Logo
Wydrukuj tę stronę

Mądry jak telewizor!

Wyróżniony Mądry jak telewizor!

Na dzisiejszą niedzielę miałem już przygotowany tekst pośrednio związany z Festiwalem, ale 10 kwietnia z okazji tragedii smoleńskiej w porannej audycji popularnej  „Trójki” usłyszałem ministra rządu, który mówił o tym zdarzeniu i raczył kategorycznie stwierdzić, że dzisiaj już doskonale wiadomo, że samolot uderzając w „pancerną brzozę” nie mógł w żadnym razie doznać kontuzji skrzydła. Czyżby?


Pomijając to, że wielu innych „ekspertów smoleńskich” twierdzi, że do takiego zderzenia z drzewem w ogóle nie doszło, ja, niezależnie od tego ile tacy ludzie mają przed nazwiskiem i jakie piastują funkcje zawsze zastanawiam się nad tym, do jakiej podstawówki oni chodzili dlatego, że na poziomie decydujących o wypadku faktów, wiedza zdobyta w szkole podstawowej zupełnie wystarczy. Ten akurat minister nie ma na imię Antoni i zazwyczaj robi na mnie dobre wrażenie, ale dzisiaj - pewnie zgodnie z obowiązującym w partii rozdzielnikiem, popłynął i zasłużył sobie w moich oczach na zaszczytny tytuł - „Kloc bez wyobraźni”

Uzasadnienie: Ze  wstępu artykułu wiemy, że pan minister przynajmniej nie kwestionuje faktu, że 10 kwietnia samolot znajdował się ledwie kilka metrów nad ziemią, co wcale nie znaczy, że nad lotniskiem - w które, z powody mgły i fatalnego stanu zabytkowych urządzeń na tym obiekcie wyłączonym z eksploatacji, nie trafił. Smoleńskie radary nie były w stanie dostarczyć załodze maszyny dokładnych danych do lądowania  w tych warunkach i obsługujący je ludzie zezwolili jedynie na przelot na wysokości 100 metrów, co nikomu i w niczym nie zagrażało. Co było dalej wszyscy wiemy, samolot wykosił korytarz ścinając czubki wielu drzew aż zniżył się na tyle, że trafił na solidny pień brzozy o średnicy ok. 40 cm kilka metrów od ziemi, czyli na przeszkodę, którą wprawdzie ściął, ale sam utracił końcówkę skrzydła. Fakt ten nie jest zjawiskiem godnym jakichkolwiek dywagacji dlatego, że taki efekt zderzenia się samolotu z nieruchomym obiektem  jest sprawą więcej niż oczywistą. Przykłady? Wczoraj w telewizji pokazywali wypadek motocyklisty, który zderzył się z jeleniem. Skutki tej kolizji są opłakane pomimo tego, że motocykl poruszał się około trzech razy wolniej niż samolot, a jeleń – w przeciwieństwie do brzozy, nie był przymocowany do ziemi i ważył kilkadziesiąt razy mniej od niej. Przy tej okazji, jakiś inny mistrz kierownicy mówił, jak tragiczne skutki może mieć zderzenie szybko jadącego motocykla z … wróblem!

Smoleńskiej brzozy nikt nie ważył, możemy jednak założyć.  że drzewo tej wielkości miało masę jednej tony. Ale to wcale nie jest tutaj ważne, bo było by znaczące wtedy, gdyby drzewo unosiło się nad smoleńską ziemią jak biblijna gołębica nad wodami potopu, ale przecież było ono dobrze osadzone w gruncie i to nie jego, taka czy inna masa miała znaczenie, tylko opór jaki stawiło szybko poruszającej się konstrukcji, która  na nie naparła. Wszystkim „ekspertom” twierdzącym że polski samolot nie powinien w zderzeniu z drzewem doznać żadnych uszkodzeń, polecam emitowany niedawno w telewizji materiał obrazujący skutki zderzenia lądującego samolotu z ptakiem. Efektem tej powietrznej kolizji była duża dziura wybita w kadłubie samolotu, którą każdy mógł sobie zobaczyć, a wszyscy smoleńscy mitomani  mogli się naocznie przekonać o tym, jakie są skutki zderzenia się szybko poruszającego się ciała z warzącym nie wiele i swobodnie unoszącym się w powietrzu miękkim przedmiotem, który w takich warunkach staje się prawdziwym pociskiem.

Na koniec odgrzana za sprawą angielskich badań obecność śladów trotylu na wraku. Nikt kto nie zasługuje na miano „kloca wyzbytego wyobraźni” nie powinien kwestionować takiej możliwości na szczątkach wojskowego samolotu, przy badaniu urządzeniem zdolnym wykryć „ślady” tego lub owego tu i tam dlatego, ze przy dokładnym badaniu wszędzie można znaleźć wszystko. Ja na ten przykład stawiam dolary przeciwko orzechom, że takie badanie bez trudu by wykazało obecność złota  w osiedlowym śmietniku stąd, że przez długie lata trafiała tam nie pozbawiona tego pierwiastka elektronika. Swoją drogą to ja się dziwię, że do przeprowadzenia „smoleńskiego zamachu” nie użyto czarnego prochu zamiast trotylu. Skąd taka kpina? Otóż podejrzewanych o ten czyn Rosjan na pewno było stać na znacznie lepszy od TNT środek wybuchowy.

_________________________________________________________________________________________________________

Felietony publikowane w naszym portalu zawierają osobiste opinie ich autorów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji portalu informacjelokalne.pl
Informacjelokalne.pl