http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Janek wiecznie żywy

Wyróżniony Janek wiecznie żywy

Bardzo dobrze zrobił wiele lat temu prezes publicznej TVP – mam oczywiście na myśli czasy dużo odleglejsze niż Kurwizja – zakazując emisji serialu „Czterej pancerni i pies”. Bo tak naprawdę, to nie jest żaden serial, tylko zwykła kpina z porządnych ludzi, patriotów, nas Polaków. Zdradzieckie i antynarodowe telewizje prywatne oczywiście tylko na to czekały i natychmiast rozpoczęły emisję.


Przez przypadek natrafiłem niedawno na pierwszy odcinek. Musiałem jednak wyłączyć w połowie, bo normalnie zacząłem odczuwać, jak szybko serial ów zmienia mój światopogląd, przeoruje moją świadomość. To bardzo groźny, zdradliwy i podstępny film!

Czułem, że gdybym tak obejrzał cały odcinek, a już w ogóle, nie daj Boże, dwa lub trzy, z pewnością zapisałbym się do „Lewicy”! Oglądając pierwszy odcinek tej kultowej serii byłego systemu po prostu czułem, jak z minuty na minutę, mój prawicowy kręgosłup moralny robi się niesamowicie chwiejny, a ja zaczynam żyć życiem Janka Kosa i Grigorija Saakaszwilego. Film zaczął mnie wciągać, urzekać, podobać się mi zaczął.

Zaczęło się niewinnie. Oto, zaraz w jednej z pierwszych scen, młodziutki Janek (Janeczek w zasadzie) łapie japońskiego szpiega. Rzecz dzieje się na dalekiej Syberii, więc Japończycy chowający się za drzewami tajgi i podglądający efektywne (bo kolektywne) metody łowienia zwierząt futerkowych, nikogo w zasadzie nie dziwią. No i czyż to nie urocze, że z husarsko – samurajskiej konfrontacji zwycięsko wychodzi nasz rodak!

Jeszcze bardziej spodobało mi się scena, w której Janek zabił tygrysa, ratując przed niechybną śmiercią swego przyjaciela, starego myśliwego, Rosjanina. A tak przy okazji, język rosyjski w syberyjskiej odmianie brzmi identycznie jak polski, tylko gdzieniegdzie wtrącane są weń z rosyjska brzmiące słowa typu „riebiata”. No i zawsze myślałem, że tygrysy są zdecydowanie większe, opancerzone, na gąsienicach i z nieodłącznym „hakenkrojcem”.

Po raz pierwszy zaniepokoiłem się z lekka dopiero, kiedy Grigorij zarzucił Jankowi, że Polacy przegrali wojnę z Niemcami w dwa tygodnie. Bo tak naprawdę, to nie w dwa, tylko w pięć, a w dodatku przy wydatnej pomocy rodaków Grigorija, ze szczególnym uwzględnieniem jednego wąsatego Gruzina! Kiedy jednak Grigorij wypowiedział, na zgodę, słynne zdanie „twoja wojna – moja wojna”, praktycznie przyznał się do współpracy z Hitlerem i zdradzieckiego wbicia noża w plecy, walczącej samotnie Polsce, uspokoiłem się.

Nie wytrzymałem dopiero wtedy, kiedy zobaczyłem jak Janek i Grigorij chodzą na dworze w sweterkach. Ba, żeby tam chodzą, kotłują się w śniegu! Na syberyjskim mrozie! W sweterkach?

Wszyscy z pewnością doskonale pamiętają dowcip o syberyjskiej zimie, kiedy to w moskiewskich wiadomościach podano, że na Syberii panują mrozy do minus 70 stopni C. Zaniepokojony Sasza dzwoni więc z Moskwy do swojego – mieszkającego na Syberii – kuzyna i troszczy się o jego zdrowie. W odpowiedzi słyszy, że jest o wiele cieplej. Sasza przekonuje jednak, że nie może być cieplej, bo we wiadomościach właśnie podawali, że jest minus 70. Zniecierpliwiony kuzyn poszedł więc sprawdzić i po chwili obwieszcza, że jest zaledwie minus 30 stopni C. – „Niemożliwe – nie daje za wygraną Sasza – we wiadomościach mówili, że minus 70!” – „No, to może na dworze!” – odpowiada kuzyn.

Przypomniawszy sobie ten dowcip, nie mogłem dalej już oglądać tego kłamliwego serialu, absolutnie nie liczącego się z geograficznymi i historycznymi realiami. Zrażony, natychmiast odmówiłem zdrowaśkę w intencji rządzącej totalnej koalicji, ze szczególnym uwzględnieniem drugiego największego po Koperniku torunianina. Dla odreagowania fałszu, kłamstwa i obłudy oczywiście!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.