http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Kim jest człowiek, który boi się własnego nazwiska? Bezimiennym, tchórzem. To proste

Wyróżniony Kim jest człowiek, który boi się własnego nazwiska? Bezimiennym, tchórzem. To proste

Się zaczęło, pisanie komentarzy. Czy to źle? Chyba nie. Anonimowość internetu, wygodniejsza niż dzwonienie do wydawcy. Wygodniejsza dla wszystkich. Zatem przyznam, że po moim artykule o jednej z konferencji w starostwie pan/pani bez imienia i nazwiska (czyli Nikt?) wysłał komentarz. Redaktor naczelny zdecydował, że nie publikujemy tego komentarza, jak i wielu innych pod innymi tekstami. Jako autor komentowanego tekstu i zastępca red-nacza, raczej nie miałem nic przeciwko publikacji. Zgodziłem jednak się z Karolem, że tu nie chodzi o mnie, czy portal tylko o to, że zacznie się ping – pong polityczny i internetowa jatka.


Szacunek do tej świetnej większości czytelników, której kompletnie nie obchodzą daremne żale, próżny trud przegranych, czy stroszenie piórek przez zwycięzców, był jedynym powodem wstrzymania tego tekstu.

A słowa moje, do których odniósł się pan/pani Nikt, czyli jak nie trudno się domyślić wiadomo kto, albo przynajmniej z kim kawę pija. Spokojnie wiem, że zaprzeczy ów Nikt, że nie jest tym Nikim, o którym myślę. Uszanuję więc jego potrzebę bycia — nikim. Cieszę się jednak, że tym razem nie mam wątpliwości, do kogo piszę ten list zastępczy. Nie obawiajcie się Państwo – felieton nie będzie pyskówką. Ten komentarz to jedynie pretekst do mówienia o czymś innym. Przerażającym. O zacietrzewieniu mojszości mojeszej winy nie mojej.

Na początek trochę cytatów:

Nieopublikowany wcześniej komentarz do artykułu: „Radosna twórczość” poprzedniego zarządu. Czy PiS zrujnowało powiat?
„To się robi już trochę chore. Panie redaktorze zbieranie informacji to jest Pana praca. To już kolejny Pana komentarz, w którym Pan się żali jak bardzo męczą Pana konferencje prasowe. Tu gdzieś Pan był ale wyszedł bo Pan wie jak długo konferencja trwać powinna i w sumie bez sensu siedzieć do końca. Teraz niech tylko broń Boże nikt nie organizuje następnej bo trzeba będzie pójść. W ogóle najlepiej jakby Panu nikt głowy nie zawracał. Na żadna analizę nie musi Pan czekać. Jakby Pan był dziennikarzem z krwi i kości to sam Pan by tą analizę przeprowadził. Mam nadzieje, że nie zmarnuje Pan zbyt wiele swojego cennego czasu na odpowiedź.”

Zgadzam się w 100% - to nawet chyba jakaś autorefleksja pana/pani znaczy pana – ten fragment: „niech tylko broń Boże nikt nie organizuje następnej, bo trzeba będzie pójść” to jest racja. Lepiej bym tego nie wymyślił, choć ja z grzeczności jednak napisałbym Nikt wielką literą. Mnie kindersztuby uczono i szacunku do ludzi. Zgoda też wiem, ile powinna trwać konferencja. Tu też ma Pan rację - miewamy w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich szkolenia. Chyba że czerpie się wiedzę z internetu, to faktycznie można znaleźć wskazówki, że około półgodziny. To jednak jest o konferencjach, na których siadają zaproszeni eksperci. Słowo ekspert ma swoje znaczenie jednak. Dziennikarz z krwi i kości to jakiś odpowiednik grafomana? No bo normalnie to dziennikarzem się jest albo z wykształcenia, albo z praktyki i doświadczenia. Zatem członek SDP, pracujący bez partyjnych układów w zawodzie jest dziennikarzem a krew i kość nie ma tu nic do rzeczy. Skoro obecny starosta mówi o radosnej twórczości zarządu poprzedniego — to nie dziennikarz a starosta powinien pokazać te mocne liczby. To, że nie pokazał, może znaczyć wiele.

