http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Wbrew małostkowości. Historia opowiadana w niewielkim Czerniejewie

Wyróżniony Wbrew małostkowości. Historia opowiadana w niewielkim Czerniejewie

Tak to już jest... Kiedy coś robisz liczba tych, którzy trzymają kciuki, żeby się nie udało, jest proporcjonalna do tych, których ucieszy twój sukces. Jak nawinął kiedyś Paweł Włodkowski z MOLESTY „jest coś czego ci ludzie nie wybaczą – sukces”. Zostawiam jednak „życzliwość” tzw. branży lokalnych mediów. Tu już dawno taka niepisana zasada: cisza o działaniach Soberskiego, szczególnie. No bo ogólnie milczymy, nawet gdyby ktoś z konkurencji Nobla dostał. Głupie to? No jest głupie.


Nie o tym jednak chce pisać. Przez 3 dni wypadłem z obiegu. Dawno już nie miałem okazji gdzieś wejść na 100 % w jeden temat. I Festiwal Historyczny „Tajemnice Trzech Stuleci” dał mi taką szansę. Jako najemnik od prowadzenia imprezy i współautor powstającego reportażu ale też w koncercie gwarowym „Akuratna Wielkopolska”. Nie o sobie piszę jednak.

Pomysł byśmy odpoczęli od tej ciężkiej historii sprzed ponad tysiąca lat, był chyba pierwszą sprawą, która mnie ujęła. Prywatnie, no przyznajmy, te właśnie stulecia trzy ostatnie są mi bliskie, wiadomo, mnie interesuje głównie historia Zachodniej Wielkopolski. Historia naszego Gniezna, w nowoczesnym ujęciu, tak bardzo jest zapomniana. Festiwal przyniósł przede wszystkim jednak niezwykle rozległa tematykę.

Zdominował imprezę Dolny Śląsk. Rzecz naturalna, tu w materii zagospodarowania niezwykłej niszy pasjonatów historii, regionalistów i poszukiwaczy – festiwale historyczne stają się w zasadzie produktem eksportowym tego regionu. Praktycznie każdy, kto choć trochę interesuje się historią i turystyką kiedy słyszy o polskich zamkach lub pałacach myśli Książ. Jeśli nawet nie umie przykleić na mapie Suchej – o Zamku Czocha słyszał.

Zrobiłem taki prywatny eksperyment, śledczo-statystyczny. Najmniejszą próbą cokolwiek wyznaczającą w badaniach jest 100 osób. Próbowałem się dowiedzieć od grupy przypadkowych Gnieźnian z czym kojarzą Czerniejewo? Słowo pałac pojawiało się w wypowiedzi 45 osób. Spora część mówiła jeszcze o drewnianych niedźwiedziach, 5 osób wspomniało zespół „Czerniejewska”. Próba rozwinięcia tła pytaniami szczegółowymi o pałac w Czerniejewie szła jednak w stronę społecznej czarnej dziury. Większość osób, które pytane o Czerniejewo, po pierwsze nigdy w pałacu nie była, po drugie 30 z osób, o których mówiłem kompletnie nie ma pojęcia o zmianach jakie przyniósł do pałacu Marin Kwiatkowski – nowy właściciel. Pytania o Skórzewskich były już zbędne, jedyne wydarzenie historyczne o którym wspominali wszyscy rozmówcy to było niedawne wbicie się w mur pałacu rozpędzonego auta.

Wydaje się, że Fundacja Historyczna „Przywracamy Pamięć” poprzez festiwal zmienia tę sytuacje. Uczestnicy zobaczyli ogromny potencjał miejsca.   

