http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Klapa

Wyróżniony Klapa

Nie wiem, czy referendalna frekwencja kogoś zaskoczyła. Mnie nie. Już dawno pisałam, że wydawanie ponad 100 milionów złotych tylko po to, żeby zapytać nas oficjalnie i z pompą, czy chcemy być młodzi, piękni i bogaci, jest bezsensowne. Wiadomo, że chcemy, ale nie chce nam się już o tym gadać.


Niektórzy twierdzą, że nawet w naszym, skromnym powiecie były pewne, czytelne znaki na niebie i ziemi, że z tego referendum to raczej nic nie będzie, tylko para w gwizdek. Kto chciał, mógł te znaki odczytać. Na przykład debata na temat referendum przy niemal pustej sali, podczas której nikt nie debatował, tylko tak sobie luźno politycy poopowiadali to, co i tak o sobie wzajemnie od dawna wiedzieli, pozwoliła wysnuć dość jednoznaczne przypuszczenie, że ludzi najprawdopodobniej tyle obchodzą te pytania o nic, co zeszłoroczny śnieg. Byli tacy, którzy widzieli znak przepowiadający referendalną klapę w nagłym, aczkolwiek efektownym powrocie do politycznej gry słynnej już w pewnych kręgach drogo-obwodnicy przez Pławnik. Inni odczytywali nieuniknioną przyszłość z rekordowej fali upałów, fusów, wykrojów krawieckich, linii papilarnych i zawartości cukru w cukrze. Podobno nieprzypadkowe było też masowe śnięcie ryb w jeziorze Jelonek, zwanym „weneją”, chociaż właściwie to może mieć tylko luźny związek ze sprawą, skoro ryby i tak nie mają głosu. Jednym słowem, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że klapa cały czas wisiała w powietrzu i w którymś momencie stało się oczywiste, że nieuchronnie runie w dół, jak domek z wyciągniętych w ostatniej chwili z prezydenckiego rękawa kart.
    
I jak to w polityce zazwyczaj bywa, klapę pomysłów politycznych przeciwników, bardzo łatwo jest efektownie wykorzystać do budowania wizerunku. Dlatego nic dziwnego, że już w poreferendalny poniedziałek głos w sprawie kompromitującej, zaledwie jednocyfrowej, referendalnej frekwencji zabrał poseł Zbigniew Dolata z PiS. „Niemałe koszty, ponad stumilionowe, powinien ponieść sztab wyborczy prezydenta Komorowskiego i Platformy Obywatelskiej, bo to oni sprokurowali nam ten manewr wyborczy, który został oceniony przez Polaków w taki sposób, w jaki został oceniony” – grzmiał poseł dość filozoficznie, nie zdradzając szczegółów sposobu oceny „manewru wyborczego”. W podobnym tonie wypowiedział się też poseł Jacek Kwiatkowski z Twojego Ruchu, który również już „dzień po” i to przed biurem senatora Piotra Gruszczyńskiego demonstrował tabliczkę z napisem w liczbie mnogiej: „To oni zmarnowali nasze 100 milionów!” i oskarżał senatora już w liczbie pojedynczej: „To on jest współodpowiedzialny za zmarnowanie tych 100 milionów złotych!”.
    
Swoją drogą, zauważyłam, że 100 milionów to dość powszechny liczebnik w polskiej polityce. Począwszy od Wałęsy, który obiecał nam właśnie po sto milionów, poprzez „sto unijnych milionów dla Gniezna!”, aż po 100 milionów za referendum. Kto wie, może to ciągle chodzi o te same sto milionów? Jeżeli tak, to właśnie w minioną niedzielę zostały raz na zawsze wydane i nie ma już o czym gadać. Chociaż te miliony od Wałęsy to miały być dla każdego, więc na razie tylko były prezydent Komorowski roztrwonił, zresztą w głupi sposób, swoją pulę. Tak, wiem, że te obiecane, wałęsowskie to nie były dzisiejsze miliony, ale przecież nasi politycy też nadal, jakby jacyś wczorajsi, napompowani powietrzem, jak pieniądz przed denominacją, więc wszystko pasuje.
    
Mimo ewidentnej klapy, nie jestem wcale taka pewna, jak niektórzy komentatorzy, że klapa referendalna PO to klapa wyborcza PO. Może się okazać, że te około 92 procent wyborców, których kompletnie nie obchodziło, o co ich PO pyta, nie obchodzi też wcale efekt tego pytania, więc tak, jak nie zwrócili uwagi na wyborcze przekonywanie byłego prezydenta, że referendum jest fajne, tak też nie zwrócą uwagi na wyborcze przekonywanie opozycji, że wydanie 100 milionów bez sensu nie jest fajne. Najfajniejsze zresztą w tym wszystkim jest właśnie to, że chyba w ogóle coraz mniej zwracamy uwagę na to, co nam politycy opowiadają i tym opowiadaniem obiecują, a zaczynamy się po prostu rozglądać dookoła i myśleć po swojemu.
    
Nadal wprawdzie, najczęściej wbrew logice, chcemy być młodzi, piękni i bogaci, ale nie chce nam się już o tym, zwłaszcza z politykami, gadać. Dlatego to śmieszne referendum to jest wyłącznie ich, a nie nasza klapa.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.