Tu mój odautorski komentarz, do którego odnoszą się słowa powyżej
„Mam nadzieję, że starosta Piotr Gruszczyński albo się myli, albo nieco zaczernił sytuację. Mam jednak też nadzieję, że w konsekwencji tej wypowiedzi dziennikarze nie zostaną wezwani na kolejną konferencję tym razem do biura przy ulicy Moniuszki. Kolejnego ping-ponga ten powiat może już nie przeżyć. - Jeżeli twoja walka polega jedynie na oddawaniu, to kiepski z ciebie bokser. Ubiegasz cios przeciwnika, a potem murujesz gardę, inaczej zaczynasz łapami machać jak cepem – mawiał podobno Aleksander Polus. Czasy się jednak zmieniły, a zasady walki uległy jednej zmianie – nie ma zasad. Kolejne pytanie skoro jest tak, to czy pojawi się zarzut o naruszenie dyscypliny finansów publicznych?”.

Może ten „List zastępczy” trochę jest o czytaniu tego, co jest napisane, a nie własnych urażonych emocji? Może też o odrobinie dystansu do siebie i swoich partii, który przydałby się nie tylko zresztą: Marcinom, Beatom, Zbigniewom, ale i Piotrom i Tomaszom. Do wstępu o tym, czy coś jest chore nie odniosę się, bo lekarzem nie jestem. Uspokoję, jeśli nawet, to przecież nie musi się pan/pani zarazić. Swoją drogą brak podpisu trochę sprawia wrażenie gender i utrudnia zwracanie się.

Do rzeczy. To nie jest lokowanie produktu
Proszę i tu może zwracam się nie to Onego, a czytelników z nieco wyższą inteligencją emocjonalną, wskazać, gdzie w tym komentarzu utyskiwanie na los dziennikarski? Nigdy nie napisałem, że mi się moja praca nie podoba. Jak mi się nie podoba – to zmieniam. Bo wolny jestem. Nie, nie byłem gdzieś i wyszedłem, nie wiadomo skąd - byłem na konferencji posła Dolaty. Nie tylko ja opisałem tę konferencję jako nudną nic społeczeństwu niedającą i flaki z olejem. Nie bardzo rozumiem odwracanie kota ogonem. Jeśli piszę: „kolejnego ping-ponga ten powiat może już nie przeżyć”. To myślę, że: kolejnego ping-ponga ten powiat może już nie przeżyć”. Wiem, że najłatwiej mierzyć wszystkich swoją miarą, proszę jednak przyjąć do wiadomości, że nie wszyscy piszą jedno a myślą drugie. Wystarczy czasem czytać to, co jest napisane, a nie udawać, że lepiej się zna intencje autora niż on sam. Nie czarujmy się Duchem Świętym, nawet pan nie jest.

Miałem sen, no niestety nie taki jak Martin Luter King, wolność od agresji politycznej i społecznej nie zdarza się w tym mieście nawet we śnie.

Śnił mi się mój wuj, też spod Krotoszyna, jak moja rodzina, która wcześniej tułała się po Westfalii. To była jakaś rada powiatu czy coś. Poprosiłby głos w sprawie szpitala zabrali były starosta Zbigniew Dolata i obecny Piotr Gruszczyński i zrobili rachunek sumienia, znaczy wuj Stanisław, poprosił. To był sen. Zatem i stary i nowy podeszli do mikrofonu powiedzieli: Panie Premierze spieprzyłem – znaczy zaczął, starosta Zbigniew. No obiecałem kasę, ale nie zdążyłem, bo nas nie wybrali. Cholera, ale niech Pan da szansę premierze jeszcze się zepniemy. Potem w tym śnie wyszedł Piotr I Gruszczyński, powiedział, że fakt nasi też wcześniej dali ciała. Bierzmy się do roboty, bo nas jak Jagnę ludzie wywiozą i będą mieli racje. Obudziłem się też jakby na sesji czy konferencji i co słyszę jedno i to samo: „to Oni, to nie my” duże dzieci zapomniały, że to, co traktują jak łopatkę zabrana przez kolegów z obcego podwórka to szpital, w którym ludzie chcą być godnie leczeni, to Centrum Kultury, do którego chcemy słać swoje dzieci po kaganek, a nie kaganiec oświaty. Więc kochani już nie czas na pitu pitu obrażanie się na dziennikarzy, wyborców, koalicję, opozycję. Gdyby zsumować czas tych wszystkich konferencji to już byście panowie pomalowali sporo metrów sufitu. Spokojnie nikt nie chce, żebyście robili rzeczy bardziej fachowe, już i tak trzeba wiele poprawiać – wystarczy.