Nie tylko jednak pałac
Siłą Festiwalu byli prelegenci. Tu nie mam wątpliwości. Choć można powiedzieć moja wiedza jest połowiczna. Zostałem przypisany do Sali Belkowej. Zatem w działającej równolegle Sali Hrabiego pojawiłem się na moment, raz przy burzliwej dyskusji o zmianach prawnych dotyczących poszukiwaczy skarbów i kiedy Jan Kulpiński mówił o pewnym epizodzie Pałacu. Ci, których zapowiadałem w Sali Belkowej poruszali tak rozległa tematykę, że wymiany publiczności były rzeczą naturalna. Powiedzmy to wyraźnie na niemal wszystkich wykładach był komplet widowni.

Prowadząc imprezę przy jednoczesnej realizacji reportażu, na same wykłady miałem mało czasu, co wymuszało bardzo intensywne słuchanie, tak by wyłapać to, co najbardziej istotne. Moje myślenie o prelegentach wyznaczają zapewne bardziej rozmowy przy kamerze. Były to jednak rzeczywiste rozmowy zwłaszcza pierwszego dnia, kiedy jeszcze wszyscy byliśmy pełni energii. Nie chcę wyróżniać ani mówców ani tematów. Jasne były gwiazdy tego środowiska. Z Joanną Lamparską chciałoby się porozmawiać dłużej, bo co by nie powiedzieć, to była rozmowa. Jak uczył mistrz Piotr Kaczkowski na spotkaniach wprawdzie szefów muzycznych polskich rozgłośni radiowych, wyrzuciłem z głowy słowo wywiad wdrukowując sobie rozmowę. Chyba wszyscy Oni – prelegenci byli właśnie rozmówcami.

Niemal w mig zaprzyjaźniliśmy się z Robertem Maziarzem. Tu przede wszystkim chyba łączył nas temat, wiążący Kołobrzeg z Gnieznem ale i pewien rodzaj ekspresji. Fantastycznie popłynęliśmy z Jackiem Podemskim – no cóż, Międzyrzecki Rejon Umocniony, nietoperze, lochmeni i te sprawy. Bunkry po prostu. Merytorycznie i dynamicznie musimy wspomnieć o opowieściach z gnieźnieńskiej parowozowni – Krzysztofa Modrzejewskiego.

Piotr Kucznir ze swoimi tajemnicami Zamku Czocha przedstawianymi w specyficzny sposób. Ale przecież i opowieści o prawdziwym J–23 Łukasza Orlickiego… Niezwykle fascynujący bracia Saskowscy przywołani przez Karola Soberskiego. Jasne z chęcią wysłuchałem ile się dało opowieści o Kamedułach Bieniszewskich – przez krótki czas eremy widziałem w końcu od środka. Cieszę się, że wiem też już, że najpiękniejsze drzewa – platany do Wielkopolski wprowadził Augustyn Denizot. Podkreślić muszę, mogłem pominąć coś co mnie podczas Festiwalu zachwyciło, bo program był tak gęsty, że nie da się. No właśnie pominąłem Beaty Żmudy opowieść o Panu Samochodziku, Mariusza Borowiaka o niezłomnym admirale...

Bo człowiek musi uczyć się wybierać
Tak, zgoda, równoległe sale zmuszały do rezygnacji, do wyboru. Czy to jednak nie jest wyzwanie czasu – nauczmy się rezygnować, nawet z tego co się nam podoba. To dla mnie było raczej siłą nie wadą. Nie ma nadmiaru propozycji, tylko czasem w lenistwie wolelibyśmy nie wybierać. Festiwal zmuszał do świadomego uczestnictwa.

Dodatkowe atrakcje
Tak, one są potrzebne. Targi książki, bo wielu pozycji poza internetem nie kupimy, chyba że na podobnych imprezach. Wystawy poszukiwaczy i fanatyków Łabiszynka – świetna myśl. Przed pałacem pojazdy z kolekcji Marina Kwiatkowskiego - piękne budowanie klimatu. Nie oceniam koncertu „Akuratna Wielkopolska”, nie dlatego, że socjalizm i wychowanie do kompleksów uczyły nas bzdurnego przeświadczenia, że o sobie dobrze mówić mnie wolno. Po prostu byłem zmęczony. Idea jaka przyświecała Karolowi – szefowi Festiwalu w punkt, pokażmy nasz eksportowy towar jakim są dudy i naszą swojską gadkę.

