http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Przeważnie była dobrą żoną

Wyróżniony Przeważnie była dobrą żoną

Wyrafinowany portret kryzysu małżeńskiego, burzliwa kronika dziejów palestyńskiej rodziny na tle politycznych wydarzeń, czy wzruszająca do łez opowieść o niezwykłym duecie babci i wnuka. Skrajne emocje. Radości małe i duże. Tragedie odbijające się szerokim echem, ale też te ciche, osobiste, które bolą najmocniej. Mężczyźni trochę nieobecni. Kobiety z silną osobowością, nie zawsze kryształowe. I jeszcze to, że w życiu nic nie jest dane raz na zawsze… Czyli subiektywny wybór książek na dziś.


„Łut szczęścia” Aurelie Valognes, popularnej autorki literatury francuskiej, to z pozoru historia o chłopcu, któremu brakuje miłości, a zarazem próba zrozumienia tego, czego pojąć się nie da. Jak można porzucić swoje dziecko z uśmiechem na twarzy? Na szczęście, jest tutaj coś więcej, coś co napawa optymizmem i budzi nadzieję.

Francja 1968 roku. Jean ma sześć lat, gdy mama zostawia go pod opieką babci. Na chwilę. Na dłużej. Na zawsze. Babcia Lucette należy do osób twardych, nie okazujących uczuć, ale potrafi zadbać, by chłopiec czuł się szczęśliwy. Jean, jest pogodnym dzieckiem, wnosi dużo świeżości w codzienność starszej pani, która dotąd żyła sobie spokojnie wypełniając czas wizytami na cmentarzu i rozmowami z zaprzyjaźnionym listonoszem. Autorka przekonująco, bez zbędnego patosu, pokazuje jak bardzo stajemy się potrzebni osobom, które nas kochają, jak bardzo bolą rozstania. Przekonujemy się, że esencją życia są małe, codzienne sprawy, które przemykają niepostrzeżenie, lecz swój ślad, w nas, zostawiają na zawsze.

Babcia i Jean krok po kroku wpasowują się w codzienność francuskiej wioski, ciesząc się z drobnych przyjemności. Razem pokonują przeciwności dbając o siebie nawzajem. Do czasu, aż następuje coś, co burzy ich szczęście. „Tak to już jest, Jean. Ci, których najbardziej kochasz, przychodzą i odchodzą, wyjeżdżają i wracają. Za każdym razem zabierają ci kawałeczek serca. Ale przecież nie wyrzekniesz się miłości ze strachu, że będziesz musiał trochę cierpieć? Czy tyle szczęścia nie jest warte ukłucia w serce?”

Nie jest to tylko historia nieszczęśliwego dziecka i złej matki. To przede wszystkim historia o miłości i poświęceniu starszej już pani, do wnuka.

Mam jednak wrażenie, że autorka bardzo chciała usprawiedliwić zachowania bohaterów i nadać im głębszy sens. A. Valognes pokazuje jak ciężką drogę przeszły kobiety, by mieć prawo do wolności, własnych wyborów –  czy założyć rodzinę czy nie – i do spełniania marzeń.
 „Wiesz, nie jest mi łatwo. Gdy się jest kobietą, można odgrywać rolę małżonki rodzącej dzieci, albo kobiety płochej, egoistki. Nie wszystko jest czarne lub białe, Jean, nigdy tak nie jest. Mam nadzieję, że wszystko to się zmieni. Dla mnie jest już za późno, ale może twojej córce będzie łatwiej, jeśli kiedyś będziesz miał córkę. Chciałabym, żeby była wolna, żeby mogła dokonywać wyborów, dysponować swoim ciałem. Żeby miała prawo spełniać marzenia. Nie proszę żebyś mi przebaczył, ale może kiedyś mnie zrozumiesz”.  

Zmiany są wpisane w nasze życie. (Drobny frazes, ale prawdziwy). To one zdają się zaburzać porządek i rytm codzienności. Jednego jestem pewna: z książki „Łut szczęścia”, płynie ogromny optymizm. Napisana jest prostym językiem i to też decyduje o tym, z jaką siłą zawłaszcza uwagę czytelnika.

W życiu bywają sytuacje, które rzucają na kolana, sprawiają tyle bólu, że nie chce się wyjść z domu. Najlepiej już nigdy. Otoczeni przyjaciółmi mierzymy się z ciężarem życiowych, mniejszych i większych tragedii, by z czasem stanąć twardo na nogach i iść dalej...
Są też tragedie bardziej intymne, gdy nie oczekujemy współczucia, pomocy czy zrozumienia. Mikro-klęski i osobiste kataklizmy, wymagają głębszej analizy i subtelniejszego obrazowania. A jednak, literatura czerpie z tego źródła w nieskończoność.

