http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Piotruś i Wilk - a wystarczy, proste przepraszam… Nie wolno teraz dopuścić do linczu

Wyróżniony  Fot. Dariusz Berg Fot. Dariusz Berg

Piszę kolejny list, adresatów jest kilku, bo wątek też nie jeden. Nadal to jednak list zastępczy - gra słów i dystans do siebie. Jak mi przed momentem przypomniał Karol, właśnie minęły cztery miesiące od ostatniego felietonu. Świat, co zrozumiałe, ani nawet powiat, się nie zawalił. Parę osób pytało, ale apokalipsy nie było.


Bezpośrednim impulsem powrotu, choć przecież nigdy nie odszedłem, jest dobra robota innego dziennikarza, z redakcji, z którą nie zawsze mi po drodze. To jednak nie ma znaczenia - dobra robota zawsze zachwyca i dopinguje, przynajmniej u nas w Wielkopolsce. Łukasz Cieśla w „Głosie Wielkopolskim” opisał człowieka, którego lansowało starostwo gnieźnieńskie jako opokę likwidowanej Świetlicy Dzieci z Chmur. To niejaki „Kuba” czy Janusz no nie wiadomo, bo były zmiany nazwiska.

Uprzedzam tekst listu, jest długi. Osoby wyznaczone do zdawania relacji z materiałów medialnych członkom Zarządu, proszę o czytanie ze zrozumieniem i do końca, lub po prostu odpuszczenie sobie. Przede wszystkim, o przyjęcie, że są ludzie, którzy nie piszą nic między wierszami. Tak - tak, nie - nie. Napisane jest to, co jest napisane, nie ma żadnych ukrytych intencji. Nic poza tym, co zostało napisane, autor nie miał na myśli. A i felieton jest formą komentarza, tak, gdyby potrzebne było prawo prasowe.

W skrócie:
Pan „Kuba”, któremu Urząd z ul. Jana Pawła II powierzył (prawie powierzył, bo sesja poszła nie pomyśli 5-osobowego Zarządu), misję tworzenia stowarzyszenia ku ratowaniu „Dzieci z Chmur”. A Pan Kuba, no cóż…

Kiedy starasz się o pracę np. wychowawcy, powiedzmy we wspomnianej Świetlicy Środowiskowej Dzieci z Chmur, to powinieneś wykazać się poświadczeniem o nieposzlakowanej opinii. Nie musisz, ale pracodawca tak czy owak się orientuje.

Na chłopski rozum, nie trzeba być na urzędzie, jeśli komuś mamy powierzyć np. stowarzyszenie, prezesurę i to stowarzyszenie ma zajmować się pomocą dzieciom, to sprawdzamy w pierwszej kolejności nieposzlakowaną opinię.

„Nieposzlakowana opinia to niesprecyzowane w systemie prawa pojęcie (czyli tzw. klauzula generalna), które za każdym razem i w każdej sprawie podlega ocenie. W słownikach języka polskiego nieposzlakowany oznacza nieskazitelny, nienaganny, doskonały, zacny. Osoba o nieposzlakowanej opinii to osoba o nieskazitelnym charakterze, zachowująca się nienagannie. To ktoś, komu nie można nic zarzucić pod względem moralnym”.

„Nieposzlakowana opinia w życiu prywatnym to możliwość przypisania danej osobie takich cech jak uczciwość, rzetelność, odpowiedzialność za czyny i słowa, otwartość w stosunku do innych ludzi, skromność i umiarkowanie w życiu codziennym. To także umiejętność godnego zachowania w różnych sytuacjach, spolegliwość, uczciwość w życiu prywatnym i rodzinnym” Grażyna Leśniak (Gazeta Prawna).

Rzecz jasna nie ma obowiązku, by urząd sprawdzał nieposzlakowaną opinię, no ale potem taki urząd ma obowiązek, nie gadać głupot jak wyjdą kwiatki.

A o kwiatkach mówili i wychowawcy i inni rodzice i media jeszcze przed objawionym planem z panem Kubą w roli głównej. Przynajmniej taka wersja zdarzeń jest znana również. Już przed feralną konferencją wiadomo było, że ta opinia nieposzlakowana nie była. Do „poszlakowania” opinii niepotrzebne są prawomocne wyroki.

Były też rozmowy z innymi politykami koalicji. W rozmowach specjalnie nie brali udziału dziennikarze (etyka zawodowa) czy aktywiści zaangażowani w rzeczywistą obronę Dzieci z Chmur.

