http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Unieważniamy to, co się nie odbyło. Skoja i zatrutych pszczół nie da się unieważnić

Wyróżniony Unieważniamy to, co się nie odbyło. Skoja i zatrutych pszczół nie da się unieważnić

Na początek standardowe pytanie po wyborach. Jak tam po niedzieli wyborczej? Wczorajszy felieton pojawia się dziś, bo rzecz jasna czekaliśmy na wyniki, które unieważnimy, bo ich nie ma. Zatem jakkolwiek głosowali Gnieźnianie, to dlatego, że nie głosowali, unieważniamy ich głosy.


E może dobrze, odetchniemy trochę od tego ciśnienia, wszyscy nam mówili, że to takie ważne wybory, że nie mamy problemów w kraju, tylko prezydent jest problemem…

Zostawmy. Dobrze by też było zostawić temat COVID 19, bo od tych maseczek to już głowa boli. Niektórych to nawet bardzo. Powiedzmy szczerze, bez repla, i specyficznego bólu głowy mało kto wybiera się do Skoja w sezonie, a ludzi tam pełno zawsze. „De gustibus non est disputandum” jak uczyła mnie Barbara Czerwińska w Liceum Zawodowym na Cieszka. Dzięki Bogu wyleczyli mnie z tej pułapki etycznej ojciec Bocheński i wrocławski geniusz scenografii Marek Tybur.

Naród mamy na ziemi gnieźnieńskiej taki wrażliwy, że setki ludzi „w trosce” o jezioro pojechały zobaczyć, czy aby naprawdę wysycha. Być może jechali w nadziei, że jak każdy napluje, to wody przybędzie, albo chcieli do tego jeziora... Przemilczmy. No i zaliczyliśmy niezła promke powiatu, jacy to odpowiedzialni i nieco przygłupi ludzie u nas mieszkają. Przynajmniej jednak odważni, większość nawet nie ukryła swoich twarzy. Jasne czy te maseczki coś dają nie wiemy. Jeśli sam minister zdrowia raczej ich nie nosi, to co dopiero te wszystkie: Jessicki, Brajanki, Samanthy, które nie przeżyłyby bez Skoja. Jasne imiona nie mają znaczenia, niby. W każdym razie panika jest idiotyzmem, ale ten skorzęciński epizod, nie ma nic wspólnego ze spokojem i odwagą. Jest po prostu nieuczciwy wobec ludzi, którzy chcą być odpowiedzialni, którzy być może po prostu po ludzku się boją, nie chcą chorować…
Tyle w temacie Skoja.

Z tematów poza COVID 19, niestety nie spoza głupoty, co nas dziś zatrzymało? Proste pytanie, kim jest lub kim są półmózgi istoty, które wytruły pszczoły w pasiece?

Sroczyn, kurcze fajna miejscowość. Zdaje się, że wytruto „20 pni” 20 rodzin pszczelich. Straty dla pobiedziskiego pszczelarza ogromne. Rzecz jasna w wielkiej pasiece da się to odrobić, w małej lub średniej to może być koniec dla pszczelarza. Niestety brak tych 20 rodzin pszczelich w tych czasach to strata dla ekosystemu ogromna. Rzecz jasna jeszcze nie lato, więc pewnie w ulu licząc skromnie, było od 40 tys. do 80 tys. robotnic z tysiąc trutni jak nie więcej. Jest jeszcze strata czerwiu w ramkach…

Licząc delikatnie bandyta, pozbawił nas w trudnym ekologicznie czasie zwłaszcza dla populacji pszczół minimum 1 000 000 (jeden milion) robotnic pszczelich. Warto pomyśleć, minimum ¼ tego miliona, czyli jakieś 250 tys. pszczół to owady lotne a to oznacza, że jeśli uśredniając jedna pszczoła lotna, ląduje na 100 kwiatach w ciągu doby to, ta zniszczona pasieka: uwaga, sami sprawdzaliśmy wynik 4 razy tak — to 25. mln zapylonych kwiatostanów na dobę.

Strata jest ogromna i tyle. Bandyta bądź bandyci niestety nie byli amatorami. Sposób, w jaki wlano środek owadobójczy, jednoznacznie sugeruje, co potwierdzają pszczelarze z pobiedziskiego koła, że ktoś wiedział jak dokonać skutecznego mordu pszczół. Zniszczyć nie tylko owady, ale i czerw, ramki, pierzgę i miód. Wszystko wskazuje też na to, że sprawca lub sprawcy mieli odzież ochronną. Czy więc była to zazdrość, zawiść? nie ma to znaczenia dla rozmiaru strat. Nie jest też tak, że nie dotyczy, te 25 mln kwiatostanów mniej zapylonych w tegorocznej klęsce suszy, nie da się po prostu przeliczyć.

Mam nadzieję, że policja zajęta pilnowaniem tego, czy ludzie na kwarantannach siedzą w domu nie uzna, że to zdarzenie o niskiej społecznej szkodliwości czynu.

Jeśli powrót do normalności po COVID 19 i zmniejszenie restrykcji ma przynosić takie „Skoje”, to dziwne, jeśli jednak ma to być powrót do bandytyzmu, tak nawiasem te pszczoły, zanim zdechły przeżyły męczarnie, jeśli więc tak mamy wracać do normalności, to może jednak nie chcę.

Wybory, które się nie odbyły, można unieważnić dlatego, że się nie odbyły, jeśli w Skorzęcinie, ktoś złapał „koronę”, nie da się tego unieważnić, a jeśli sprzeda ją komuś z grupy ryzyka, oby nie swojej babci, no to zamieni się ona w koronę cierniową. Te wybory, o których wszyscy wiedzieliśmy, że się nie odbędą, możemy - unieważnić, już po nieodbyciu. Tego miliona zamordowanych pszczół, tego wyboru, jakiego dokonał bandyta, nie da się unieważnić, bo to się odbyło, te pszczoły nie zapylają. Temu pszczelarzowi odebrano nadzieję i wiarę. Może to tylko pokazuje, że dziś są ważniejsze nasze codzienne wybory, niż te, które są nieważne, bo się nie odbyły.
Więcej w tej kategorii: « Tajemnica państwowa Szwardzwals »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.