http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Granda na cztery lichtarze i jedną gromnicę

Wyróżniony Granda na cztery lichtarze i jedną gromnicę

Pisanie felietonów w internecie, jest bardzo ciekawym i zajmującym zajęciem, szkoda tylko, że wielu zacietrzewionych „znawców tematu” - oraz wszystkiego hurtem, nie ma bladego pojęcia o czym mówi w swoich komentarzach. Jednym słowem, jest jak w ludowym przysłowiu – „Jeden o Krupie, drugi o d...!”


Otóż felieton to: „Specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - OSOBISTY  punkt widzenia autora.”

Jak z tej definicji wynika, felietonista nie ma ambicji dokonania jakiegoś „zamieszania w dorobku myśli naukowej” świata, o co oskarżył mnie ostatnio ktoś, kto nazwał się „biologiem”. Ja natomiast uważam, że lepiej by zrobił, nazywając siebie Napoleonem, bo wiedzą biologiczną, to ci on nie błysnął wcale,  a poza tym, to ględził od rzeczy o czymś, co nie było wcale przedmiotem tego, co komentował. Słowem, istny „Sztukmistrz z Lublina”!

Myślę, że dzisiaj będzie jeszcze gorzej, bo materia którą chcę się zająć, nie jest nauką, ale z osobistego doświadczenia zdobytego tutaj wiem, że wielu już mi zarzuciło kompletny brak wiedzy w tym temacie i dobrodusznie radziło, abym zajął się czymś innym. Otóż - i vice versa panowie!

Teraz właśnie skonstatowałem, że w sprawie którą ja chcę poruszyć jako obserwator, „pobrali się” - czyli pożarli - prawdziwi znawcy przedmiotu. No, może słowo „pożarli”, zostało tutaj użyte na wyrost dlatego, że teraz to każdej ze stron zależy raczej na zamieceniu sprawy pod dywan, niż na jej wałkowaniu dlatego, że „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali”. (Łukasz 11, 15 – 26) Święta – dosłownie – prawda!

Pozostaje jeszcze pytanie o tytuł dzisiejszego felietonu, czyli tytułowe - przepraszam - lichtarze. Nazwa nie jest może najszczęśliwsza, stąd i przeprosiny awansem, ale księża  Aleksander Seniuk, Stanisław Opiela, Andrzej Luter i Kazimierz Sowa, oraz – według ich opinii również inni, sami uważają, że nie są (i słusznie - episcopoi, czyli biskupami, tylko są presbyteroi, czyli szeregowymi kapłanami) i to, że publicznie przepraszają, oraz proszą o wybaczenie za słowa tych ostatnich, to rzecz niebywała! Nic też dziwnego, że sam autor tej oryginalnej wypowiedzi - a więc ksiądz Aleksander Seniuk - został w efekcie poproszony na dywanik swego biskupa, kardynała Kazimierza Nycza, a wielce wymowny ksiądz Sowa, bardzo mętnie się z tego tłumaczył w TVNie, gdzie bardzo często wygłasza swoje przyziemne mądrości.

Z drugiej strony, źle się dzieje w całym „państwie duńskim”, bo przecież i najwyższy szef Franciszek wcale nie ukrywa, co myśli o wielu swoich „ministrach”, o szeregowych „lichtarzach” nie wspominając.

Powszechnie wiadomo, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem, ale że to drugie jest trudniej zdobyć, więc i z mową stykamy się znacznie częściej, niż z milczeniem, a ostatnio za sprawą „Dody - elektrody”, do ocenienia mowy takiej czy owakiej o religii, przystąpił sam Trybunał Konstytucyjny w pięcioosobowym składzie.

Sam jestem za umiarkowaniem w „jedzeniu i piciu”, oraz za umiarkowaniem w wypowiedziach, rzecz jednak w tym, że sprawy obrazy uczuć religijnych, raczej nie są możliwe do skodyfikowania dlatego, że same religie są zbyt różne, by podciągnąć je pod jeden strychulec. Dla przykładu: czy ja obrażę uczucia religijne Świadków Jehowy jeżeli powiem, że ich poglądy na temat transfuzji krwi ratującej życie dziecka są idiotyczne? Na pewno tak, bo przecież oni uważają diametralnie inaczej. Wyliczanka tego typu dziwactw może być dowolnie długa, bo zasada jest taka: Co dla wyznawców jednej religii jest święte, dla wyznawców innej - jest śmieszne, o zdeklarowanych ateistach nie wspominając.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.