„Kobieta na krawędzi” Jill Alexander Essbaum to powieść obyczajowa, którą można nazwać współczesną Anną Kareniną. Od razu dodam, że oryginalny tytuł jest dla mnie lepszym „nagłówkiem” dla opisanej historii – „Hausfrau” po prostu „żona”.
Intymna, intensywna i rozdzierająca opowieść o małżeństwie, wierności, seksie, moralności, a także o niemożliwości asymilacji w obcym kraju. Książka, w której obraz szczęśliwej rodziny, z fundamentem z zaufania, zrozumienia i miłości, zastępuje strach i życie na granicy.

Kryzysy małżeńskie zdarzają się, zdarzały i będą zdarzać. Aż boję się dotykać szufladki z powodami… „Anna przeważnie była dobrą żoną…” Takimi słowami autorka rozpoczyna pierwszy rozdział i zasiewa ziarno niepewności…
Czytelnik wnika w intymny świat trzydziestosiedmioletniej Anny Benz. Bohaterka z mężem Brunonem – szwajcarskim bankierem – i trojgiem małych dzieci mieszka na pocztówkowym przedmieściu Zurychu. Prowadzi z pozoru wygodne, uporządkowane życie, ale wewnętrznie się rozpada, dryfując między niedostępnym emocjonalnie mężem a nowymi, ekscytującymi doświadczeniami. Kurs niemieckiego, jungowska analiza i przygody seksualne mają zrekompensować jej poczucie wykluczenia w obcym kraju i pobudzić uśpione od dawna zmysły. Wkrótce sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli, a pożegnanie z dreszczykiem emocji staje się niełatwe. Anna odkrywa, że od pewnych decyzji nie ma już odwrotu…
Historia Anny to balansowanie na krawędzi tego, co może ujrzeć światło dzienne, a tym co nie powinno się w ogóle wydarzyć. Widzimy jak przewrotne bywa życie, a zakładanie masek na niewiele się zdaje. Wyrafinowana i wstrząsająca historia o silnych emocjach pobudzanych osobistymi tragediami.

Na złagodzenie gorzkiego smaku małżeńskiej zdrady w literaturze, propozycja czytelnicza, która owszem, wzruszy i wzburzy… by w rezultacie pozostawić nutkę nadziei, że nawet po największej tragedii można budować nowe życie na gruzach dawnego.  

Piękna i wzruszająca opowieść „Domy z soli”, której autorką jest Hala Alyan ,to historia o losach palestyńskiej rodziny, w której niezwykle odważne kobiety są odpowiedzialne za zagwarantowanie szczęścia własnym dzieciom. Rodzina Jakoub z pokolenia na pokolenie mimo wojny i smutku nie traci nadziei na godne życie w miłości, szczęściu i pokoju.

„Domy z soli” to liryczna, wielopokoleniowa opowieść o miłości, dojrzewaniu, radości i niepokojach. W przeddzień ślubu Alii matka wróży dziewczynie z fusów. Widzi, że ukochaną córkę, męża i jej dzieci czeka wiele niespokojnych chwil oraz tajemnicze podróże. Matka większość wizji postanawia zachować dla siebie. W 1967 roku nadchodzi wojna sześciodniowa. Wkrótce Alia wraz z dziećmi zmuszona jest do przeprowadzki do Kuwejtu, gdzie mimo trudności zaczynają układać swoje życie od nowa. W poszukiwaniu bezpieczeństwa dla siebie, członkowie rodziny udadzą się do Bejrutu, Paryża, Bostonu i wielu innych miejsc.
Gdy miłość i nadzieja przeplatają się z wojną i smutkiem, to co najpiękniejsze zawarte jest w codzienności.

Książki, które dzisiaj polecam mówią o ludzkich słabościach, o tym, że bywamy  egoistyczni, że potrafimy zapomnieć się pod wpływem chwili i dla chwili. Nie myślimy o konsekwencjach. Wnoszą też nutę optymizmu.
Przeczytacie Państwo o sile, którą człowiek potrafi w sobie odnaleźć, w momencie, gdy najmniej się tego spodziewa.  

Aurélie Valognes, tł. Agnieszka Rasińska-Bóbr, „Łut szczęścia”, Wydawnictwo Sonia Draga, 2019;
Jill Alexander Essbaum, „Kobieta na krawędzi”, Wydawnictwo Sonia Draga, 2018;
Hala Alyan, „Domy z soli”, Wydawnictwo Czarna Owca, 2019.







Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.