Wiele się mówi o turystyce...
Będzie następny Festiwal już wiemy. Dobrze, bo chcę to napisać jasno. Wiele mówi się o turystyce w Gnieźnie. Jednoznacznie i wiem, że obrazi się kilku dobrych znajomych – takiego działania jak zorganizowany przez Karola i jego Fundacje, Festiwal Historyczny „Tajemnice Trzech Stuleci” jeszcze nie było.

O realnym budowaniu turystyki możemy mówić to przy Trakcie Królewskim, przy zmianach w Muzeum, przy Muzeum Zabytków Kultury Technicznej, jeśli jednak zostaniemy przy promocji turystycznej w formie imprezy? Tyle gadano, no napisałbym, że wielu pierdzieli na ten temat bez przerwy…  Kochani czy Wam się to podoba czy nie. Karol Soberski wraz Olą i Fundacją wsparty przez ludzi Informacji Lokalnych to po prostu zrobili.

Trochę taki policzek dla wszystkich gadaczy. Zarówno tych, co to gdzieś po kątach mówią o Soberskim, że to czy tamto - „jest coś czego ci ludzie nie wybaczą – sukces” jak rapował Włodi… Może nawet bardziej strzał w twarz mądrych głów, managerów, projektantów kultury, zarządzaczy kultury… Poprzeczka poszła wysoko i jeszcze samorządy jakoś chyba zaspały z wsparciem tego Festiwalu.

Do zobaczenia za rok.

3 komentarzy

  • Olo
    Olo czwartek, 04, kwiecień 2019 22:05 Link do komentarza Raportuj

    Pani Ewo, mieszkańcom Gniezno nigdy się nie dogodzi. Nie byli, niech żałują, stracili fantastyczną możliwość spotkania z prawdziwymi gwiazdami. Za to turyści z różnych stron Polski dopisali, co można było zauważyć na parkingach, gdzie widziałem wiele obcych, nawet nie z naszego województwa, tablic rejestracyjnych. Takich tłumów, jakie były w pałacu, dawno nie widziałem, ale myślę, że uczestników można liczyć w tysiącach. Czekam na drugą edycję festiwalu w 2020 roku! Panie Karolu świetna robota! Powodzenia!

  • Ewa
    Ewa czwartek, 04, kwiecień 2019 21:33 Link do komentarza Raportuj

    Byłam, widziałam....Wspaniałe wydarzenie. Szkoda, że z niewielkim udziałem gnieźnieńskiej społeczności. No cóż masoni, legendy... Już czekam na kolejne spotkanie.

  • SZczepan
    SZczepan czwartek, 04, kwiecień 2019 12:49 Link do komentarza Raportuj

    Mój komentatorski dylemat polega na tym, że A - jestem mieszkańcem Czerniejewa i B - jestem członkiem Fundacji. Jasne więc - przynajmniej dla malkontentów i wszelkiej maści frustratów,że mój komentarz jest nie obiektywny i stronniczy, a niech tam! Pierwszy w dziejach Festiwal Historyczny w Czerniejewie, uważam za bardzo udany i gratuluję jego pomysłodawcy i twórcy sukcesu oraz... kondycji, bo przyznaję, ze dla mnie samego, chociaż pełniłem tu tylko funkcję pomocniczą, był to istny maraton. Wszystkiego nie dało się pogodzić nawet teraz, ale uważam, ze w przyszłym roku warto uczestnikom zaproponować wycieczkę do "Pomnika" - unikalnej pamiątki tragedii ordynata Skórzewskiego, który zginął podczas polowania. Każdy kto chciałby indywidualnie wybrać się teraz na taką eskapadę, może poprosić o Quest - przewodnik dla turysty, który go tam niezawodnie doprowadzi.
    Szczepan Kropaczewski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.