieka, że komuś tę winę musimy przypisać. I powracają ONI prawie jak z Witkacego. ONI zabili prezydenta Gdańska, bo to i tamto, Wy zabiliście, bo to i tamto.

Targowisko wzajemnych oskarżeń. Zaprowadzi do kolejnych ofiar. Jak kiedyś śpiewał Hołdys na płycie I Ching „Nienawiści tyle jest, aż w powietrzu wisi coś”.

Rów Marjański, który podzielił kraj, nie podzielił żadnych Tych czy Tamtych, podzielił nas. To nie ci czy tamci zioną agresją. Bo przecież i ci i tamci to jakieś niekoniecznie enigmatyczne My.

Sygnał ostrzegawczy, dostaliśmy już w ubiegłym roku, Też na początku minionego roku zaczął się ten taniec szalonej agresji. Wszystko zaczęło się na warszawskiej Pradze, kiedy to jeden z nas (cokolwiek znaczy tu nas) pomylił Roberta Brylewskiego z kimś innym i go skatował. Agresja pomyliła adres. Robert Brylewski niestrudzony siewca pokoju i miłości, prawdziwy ojciec niezależnej myśli polskiej XX wieku umierał w ciszy i śpiączce. Bo byliśmy zbyt zajęci, by „zatrzymać ten opętany taniec”. Zbyt zajęci nienawistnym wypominaniem agresji tych czy tamtych. Próbując wmówić im albo im monopol na agresję, zapomnieliśmy, że sami ciśniemy komu się da i gdzie się da czy to na facebook-owym wall-u, czy w niby niewinnym komentarzu pod artykułem. A w górach śnieg trzyma się długo i mocno, lecz nigdy nie wiesz który kamyk pociągnie lawinę. Zlekceważyliśmy śmierć Roberta. Toczyliśmy te swoje babole nienawiści w imię Platformy, PiS-u, Nowoczesnej, Kukiz 15, czy w imię niepartyjnych, niezależnych dociekań mojszości mojszej.

Robert pobity przez przypadek, umarł przez przypadek czy to nie morowe powietrze?

Kiedyś w drastycznej sytuacji Afa, Robert, Brylu, Brylewski powiedział do nas. Przecież słyszałem te słowa więc i do mnie: „O jedno Was tylko błagam, nie odpowiadajcie nigdy agresją na agresję, ponieważ jest to takie samo zło, jak każde inne”

To była niedziela 13 stycznia, kochani 3 dni temu. WOŚP tak prosta inicjatywa, która nikt nie wierzył te blisko 30 lat temu, że potrwa tyle. Ja miewam wątpliwości, czy wyręczać państwo, bo skoro nie daje rady, a nie daje od lat, a nie od ostatniej kadencji, nie taniej je zlikwidować?

To oczywiście skrajne wyjęcie, więc pewnie nie ma wyjścia. Kiedy w sobotę wieczorem wrzucałem na fb wpis: Ej stary, nie chcesz, nie wrzucaj jutro do puchy. Damy radę. Tylko już nie pluj, bo uślinisz się cały. Nie miałem pojęcia, że to się nie kończy na opluwaniu.

Prezydent Gdańska ugodzony nożem, tuż przed „Światełkiem do nieba”. To się nie mogło wydarzyć, na oczach tłumu. Wydarzyło się. I my znów szukamy winnego gdzieś tam daleko na Woronicza albo na Wiertniczej. Zależnie od tego, po jakiej stronie rowu kto z nas stoi.

Ulice przestały krzyczeć, ulice milczą jak dziś w Gnieźnie, kiedy przez miasto w milczeniu przeszło może z 250 osób. Niektórzy mówią mało. Bo ja wiem, jeśli w połowie zostanie trwały ślad…

Milczące ulice chciałbym Nam wierzyć, że jesteśmy punktem opamiętania. — Wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani — tak mówił wzruszony prezydent Gdańska na chwilę przed atakiem.

Może by tak niezależnie od opcji albo jej braku, przez choćby miesiąc, nasi radni, zachęceni decyzją prezydenta Gniezna o dzisiejszej żałobie, powstrzymali się na sesjach zwłaszcza rady powiatu od eskalowania agresji, od inwektyw, a co najtrudniejsze od oskarżania się wzajemnego. Bo to nic innego jak kulanie baboli agresji.

Może też my koledzy po fachu po prostu nie będziemy publikować cytatów pełnych nienawiści? Nawet jeśli spadnie nam poczytność, może wzrośnie poczytalność? Może i ja, zanim wyciągnę palec wskazujący, sprawdzę, czy za kołnierzem nie siedzi mi Stefan W.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.