http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Od poczęcia do fiknięcia

Wyróżniony Od poczęcia do fiknięcia

Jedynym życiem jakie znamy, jest życie będące wytworem natury, czy też Boga - jak kto woli. Takie życie powszechnie nazywamy naturalnym, czyli takim, które samo się powiela za sprawą działalności organizmów rodzicielskich. O życiu sztucznym, czyli wytworzonym przez jakiś zespół jajogłowych specjalistów, nikt jeszcze nie słyszał i pewnie długo jeszcze nie usłyszy.


Sprawę życia mamy więc z głowy, ale co ze śmiercią? Śmierć jest integralną częścią każdego życia, którą ono - prędzej czy później, zawsze się kończy, czyli że i ona jest czymś zupełnie naturalnym, a nawoływanie do „naturalnej śmierci” w sytuacji, gdy każdy stara się swoje życie w sposób sztuczny  maksymalnie przedłużyć, jest pozbawionym sensu nieporozumieniem lub też zwykłą obłudą. Dzisiaj, 25 marca obchodzimy w Polsce Dzień Świętości Życia. To pięknie, że życie, będące alfą i omegą wszystkiego uważamy za święte, jak jednak zrozumieć zasadę życia „do naturalnej śmierci” kiedy od samego urodzenia wszyscy – łącznie z gorącymi głosicielami tej futurystycznej zasady, żyjemy nie naturalnie przede wszystkim dlatego, że od samego poczęcia po grób, jesteśmy poddawani ingerencji współczesnej medycyny, która z naturą ma coraz mniej wspólnego. Myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy temu, ze gdyby jakaś grupa rodziców potraktowała ten apel o (naturalnym – a jakże) poczęciu i czekaniu na naturalną śmierć poważnie, to nie trwałoby to długo. Ja sam jestem pewien tego, że nigdy bym nie napisał niczego na łamach IL.pl dlatego, że żyjąc „naturalnie” dawno już bym nie żył.

Śmierć jako koniec życia, jest wiec zawsze naturalna, co najwyżej, jej przyczyna może nie mieć z naturą nic wspólnego, ale w świecie na którym żyjemy, nie da się żyć naturalnie więc każdy nasz kolejny dzień to unikanie zagrożeń które sami sobie zafundowaliśmy paradoksalnie po to, aby żyć w ogóle i żyć wygodniej. To ma jednak swoją cenę w postaci rozmaitych wypadków a nawet wywołanych przez nas samych kataklizmów i wojen, które też toczymy w jakimś tam celu.

Dzisiejszy temat pewnie mało komu przypadnie do gustu bo kto lubi dywagować o takich sprawach, kiedy sam czuje się dobrze i nic mu w sposób widoczny nie zagraża. Każdy problem można traktować poważnie albo też zupełnie go zlekceważyć, mnie jednak do szewskiej pasji doprowadzają ludzie, którzy na co dzień korzystają z ponadprzeciętnych zdobyczy cywilizacji i na pewno nie żyją w warunkach jakie stworzyła natura, czyli jak nie przymierzając buszmeni albo Papuasi, którzy, kiedy zachorują, to umierają bez wspomagania rozmaitych maszyn i specyfików oddalających naturalną śmierć, ale wręcz przeciwnie – z ustami pełnymi frazesów o naturalnej śmierci szukają każdego nie naturalnego sposobu na to, aby pozbawionemu sensu sloganowi o naturalnej śmierci zaprzeczyć i oddalić ją ile tylko się da.

Żyjmy długo i szczęśliwie. Samego dobra!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.