http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Brak szacunku władzy do ludzi - to brak szacunku do miasta

Wyróżniony Brak szacunku władzy do ludzi - to brak szacunku do miasta

Dziś nie chcę pisać o kulturze. W sumie, po cholerę? Jak to ktoś powiedział, kultura to margines, który mało kogo obchodzi. Samorządowcy i politycy - (to jest najczęściej, to samo, czegokolwiek nam nie wmawiano), mają raczej kulturę tam gdzie „wiatry” największą siłę i smród. Szacunek jest częścią kultury. Brak szacunku jest częścią Gniezna. Czasami mam takie wrażenie. Nie chcę wnioskować stąd, że Gniezno jest po prostu brakiem kultury… Czarną dziurą między kultura agra, a chamskim poletkiem. To uległo zmianie. Nie jesteśmy tu samotną wyspą, ani my gorsi, ani lepsi. Nie obchodzą mnie jednak miejsca odległe tak bardzo.


Przecież nie można zaprzeczyć całej historii, tej ogromnej wczesnośredniowiecznej z najważniejszym momentem w dziejach kraju Polan - Zjazdem Gnieźnieńskim. Tej nieodległej historii pisanej przez ludzi tego miasta i ludzi czynu: centryfugi Różalskiego, Mydlarni Zwierzyńskiego, a nawet 50 lat Chóru Szpaki. Choć tej ostatniej przeczą oba Urzędy i ten z Jana Pawła i ten z Lecha. Śląc kurtuazyjne odmowy z życzeniami POZYSKANIA SPONSORÓW.

Czy musiałby ponownie przybyć do Miasta cesarz Otton III, byśmy leczyli się z kompleksów? Byśmy znów byli szczodrze? Prawdę powiedziawszy nawet Zjazd sprzedaliśmy Warszawie.
Temu Miastu i jego ludziom należy się szacunek, tak po prostu. Szacunkiem nie jest absurdalny spór „domu przy Lecha” z Poznaniem o pierwszą stołeczność.

Jest nim pamięć. Zwyczajna ludzka pamięć o wielkich i małych ludziach i sprawach. Zbliża się marzec. Już 1020 lat temu, najważniejszy w Europie człowiek dał wyraz szacunku temu Miastu i Światu temu, Tej Ziemi. my nawet to „wyonaczyliśmy” jak mawiał mój teść, Ślązak, który kochał Gniezno i lubił sobie piwko wypić w ogródku przy Tumskiej patrząc na katedrę.

Sprowadziliśmy ten najwyższy wyraz szacunku, ofiarę Ottona, do kopii włóczni i chwili słabości z diademem. Symboliczne gadżety i uniesione gesty. W całej patetyczno-histerycznej narracji być może znaleźli istotę zdarzenia - oprowadzający po nowej wystawie głównej Muzeum Początków Państwa Polskiego i Dariusz Balcerzak w książce „Znak woli i mocy”.

Kiedy stajemy przed dziećmi - one uczą tego co jest miarą historii jej wagi i prawdziwego znaczenia. Nie są dla nich ważne te włócznie i inne kawałki metalu nawet jeśli sa stare, no chyba, że złoto. Jak ważne było to co spoczęło lub rodziło się w Gnieźnie, że Otton III na 4 miesiące zostawił swój tron w czasach gdy nie było facebooka i innych form kontroli?

Otton ryzykował po prostu wszystko, nie miał syna, a wrogów miał wielu. Wiedział, że może stracić wszystko, a jednak przybył do Gniezna. Brakuje nam dziś Chrobrego, a jak już jest, to bandyci rzekomo broniący tradycji, wylewają nań pomyje i śmierdzący olej. Brakuje Chrobrego, który dałby powód do ryzykowania wszystkiego dla ludzi i miasta. Brakuje Ottona, który by dla tego miasta zaryzykował wszystko. Zrobiło się patetycznie, cholernie patetycznie prawie jak w szkole albo Ratuszu.

Czasami mam takie wrażenie
Liczą się tylko głosy i bejmy. Jedno i drugie na kulturze trudno zrobić. Dzieci z Chmur - świetlicy zrobione na szaro, za moment poradnia psychologiczna i pewnie Dom Dziecka. To jest plan naprawczy? Eugenika i Auschwitz nie spadły z nieba, no i podobno coś miały naprawiać. - „Tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się to” - mówił Marian Turski.

Grubo?
No przecież jest grubo. Brak szacunku dla słabszych w imię ambicji załatania dziury w budżecie, tylko nie łata się lnu jedwabiem - to się nie klei. - Ten spaw toś pan smarka postawił, a jeszcze kumplowi naświetliłeś oczy - mówił w takiej sytuacji majster Grajczak przy Słowackiego do niesfornego sztyfta.

