http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Pan Prezydent i... ja!

Wyróżniony Pan Prezydent i... ja!

Powiedzenie o krowie, która jakoby zmienia wszystko poza swoimi poglądami, zna każdy Polak, z niżej podpisanym włącznie. Mówiąc szczerze, nigdy nie zastanawiałem się nad sensem owego porzekadła, a to z tej prostej przyczyny, że – jak dotąd – żadna z krów nie zdradziła mi swoich poglądów na cokolwiek, a co za tym idzie, nie mogłem zaobserwować ich zmiany czy choćby ewaluacji. Zresztą, jak się tak zastanowić, to – jak świat światem – krowy zawsze pochłaniały trawę, dając w zamian pyszne mleko i mało pyszne „placki”. Być może więc ludowe powiedzenie wcale nie jest takie głupie, jak by się z pozoru mogło wydawać? Ale... do rzeczy.


Człowiek nie krowa i swoje poglądy zmieniać może. Ja sam, jestem tego najlepszym przykładem. Otóż, chciałem oznajmić urbi et orbi, że polubiłem naszego Pana Prezydenta. Kiedyś go nie lubiłem, żartowałem sobie z niego, wyśmiewałem. Teraz nie tylko lubię, szanuję i cenię, ale wręcz uwielbiam. Ba, moje pozytywne nastawienie do pierwszej osoby w państwie, głowy i ojca narodu (a właściwie narodów), pierwszego z pierwszych i najważniejszego z najważniejszych rośnie w tak szybkim tempie, iż niewykluczone, że przeobrazi się ono w silne, trwałe i dozgonne uczucie. A co najważniejsze, osobiście nie mam nic przeciwko temu.

Lubię Pana Prezydenta, bo tak naprawdę, to zawsze lubiłem ludzi inteligentnych, a jednocześnie spokojnych, stonowanych i zrównoważonych. Takich, którzy mają swoją wizję sprawowania władzy, wiedzą, czego chcą i są bardzo zdeterminowani w dążeniu do celu. U Pana Prezydenta bardzo wysoko cenię też jego pracowitość, wytrwałość i zaangażowanie. Dla polityka ważne jest bowiem, by mieć swoje przekonania i wyznawać własny system wartości, a co najważniejsze nie zmieniać ich w zależności od politycznej koniunktury.

Różne rzeczy można pewnie zarzucić – jak każdemu z nas – głowie państwa, ale jednego w tym wypadku możemy być pewni, nie będzie to koniunkturalizm czy też nadmierna elastyczność i uległość. Nasz Pan Prezydent to nie jest człowiek – chorągiewka, który każdego ranka ma inny pomysł na sprawowanie swojego urzędu, a jego przekonania i polityczne poglądy zależą od kierunku porannego wiatru. Nie ukrywam też, że cenię sobie jego stoicki spokój oraz opanowanie. Zwłaszcza tej ostatniej cechy brakuje zdecydowanej większości naszych polityków.

Nie muszę chyba dodawać, że takie drobiazgi jak wygląd zewnętrzny – bo co człowiek może za to, że urodził się taki, a nie inny – wzrost, kolor oczu, „bujność” fryzury, uroda (lub jej brak!), maniera mówienia lub poruszania się nie mają dla mnie tak naprawdę żadnego znaczenia, bo przecież to nie one określają człowieka. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że polityk często jest oceniany przez swoich wyborców przez właśnie taki pryzmat, dla mnie jednak – powtarzam to po raz wtóry i zdecydowanie – nie mają one żadnego znaczenia. A zresztą, pięknych polityków mieliśmy całkiem sporo, skutecznych jak na lekarstwo. Lubię wreszcie Pana Prezydenta, bo mimo objęcia najwyższego urzędu, pozostał on zwykłym i  wrażliwym na ludzką krzywdę człowiekiem. No i jeszcze jedno, tak naprawdę jest to bardzo sympatyczny i normalny – w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu – facet, ten nasz Donald Tusk.
Więcej w tej kategorii: « Rozmowa d… z wiechciem Plebania »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.