http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Co bez czego…

Wyróżniony Co bez czego…

Niezapraszanie Lecha Wałęsy na rocznicowe obchody związane z powstaniem czy świętowaniem najróżniejszych rocznic i wydarzeń NSZZ Solidarność, jakoś wcale mnie nie dziwi. Pamiętałem bowiem, jak wiele lat temu, ówczesny prezydent Lech  Kaczyński nie zaprosił do Pałacu Prezydenckiego Adama Michnika, na uroczystości obchodów 40-lecia Marca 1968 r. Zdarzenia takie, polegające na tym, iż na imprezie czy też rocznicy z okazji jakiejś tam okazji brakuje jej głównego bohatera, centralnej i najbardziej znaczącej postaci, niczym w kultowym „Misiu”, zrodziły nową świecką tradycję.


Wszyscy doskonale wiemy, że przykład idzie z góry, więc chcąc nie chcąc, prędzej czy później, „wynalazek” ów trafi „pod strzechy”. Jakie będą tego skutki, nietrudno przewidzieć.

Sporą konsternację z pewnością wywoływać będą dajmy na to śluby, na których brakować będzie panny młodej lub pana młodego, a może nawet i obojga oblubieńców.

Chrzciny bez noworodka, aż takich emocji budzić nie powinny, bo jak powszechnie wiadomo, świeżo przyjęty na łono kościoła i tak leży sobie grzecznie w beciku, gdzieś z boku i w imprezie raczej nie uczestniczy. Dorośli zaocznie niejako dbają o „jego zdrowie”!

Podobnie, sytuacja niewiele zmieni się i podczas pogrzebów, ponieważ tak jak podczas chrzcin ten, dla którego zorganizowano uroczystość, tak naprawdę niewiele ma do powiedzenia, tak podczas pogrzebu, główny beneficjent uroczystości do powiedzenia nie ma absolutnie nic!

Zdecydowanie gorzej będzie już natomiast podczas tradycyjnych imprez z okazji imienin czy urodzin, bo o ile bez solenizanta czy jubilata towarzystwo bez większych problemów może się obejść, to zawsze otwarta pozostaje, niestety, kwestia uregulowania rachunku.

Trudno też wyobrazić sobie Śląsk bez górników, szpitale bez lekarzy, szkoły bez nauczycieli (choć tutaj akurat przykład gimnazjów wskazuje na niesamowite nowatorstwo „rządzącej” ekipy!), teatry bez aktorów, koszary bez żołnierzy, samochody bez kierowców, ucho igielne bez wielbłąda, tabakierę bez nosa czy diety bez posłów.

Wszystko wskazuje więc na to, że czeka nas prawdziwa rewolucja społeczno – obyczajowa oraz, że w miarę naszych możliwości, powinniśmy się do niej jak najlepiej przygotować. Ale, czy aby na pewno?

Może powinniśmy spróbować uważniej i pod nieco innym kątem spojrzeć na naszą historię, gdyż w dziedzinie „Solidarność bez Wałęsy czy „Marca `68 bez Michnika” mamy tak naprawdę spore tradycje i duże osiągnięcia.

Wystarczy tutaj przypomnieć chociażby 123 lata rozbiorów i funkcjonowania narodu bez państwa, a kiedy to państwo – a chwilami nawet coś na kształt mocarstwa, przynajmniej w tej części Europy, „od morza do morza” – mieliśmy, to z kolei nie mieliśmy armii. A jak już mieliśmy i państwo i jako taką armię, to nie mieliśmy jasno skodyfikowanego prawa, poza „złotą wolnością” – a w zasadzie „złotą anarchią” – oczywiście!

Skoro więc zawsze brakowało nam tej najbardziej podstawowej i najbardziej istotnej rzeczy, a naszą narodową tradycją jest – dajmy na to – skarb bez pieniędzy, wyrzutnie bez rakiet, gimnazja bez uczniów a powodem do dumy konstytucja bez chociażby jednego dnia obowiązywania, to zasada „Solidarność bez Wałęsy” w zasadzie przestaje nawet dziwić.

Powiem więcej, IV Rzeczpospolita bez J. Kaczyńskiego wydaje się wręcz pociągająca!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.