http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Wyzwolenie” Gniezna

Wyróżniony „Wyzwolenie” Gniezna

Ta historia powtarza się regularnie od wielu lat, zawsze przy okazji rocznicy wyzwolenia Gniezna spod hitlerowskiego jarzma. Rok w rok, w okolicy 21 stycznia gnieźnieńska prawica manipuluje faktami historycznymi i wykorzystuje je dla doraźnych celów politycznych.


A ja im mówię, źle się chłopcy bawicie! Wszystko wskazuje bowiem na to, że macie bardzo poważne luki nie tylko w swojej wiedzy na temat historii najnowszej, ale także braki w edukacji z zakresu filozofii i doktryn politycznych, że o materializmie dialektycznym nie wspomnę. Warto więc może w tym miejscu przypomnieć najważniejsze historyczne zdarzenia ostatnich 75 lat, które dzisiaj wzbudzają tyle emocji.

I tak, Józef Wissarionowicz Stalin – przywódca całej postępowej ludzkości, wielokrotnie proponował sanacyjnej Polsce, że Armia Czerwona wkroczy do naszego kraju i w razie potrzeby pomoże nam obronić się przed hitlerowskimi Niemcami. Rząd Polski się nie zgodził, sami więc jesteśmy sobie winni tragedii Września 1939. Idźmy dalej. 17 września 1939 roku Armia Czerwona w końcu wkroczyła na wschodnie tereny Rzeczypospolitej, ale tylko po to, aby wziąć pod opiekę licznie zamieszkałych tam Ukraińców i Białorusinów. Na marginesie, ochrona różnych narodowości, zarówno europejskich jak i azjatyckich, przez armię rosyjską (radziecką) jest taką samą – a nawet starszą – tradycją, jak u nas składanie kwiatów pod pomnikiem poległych w dniu 21 stycznia. Tradycja ta jest bardzo żywa i dzisiaj, chociażby w Czeczenii czy Gruzji.

Dopiero po 17 września i dopiero w Związku Radzieckim, tysiące Polaków mogły żyć pełnią życia, oddychać wolną piersią, budować nową rzeczywistość. Dziesiątki tysięcy naszych rodaków dobrowolnie wyjechało w niedostępne syberyjskie ostępy, kołymskie kopalnie lub kazachskie stepy, gdzie z ochotą i uśmiechem na twarzy uczestniczyło w budowaniu najbardziej sprawiedliwego państwa świata – państwa chłopów i robotników – Kraju Rad. Zainteresowanych odsyłam do radzieckich kronik filmowych z tamtego okresu.

Zło przyszło z zachodu 22 czerwca 1941 roku. Hitlerowskie Niemcy w sposób zdradziecki, ohydny, bestialski i podstępny – a w dodatku bez wypowiedzenia wojny oraz łamiąc wszelkie międzynarodowe umowy i traktaty, oprócz paktu Mołotow-Ribbentrop, gdyż takiego paktu nie było! – napadły na spokojne i miłujące pokój narody Związku Radzieckiego. Genialny wódz i strateg – Józef Wissarionowicz – miał już dawno opracowany plan, polegający na tym, że wpuści faszystów do swojego kraju, zatrzyma ich na linii miast: Petersburg – Moskwa – Stalingrad, a następnie druzgocącym kontruderzeniem odrzuci najeźdźców aż do samego Berlina.

Niestety, nie wiedzieli o tym mieszkający sobie spokojnie w Związku Radzieckim polscy żołnierze oraz oficerowie i uniesieni głupim polskim honorem zaczęli popełniać masowe samobójstwa, głównie w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Nieliczni uświadomieni, którzy akurat przeżyli, natychmiast zaczęli organizować polskie siły zbrojne, które u boku niezwyciężonej Armii Czerwonej nieustępliwie parły na Berlin.

Los chciał, że na ich drodze leżało Gniezno. To co, mieli je ominąć? Pytać, czy mogą wyzwolić? Zresztą kogo mieli pytać? Wyzwolili więc Gniezno 21 stycznia 1945 roku, a społeczeństwo było im tak wdzięczne, że na pamiątkę owego zdarzenia gnieźnieński Rynek natychmiast przemianowało na Plac Bohaterów Stalingradu, Witkowską na Armii Czerwonej, Targowisko na Plac 21 stycznia, Szpitalną na Walki Młodych itp. Ba, mieszkańcy Ziemi Gnieźnieńskiej sami poprosili bohaterskich czerwonoarmistów, aby dla poprawy bezpieczeństwa zostali z nami dłużej, żeby nie wracali od razu do siebie, do umiłowanego Związku Radzieckiego. I było nam razem tak dobrze, aż ten nieobliczalny Wałęsa wszystko spieprzył!

I jeszcze jedno, przestańcie – na miłość boską – opowiadać bzdury o masowych mordach, gwałtach i grabieżach, o celowym i planowym niszczeniu wyzwolonych miast. Było dokładnie na odwrót! Zainteresowanych ponownie odsyłam do źródeł historycznych: radzieckich wojennych kronik filmowych oraz polskich obrazów, jak choćby: „Czterej pancerni i pies” czy „Stawka większa niż życie”.

A ze spaleniem Katedry – dwa dni po wyzwoleniu – to było tak, że miejscowy proboszcz, szacujący starty, potknął się, świeczka wypadła mu z rąk i się zapaliło. Tak było!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.