http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Siła ził

Wyróżniony Siła ził

Jeszcze nie tak dawno w jednym z największych gnieźnieńskich hipermarketów można było kupić szynkę... Szwardzwalską. Widziałem na własne oczy. Ten niewątpliwie oryginalny produkt, być może nawet spokrewniony z tradycyjną szynką szwarcwaldzką, opatrzony był komentarzem: „Najlepsza jakość w najlepszej cenie”. Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że szwardzwalskie wyroby cieszą się tak dobrą jakością, no i ceną. Zresztą, skąd miałem o tym wiedzieć, skoro nawet nie wiem gdzie ów Szwardzwals leży. Aha, gdyby komuś było mało owego szwardzwalskiego smakołyku może dokupić sobie, w tym samym hipermarkecie, salami... ziłowe. To pewnie z kolei jakiś wyrób bardzo podobny do salami ziołowego, jednak sądząc na podstawie nazwy,  dodaje się do niego nie zioła a ziła. Siła ził!


Istnieje jeszcze oczywiście druga możliwość – pewnie bardziej prawdopodobna – a mianowicie taka, że w jednym z największych hipermarketów, funkcjonujących w naszym mieście, zatrudnieni są idioci. I to co najmniej kilku! Ktoś przecież ów Szwardzwals wydrukował, ktoś umieścił na etykiecie, jeszcze ktoś inny zaakceptował itp. No, bo jest tam chyba do cholery jakiś kierownik?! A ilu pracowników zatrudnionych w hipermarkecie przechodzi codziennie obok owych „szwardzwalskich” i „ziłowych” wyrobów i nie widzi w ich nazwie nic dziwnego, żadnej sprzeczności, aż strach pomyśleć! Zdecydowanie mniej wesoło robi się natomiast, kiedy zdamy sobie sprawę, że ci ludzie oferują nam produkty spożywcze, czyli krótko mówiąc mają niebagatelny wpływ na nasze zdrowie! No, bo kto nam zagwarantuje, że nie mają takiego samego podejścia do – dajmy na to – jakości i świeżości sprzedawanych produktów, jak do języka polskiego. Że o szacunku dla klientów nie wspomnę. Taka specyficzna jakość. Najlepsza!

Jedynym usprawiedliwieniem, aczkolwiek też niewielkim, dla językowej niechlujności troglodytów z hipermarketu może być fakt, że zdecydowanie większe i poważniejsze błędy językowe padają praktycznie codziennie z ust polityków czy – o zgrozo! – dziennikarzy oraz lektorów najpoważniejszych ogólnopolskich mediów. W tym także (a właściwie to przede wszystkim) tych, które szczycą się „misją społeczną”.

Znamienne jest także i to, że ci, którzy obsesyjnie wręcz obnoszą się z przywiązaniem do polskości, polskiej tradycji i w ogóle wszystkiego co polskie, akurat do języka prezentują stosunek jak najbardziej frywolny i lekceważący. I to delikatnie mówiąc.

Trudno jednoznacznie orzec, kto jest w tej dziedzinie rekordzistą, bo konkurencja jest naprawdę ogromna i to po obu stronach barykady. Dla mnie i wielu moich znajomych prawdziwą katorgą było słuchanie byłej już na szczęście premier Beaty Szydło. Przy czym wcale nie chodzi mi o to, że tak naprawdę nie miała nic do powiedzenia, tylko raczej o tembr i fatalną barwę jej głosu. Przywarę tę świetnie wykorzystali kabareciarze z „Moralnego Niepokoju”, tworząc niezapomniany szlagwort: „Przez osiem długich lat...”. Premier Szydło niewiele tylko ustępowała swemu pryncypałowi, prezesowi całej Polski, Jarosławowi Kaczyńskiemu, który od lat z maniakalnym wręcz uporem i bez żadnego trybu, lansuje tezę o poprawności sformułowań „przede wszystkiem” oraz „proszę panią”, dopisując w ten sposób kolejny, nowy rozdział antyjęzyka polskiego. O ćamkaniu i mlaskaniu celowo nie wspominam, bo być może niektórzy są jeszcze przed obiadem. Od pewnego czasu przyglądam – a właściwie przysłuchuję – się premierowi Morawieckiemu, ale to jest temat na oddzielny felieton. I żeby nie było, że jestem jednostronny czy ukierunkowany, to chciałem zauważyć, że to, co z „tom Polskom mowom” wyprawia niejaki Roman Giertych, zdecydowanie przekracza dopuszczalne, cywilizowane normy.

A tak swoją drogą, ciekawe jak to jest, że w tej naszej umęczonej i siermiężnej Polsce ciągle łatwiej jest pluć na Żydów, Niemców, Rosjan, Arabów, Murzynów, liberałów, zgniły Zachód, Łukaszenkę, Merkel, Netanjahu, Putina, drugi sort i sam Bóg wie co  i kogo jeszcze niż właściwie akcentować słowa. Ot, chociażby w wyrazach pochodzenia greckiego zakończonych na -ika, -yka, czy też w polskich czasownikach czasu przeszłego.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.