Za wizją alternatywnego ale realnego planu kontynuacji Dzieci z Chmur — nie stały osoby, które można posądzić o uporczywe działactwo.

O problemie dwudziestu, może trzydziestu dzieci nie-powiatowych, bo według Zarządu - Gniezno leży poza powiatem, mówiła politykom osoba o nieposzlakowanej opinii, prezes jednej z ważniejszych w historii Gniezna firm z duńskim kapitałem. Do tego osoba, której nieobojętne jest wykształcenie psychologiczne prestiżowego uniwersytetu SWPS. No ale chyba nie chcieli słuchać.

Jeszcze na sesji, tej ze słynnymi tekstami: off records - „przegrywamy to - robimy restrukturyzacje i zwalniamy dyrektora”, starosta przyznał, że pojawiła się inna wizja z poważnym stowarzyszeniem. Więc tę opowieści, że nikt nic nie mówił - podarujmy sobie. Zrzucanie winy na wychowawców i jakieś żale?

Umówmy się, że tego nie przeczytaliśmy w artykule: „Obrońca dzieci z Gniezna znęcał się nad upośledzoną pasierbicą? To z jego telefonu dostała smsy: „Zniszczę cię. Będę dręczyć aż do śmierci".

Artykule opisującym tego samego pana, który siedział podczas wspomnianej konferencji w marynareczce, golfiku i okularkach.

Tego samego, z którego telefonu jak pisze Łukasz Cieśla pasierbica dostała smsa od ojczyma. Ojczymem jest „pan Kuba”, jak podaje autor, a smsa przytaczamy za Głosem Wielkopolskim:

„I kto ci teraz uwierzy, szmato. Zniszczę cię, że masakra. Bachora ci zabiorę i cię praw pozbawię. Tak nagadam, że się zesrasz z bólu. Masz całkowite ubezwłasnowolnienie i będę cię dręczyć aż do śmierci”

Zostawmy psychologom a może psychiatrom zagadkę, jak jeden człowiek może tak nabierać na okularki i golfik i wysyłać tego typu smsy do swojej pasierbicy jednocześnie?

Rzecz jasna, ci, którzy mówili, że na pierwszy rzut oka widać, że z panem Kubą jest coś nie tak - mieli rację. Ci, którzy dziś mówią, że nic takiego nie słyszeli, mieli prawo nie słyszeć, ale ich doradcy, którzy przecież śledzą nawet nasze prywatne profile FB, powinni słyszeć i widzieć. Czy nie widzieli, czy może ktoś ich nie posłuchał?

Tego się nie dowiemy.

Wprawdzie, jak mnie uświadomił student 3 roku psychologii renomowanej uczelni SWPS, dziś Francis Galton i jego teorie związane z inteligencją i czytaniem zaburzeń z twarzy i budowy czaszki to już niepoważne są. Natomiast nie na próżno ten sam pan Galton tworzył podwaliny psychometrii.

Ważne jest jednak, jak mogą nabierać się: na okulary i golfiki - ludzie, którym powierzyliśmy pieczę nad powiatem, bo to my im powierzyliśmy. Wynik wyborów, czy się komuś podoba, czy nie, był, jaki był. Warto jednak przypomnieć, TO WYBORCY SĄ PRACODAWCAMI SAMORZĄDOWCÓW. Nie wolno i nie ma prawa żaden samorządowiec ich zbywać, gdy piszą artykuły, gdy ostrzegają, protestują...

Kiedy czytam wspomniany artykuł, nie wierzę. Nie wierzę, że to zostało powiedziane. Starosta mówi, że ma żal do ludzi związanych ze świetlicą, że nie ostrzegały.

Czy te osoby „związane ze świetlicą” miały stanąć na placu przed starostwem i krzyczeć?
Zresztą na Boga, czy ostrzegały, czy nie? Wierze im, że tak, ale nawet jeśli by tak nie było - to nie one chciały ratować swoją reputację, siadając z panem Kubą.

Skoro sygnały docierały po konferencji, a do tego Starostwo się przyznaje - nie rozumiem Radnych Powiatu, że tak lekko przyjęli, obrażanie ich i traktowanie jak głupków. Przecież jeśli, wiadomo już było, że pan Kuba nie ma nieposzlakowanej opinii, to po kiego grzyba brnięto w te golfiki, okularki i prezesowanie dalej?