Sprawiedliwość i jej poczucie to i dla mnie trochę wymysł Marksa i tych co ukradli księżyc, zwłaszcza, gdy traktować, że sprawiedliwie to równo. Jak mawiał mój dziadek równo to jest G.
Jednak nie jest sprawiedliwe, by teraz gdy się zrobiło piękny rozwalony w trzy D budynek przy Roosevelta 42 nagradzać dyrektora kolejnym stanowiskiem. Nie wystarczy panowie prezydencie i starosto schować tego „co idzie przez wieś”, a piasek się sypie gęsto przez dziurę, a nie przez dziurkę jak nam wmawiano - by było dobrze. Nie! Nie jest dobrze. To jest brak szacunku do ludzi, którzy pracują uczciwie. Do setek ludzi, którzy tak ufali pewnej idei, jaką było eSTeDe. To też brak szacunku do tych, którzy zostali, tych których jeszcze pan starosta nie odsunął z pracy. Adrian, Robert - czy ktoś im za te błędy na górze podsunął nowe etaty? Chce się powiedzieć k.m. czy Wy nas, prostych ludzi macie za debili?

Brak szacunku to także brak pamięci historycznej, super, że mamy skwer Borysa. Gdzie jednak codzienna pamięć choćby o doktorze Wize, geniuszu, którego grób zniknął z cmentarza pokryty polbrukiem, a tablice ktoś ukradł?

Nie! Nie chce mi się do znudzenia powtarzać o: Różakolskim, Zwierzyńskim, którego mydlarnię rozebrano nie tak dawno. Był to jeden z najpiękniejszych budynków fabrycznego Gniezna. Rozumiem, ruina, ktoś jej po prostu i całego dorobku pracujących tu ludzi nie szanował. Rozumiem, że jak nie wszystko wina Tuska, tak nie wszystko Budasza.

A teraz bardzo poważne pytanie, które możecie wyśmiać panowie radni, urzędnicy i inni. którym płacimy my - mieszkańcy. Czy musieliśmy to rozebrać? Tak wiem konserwator nie położył łapy. To nic nie znaczy. Prywatny właściciel, podwórka na przeciw ma zgodę na rozebraniu spichlerza - pięknego, ale mniejszego i w innej architekturze i tego nie zrobi. Bo szanuje historię miejsca i ludzi. W czasach gdy polski konserwator w Del Surian przenosi malowidła naścienne z jednej ściany na drugą, kiedy gnieźnianka ratuje najstarsze koptyjskie manuskrypty, kiedy można rozebrać i przełożyć cegła po cegle każdy budynek - wszystko można uratować. I tu nie chodzi o sentymenty.
W Bydgoszczy jest np. Muzeum Mydła i Historii Brudu, u nas była pierwsza w pełni polska nowożytna mydlarnia, była i tyle…

Wielowątkowo i długo - więc kończę. Nie chodzi tu o Mydlarnię, to gra o szacunek, a nie gra o tron. Panowie. W kolejnym liście wrócimy do tego Ottona i pytań o szacunek. Tak bardziej konkretnie.

http://informacjelokalne.pl/images/stories/2020/02/17/_DSC1579.JPG?_t=1581927367

Więcej w tej kategorii: « Mowa ulicy Byki na gigancie »

1 komentarz

  • Szymon Zieliński
    Szymon Zieliński poniedziałek, 17, luty 2020 21:06 Link do komentarza Raportuj

    Panie Jarku, rządzący zarówno miastem jak i powiatem w głębokim poważaniu mają nas maluczkich czyli mieszkańców, na różnych sferach i poziomach życia naszego miasta. Pytanie jest tylko o głębokość. Oni sobie tak wymyślili, że jak ich wybrano to nie tylko mają glejt na rządzenie, ale i patent na nieomylność. I każdy człek, ruch obywatelski czy inne pospolite ruszenie, którego chorągwie nie wieją w tym samym kierunku co oblicze ich majestatu wskazuje, to wróg, którego tępić trzeba albo co najmniej zbyć milczeniem. Zapomnieli tylko, że wybór na tron, taki czy inny, to nie koniec, a wręcz przeciwnie - początek. Początek słuchania i wykonywania pracy, do której zostali przez nas zatrudnieni. P.S. Trochę czasem nie ogarniam melodii tych Pana tekstów, ale cieszy fakt, że pisze Pan do rzeczy, a nie na zamówienie. Pozdrawiam

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.