http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego

Wyróżniony Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego

W ubiegły piątek obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Cóż może być droższego, niż język, którego nauczyła nas matka, kiedy zaczęliśmy domagać się życiodajnej piersi. Chyba tylko sama Ojczyzna, z którą on się jednoznacznie identyfikuje. Ciężko sobie wyobrazić naród bez własnego języka, ale własny, to znaczy jaki?


Zazwyczaj pierwszym językiem z którym się stykamy, jest język naszych rodziców, którzy na ogół mówią  „po naszemu”, czyli regionalną odmianą języka jakiejś większej grupy. Każdy język jest godnym szacunku skarbem i nikt nie powinien się go wstydzić ani go wyszydzać. Cieszy mnie to, że ostatnio docenia się wartość języków regionalnych i organizuje się konkursy oraz inne imprezy, gdzie entuzjaści mowy regionalnej mogą sobie posłuchać, jak kiedyś mówili ich dziadkowie, rodzice, a nawet oni sami, zanim pokończyli mądre szkoły i zaczęli używać języka literackiego. Parę dni temu nasza Biblioteka publiczna zorganizowała spotkanie z panem Waldemarem Wierzbą z Poznania, który zaprezentował program z okazji Walentynek i tylko dla dorosłych p. tytułem „Sztuka kochanio po naszymu”.

Trudno podejrzewać, że mały Andrzej Kopczyński zanim przyjął zakonne imię Onufry i przystąpił do napisania „Pierwszej Gramatyki Języka Polskiego”, używał innego języka, niż jego rodzice lub rówieśnicy, skoro  sam pochodził z ludu i nie urodził się w żadnym pałacu ani dworze, tylko w małej   chatce koło kościoła.

Zakon pijarski i ukończone szkoły, pozwoliły chłopcu z małego wielkopolskiego miasteczka zrozumieć, jaką wartość dla całego narodu ma zunifikowany język, oparty o spisane i powszechnie przyjęte normy. Wiedza taka nie była też obca ówczesnym elitom świadomym zagrożenia narodowego bytu, jakim był pierwszy rozbiór Polski. Kopczyński musiał być jednak jednostką wybitna, skoro to właśnie jemu powierzono stworzenie dzieła, za które sam król nagrodził go  złotym medalem „Merentibus” (dobrze zasłużonym), Medal ten nie był zresztą jedynym, jakim uhonorowano Kopczyńskiego, szkoda, że dzisiaj pamięć o tym wybitnym człowieku bardzo przygasła i raczej nie wykracza poza miejsce jego urodzenia,  chociaż wiem, że  w samej Warszawie jest szkoła jego imienia, ale czy w nieodległym Gnieźnie jest chociażby jego ulica? Wątpię.

Chwała tym, którzy uchronili Polaków od zatraty własnego języka. Na pewno było ich wielu i nie sposób wszystkich wymienić, bo nie koniecznie były to jednostki wybitne, które przeszły do historii, ale jednego możemy być pewni, nacja która utraci swój język, traci swoją tożsamość i przestaje być odrębnym narodem. Wiedzę tą posiadali wszyscy zaborcy  i robili wszystko, aby młode pokolenie zapomniało mowę ojców i za judaszowe srebrniki przyjęło mowę nowych panów. Znałem człowieka, który wspominając swego ojca mówił, że pruski inspektor wizytujący klasę  w której uczyły się dzieci polskie i niemieckie,  stawiał za wzór tym drugim małego Antosia, który najwidoczniej nie chciał być gorszym sortem i uczył się pilnie, ale w 18 roku poszedł do powstania i tłukł swoich nauczycieli, bo nigdy nie zapomniał ojczystej mowy i w sercu pozostał Polakiem.

Dobrze jest znać języki, również ruski i niemiecki, ale nigdy nie wolno wzgardzić języka ojczystego. Póki co, Polacy raczej nie mają takiego problemu, ale czytam, że mają go nasi sąsiedzi – Białorusini czule przytuleni przez wielkiego brata, który nas też chciał uszczęśliwić i to nie tylko swymi bukwami.

1 komentarz

  • jaś
    jaś środa, 04, marzec 2020 09:05 Link do komentarza Raportuj

    A po co znać język ruski, skoro setki lat jest językiem martwym? Nie lepiej łacinę?

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.