http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Ssspotkanie z tajemniczym wężem

Wyróżniony Ssspotkanie z tajemniczym wężem

Przed chwilą wróciłem z wycieczki do lasu i mam do Państwa zagadkę. Co to był za wąż? Pierwsza sprawa, był on całkowicie czarny, podobnego oryginała nigdy w życiu nie widziałem, chociaż w lesie spędziłem wiele czasu i widziałem tam nie jedno, oraz nie jednego węża oczywiście i proszę mi wierzyć, że „byle co” by mnie tak nie zdziwiło. Cóż, jestem Polakiem i zgodnie z przysłowiem, jestem mądry po szkodzie.


Czemu nie zrobiłem jemu zdjęcia? Ano właśnie, czemu. Jechałem rowerem i w ostatniej chwili ominąłem coś, co podczas tego manewru okazało się być „żmiją”. Spotkanie z wężem, który już na pierwszy rzut oka wydał się dziwny, nie należy do zdarzeń codziennych, chociaż pomyślałem że to na pewno pospolity zaskroniec, chociaż trochę nie typowy, bo dosyć duży - na pewno ponad 60 cm, no i ta nietypowa barwa. Zatrzymałem więc swój pojazd i podszedłem aby go dokładnie obejrzeć. Przede wszystkim patrzyłem na jego łeb, gdzie w przypadku zaskrońca powinny być żółte plamy, ale nic takiego nie było. Wąż był całkowicie czarny i wygrzewał się na piasku, nie syczał i nie atakował tylko szybko „wjechał” w zielsko i tyle go widziałem.

Jak wspomniałem powyżej, spotkań z wężami miałem wiele, o zaskrońcach i maleńkich padalcach (które wężami nie są) szkoda wspominać. Miałem też parę spotkań ze żmijami, a w tym jedną kuriozalną, oraz – prawie na pewno - jedno spotkanie z eskulapem. Cały ambaras z wężami polega na tym, że mają one zadziwiającą zdolność do znikania niczym kamfora, więc dokładne określenie gatunku nastręcza wielką trudność. Zazwyczaj do moich spotkań z wężami dochodziło przy okazji polowań, ale do spotkania ze żmiją o którym wspomniałem powyżej, doszło podczas grzybobrania i powiem szczerze, że ta przygoda mogła się dla mnie zakończyć tragicznie, a było to tak.

Szukając grzybów wlazłem do ciemnego ostępu porośniętego około 30 letnimi świerkami. Każdy kto chodził po lesie wie, że taki ostęp charakteryzuje się tym, że górą jest zwarty a dołem pokryty igliwiem, na którym nie rośnie żadne zielsko, bo jest tam wieczny półmrok. Inną charakterystyczną cechą takiego drzewostanu, która wynika z powyższego jest to, że dolne gałązki pozbawione światła zamierają i sterczą z pnia jak kolce. Oczywiście szukając grzybów byłem zapatrzony w ziemię, tutaj, w dywan igliwia skąd – jak się mnie wydawało, dolatywał wyraźny syk.  Nie ukrywam, że pomyślałem sobie ze oto odkryłem drugi Kuwejt, a konkretnie to ulatniający się z ziemi gaz. Syk nie ustawał a ja pochyliłem się i gapiłem w ściółkę jak szpak w piwo do czasu, gdy spojrzałem na pobliskie drzewo i zamarłem.

Otóż pół metra od mojego ucha, przepleciona przez martwe gałązki świerka, patrzyła na mnie dorodna żmija zygzakowata i miłościwie ostrzegała mnie, abym sobie stąd poszedł. Nie muszę dodawać, że gdy tylko ją zobaczyłem, oddaliłem się stamtąd bez żadnej zwłoki. Ukąszenie przez żmiję może się skończyć różnie, ale ukąszenie w okolice głowy raczej byłoby dla mnie tragiczne. Tyle przy okazji dzisiejszej przygody.

Oczywiście niezwłocznie skorzystałem z Internetu i dowiedziałem się, że w Polsce występuje pięć rodzajów węży, a jedynym który tutaj pasuje, jest czarna odmiana żmii zygzakowatej. Będę bardzo wdzięczny za każdy głos w tej sprawie.

5 komentarzy

  • Szczepan
    Szczepan wtorek, 18, czerwiec 2019 21:13 Link do komentarza Raportuj

    Panie "Jasiu" . Chrząszcza Colorado oczywiście zbierałem i doskonale pamiętam całą aferę z tym związaną, doskonale pamiętam też smak zatrutych DDT ziemniaków, ale wróćmy do naszego gada. Otóż w poprzednim komentarzu wspomniałem, że czarną żmiję zygzakowatą (tylko z nazwy, bo ta jest cała czarna jak smoła) widziano w górach, ale nie jest to jakiś szczególny ewenement i kto jest ciekawy może sobie obejrzeć jej zdjęcie po wpisaniu odpowiedniego hasła w Google. Pozdrawiam i współczuję tym, którym umysł płata figle.
    Szczepan Kropaczewski

  • Jaś
    Jaś wtorek, 18, czerwiec 2019 17:02 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie! Ja bym poszedł tropem pewnego chrząszcza w paski którego to imperialiści podrzucali na nasze ziemniaki. Zapewne osobiście pan je zbierał w ramach czynu społecznego. Wprawdzie owi imperialiści to dziś nasi przyjaciele, ale z innych kierunków zagrożenia nadal istnieją. Niedawno ostrzegał o nich dzisiejszy jubilat Prezes Polski. Zarazki, choroby i inne plagi egipskie mogą nam przywlec emigranci z Afryki mówił Prezes. A żmija była czarna to do Afryki jak ulał pasuje. Może szlak przeciera .

  • SZczepan
    SZczepan poniedziałek, 17, czerwiec 2019 14:33 Link do komentarza Raportuj

    @ "majomir" Nie mam pojęcia co Pan (?) chciał przez swój wpis wyrazić, ale jeżeli ma to być sugestia, że ja widziałem potwora z Loch Nes, to zapewniam Pana, że nie miewam takich omamów, Najwidoczniej pisze Pan na podstawie własnych doświadczeń.Proszę sobie poczytać w internecie o czarnej, czyli nie typowo ubarwionej żmii widzianej w Górach Opawskich, a w ogóle, to ja się pod swoim tekstem podpisuję, czyli biorę za swoje wypowiedzi pełną odpowiedzialność.
    Szczepan Kropaczewski

  • majomir
    majomir poniedziałek, 17, czerwiec 2019 12:32 Link do komentarza Raportuj

    ...no ale musimy się wszyscy zgodzić że,
    w pewnym wieku umysł płata figle.

  • Obserwator
    Obserwator poniedziałek, 17, czerwiec 2019 00:39 Link do komentarza Raportuj

    W lesie czeka na nas wiele niespodzianek, stąd należy uważać, gdy wchodzimy w świat roślin i zwierząt.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.