A niech tam co tam...
Kochani czytelnicy, może nie koniecznie posłowie czy radni, byli czy przyszli, podoba wam się to ciągłe jątrzenie, zrzucanie winy na przeciwników politycznych? Nie macie dość tego ping ponga?
Czy chcecie się nie leczyć w szpitalu o niezwykle godnej nazwie Szpital Pomnik Chrztu Polski, która brzmi jak nazwa jakiejś mega poważnej kliniki, tylko brzmi, czy leczyć się w dobrym średniej klasy szpitalu powiatowym?

Kurcze się prosi powiedzieć panowie, faceci, mężczyźni dajcie sobie po razie i przestańcie dreptać po tym ringu. Ludzi obchodzi, kiedy szpital stanie, kiedy w eSTeDe jakiś koncert, czy rzeczywiście jest tak źle i co można zrobić. Nikogo nie bawi nieudolne opluwanie się. Żeby bawić się w pojedynek na miny i opluwanie trzeba nie tylko przeczytać, ale i zrozumieć Ferdydurke.

Kochani normalni ludzie, czytajcie to, co napisane i tak jak napisane, przecież Wy też byście nie kombinowali i nie kręcili podwójnych ukrytych znaczeń. My przecież nie mamy interesów partyjnych. Na szczęście, stać nas mentalnie na wolność i szczerość, nas mieszkańców powiatu. A o tym wuju Stasiu to było, tylko po to, by pokazać, że jak ktoś ma nazwisko, to się go nie wstydzi.

Za tydzień o dziwnym skateparku przed Biedrą, co miał być imponującym placem teatralnym.

Jarosław Mikołajczyk
członek SDP   
Więcej w tej kategorii: « Cuda natury Janek wiecznie żywy »

5 komentarzy

  • Szczepan
    Szczepan piątek, 15, marzec 2019 09:04 Link do komentarza Raportuj

    W Polsce jest zagwarantowane prawo do swobodnej wypowiedzi pod warunkiem wzięcia odpowiedzialności za to, co się mówi. Każda próba zaprzeczenia tej zasadzie jest bełkotem zmierzającym do usprawiedliwienia swojej postawy, którą ja porównuję do pozycji skunksa. On też odwraca się do przeciwnika d... i wyrzuca z siebie smród pozostając anonimowym.
    Nikt nikogo do zabierania głosu w żadnej sprawie nie zmusza, a kto chce się wypowiedzieć, niech się podpisze. Ot co!
    Szczepan Kropaczewski

  • Monika Kurowska
    Monika Kurowska czwartek, 14, marzec 2019 22:19 Link do komentarza Raportuj

    Panie Jarku, proszę tak dalej pisać. Dziennikarze muszą być niezależni, a ci zależni to pracuję w... każdy wie w którym z mediów z Gnieźnie są zależni dziennikarze od danej władzy. Proszę pozostać sobą!

  • Olo
    Olo czwartek, 14, marzec 2019 22:10 Link do komentarza Raportuj

    Brawo panie Mikołajczyk! Tak trzymać!

  • nie jestem robotem
    nie jestem robotem czwartek, 14, marzec 2019 19:16 Link do komentarza Raportuj

    Po co konferencje? Była odpowiedź RIO na temat zabezpieczenia przez poprzedni zarząd pieniędzy na budowę szpitala. Fachowa i rzeczowa.BEZ zadnego pola do dyskusji.

  • aldo
    aldo czwartek, 14, marzec 2019 14:48 Link do komentarza Raportuj

    To pan, panie Jarku popłynął. Trochę głęboko. będą teraz się podpisywać. Z tym pisaniem anonimowo, to nie do końca się zgadzam. To prawo daje nam internet. Faktem jest, ze jeśli pisze się do konkretnej osoby, a nie tylko ogólny komentarz wypadałoby się podpisać. Na pana pytania odpowiem:

    NIE. Nie podoba mi się odbijanie piłeczki. Były zarząd dostał już odpowiedź w wyborach i niestety mało ładne jest zachowanie, posła Dolaty i tej świty. Ciekawe spostrzeżenie z tym, że faktycznym starostą był Zbigniew Dolata. Na nazwę szpitala to ja czniam. Szpital jest żeby leczyća nie się ładnie nazywać.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.