Współczułem na tej sesji dyrektor Darii Danik, która musiała wygłosić głupoty. Zostawmy sesję. Po cholerę jeszcze o tym piszę?

Piszę, bo przecież ostatecznie dramat rozegrał się w rodzinie pana prezesa Kuby, dramat dotyka młodej dziewczyny, która wprawdzie zdaniem sądu nie była zgwałcona, bo ojczym dał jej wybór, albo mu zrobi dobrze, albo będzie kopać w ogródku i że niby sama wybrała, ale jest żywą poraniona osobą.

Piszę, bo wystarczyło, kiedy rozlało się mleko, nie zbierać go z błota, by robić coś na kształt kakao. To zawsze prowadzi do rozstroju żołądka. Wystarczyło powiedzieć jedno — no dobra 4 słowa:
„Przepraszamy - nie wiedzieliśmy o tym”. A potem zmienić doradców.

Ktoś, kto wie wiele o samorządach, mieście i powiecie, wczoraj doradzał - zostaw, bo „Grucha” jest mściwy. Nie wierzę w to, znam człowieka jak sądzę. Nie jestem też wrogiem powiatu, ani nawet Zarządu. Nie jestem po przeciwnej stronie. Strony mnie nie interesują. Poza tym ten tekst tak naprawdę nie jest o staroście, jest raczej o życzliwych doradcach albo o ich braku.

W tym samym czasie coś się rozłazi, odchodzą fachowcy: Danka Kryszak, potem „może z innych przyczyn i z godnym pożegnaniem dyrektor Agnieszka Rzempała-Chmielewska”. Nie powtarzajmy bzdur ulicznych, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Są, choć w urzędzie przy JP II coraz ich mniej. Warto się nad tym zastanowić.

Tyle słów, zdań. To, co ważne dopiero jednak teraz.

Może ci gnieźnieńscy dziennikarze (nie pisze o sobie a przynajmniej nie tylko), którzy wiedzieli co może być drugim dnem, nie pisywali dosłownie, bo wiedzieli o tym, co teraz się dzieje?

Pal piorun (to nie jest klątwa ani groźba karalna) pana Kubę, w tym wszystkim są dzieci i te jego i te przybrane. Już zaczęło się osaczanie domu, groźby i szykany wobec dziecka. Jak zapewniła mnie kierowniczka Zofia to mądre dziecko. Panu Kubie tak jak on innym dadzą inni byle zgodnie z prawem. Na razie prokuratura pracuje, nie rzucajmy kamieniem.

Lincz wisi w powietrzu. Ta legitymizacja przez urząd pana Kuby niestety dziś jeszcze bardziej rozsierdziła ludzi.

Pewnie, że to źle, ale tak jest i teraz nie czas gadać o żalu do ludzi świetlicy - teraz czas zminimalizować, agresję i nienawiść. Bo ucierpią kolejne dzieci, które ani za ojca, ani ojczyma odpowiadać nie mogą i nie powinny.

Zamiast przepychać się winą za struganie głupka - dosłownie, proponuję - apelujmy do tych, którzy chcą teraz za tego „głupka wystruganego” piętnować jego rodzinę, by tego nie robili. Nienawiść nie może nas prowadzić. Popatrzmy jak podzieliła kraj nienawiść polityczna. PO nienawidzi PiS, a PiS nienawidzi PO tyle, że to nasze rodziny cierpią na tej wojnie.
Więcej w tej kategorii: « „Wyzwolenie” Gniezna Ferie zimowe »

1 komentarz

  • aldo
    aldo wtorek, 28, styczeń 2020 10:16 Link do komentarza Raportuj

    Bardzo ciekawy i wyważony felieton. Urzędnicy zwłaszcza w samorządach, zapominają o tym, że to wyborcy sali im pracę. W przypadku konkretnej sprawy zarówno Pana Kuby jak Świetlicy, uderza arogancja ze strony starostwa. Pan Mikołajczyk pisze bardzo delikatnie, ale ogólne wrażenie mam, że celowo wybrano taką osobę na prezesa stowarzyszenia, by łatwo nią manipulować, okazało się jednak, że pan Kuba zmanipulował Urząd. Wstyd. Dziękuję też autorowi za przypomnienie, że trzeba oddzielić, starostwo i jego niekompetentne zachowanie w tej sprawie i samego ojczyma od jego rodziny i nie wolno dopuścić do linczu i przejawów agresji wobec dzieci i rodziny.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.