http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Kto nie pasuje do wizji?

Wyróżniony Kto nie pasuje do wizji?

Bezdomni to nie jest dla polityków tak ogólnie fajny temat. Zresztą mieszkańcy zawilgoconych baraków też. W dodatku i jedni, i drudzy powyłazili z kątów i publicznie przypominają o swoim istnieniu. Pewnie wyczuli, że nie wkomponowują się raczej w wiceprezydencką wizję tego miasta i na złość tak powyłazili.


Może to się wydać niewiarygodne, ale przeczytałam od deski do deski projekt Miejskiego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Gnieźnie na 2016 rok (już podczas czytania tego tytułu można umrzeć z nudów) i w ten sposób, jak przypuszczam, znalazłam się w elitarnym klubie, optymistycznie licząc, może 10-15 osób, które mogą się pochwalić zaliczeniem tej przedziwnej lektury. Liczyłam, że znajdę tam na coś odpowiedź, ale nie znalazłam. Tam w ogóle nie ma odpowiedzi na nic, są tylko truizmy i ogólniki, a wszystko „szeroko rozumiane” i koniecznie wielką literą. Mistrzostwem świata jest na przykład zdanie: „Preferowane będą programy rekomendowane przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zawarte w Systemie Rekomendacji Programów Profilaktycznych i Promocji Zdrowia Psychicznego stworzonym w ramach wspólnego projektu Krajowego Biura do spraw Przeciwdziałania Narkomanii, Ośrodka Rozwoju Edukacji, Instytutu Psychiatrii i Neurologii oraz Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.” Ufff....
    
W każdym bądź razie, w skali kraju, w każdej gminie, tysiące, ba! setki tysięcy ludzi, każdego dnia, w pocie czoła, z wielkim oddaniem i poświęceniem, nauczywszy się najpierw specyficznej logiki takich dokumentów, przeciwdziałają i rozwiązują problemy alkoholowe, a one jak węzeł gordyjski, wciąż pozostają nierozwiązane. Syzyfowa praca? Nie, raczej niekończący się front pożytecznych robót. Źródło zawodowej satysfakcji dla lekarzy, psychologów, pielęgniarek, terapeutów, trenerów, pracowników socjalnych i niezliczonej rzeszy wolontariuszy wszelkich. Komu z nich mogłoby zależeć, żeby Program Rozwiązywania Problemów Alkoholowych definitywnie rozwiązywał problemy alkoholowe? Nie wiem.
    
Po wtorkowej komisji od spraw społecznych, wydaje mi się, że ci ze Stowarzyszenia „Dom”, od bezdomnych, nie wiedzą, że to nie o to chodzi, żeby działało. Wyleźli więc ze swojej „Pomocnej przystani” i zaczęli tłumaczyć radnym, że ten już nie pije, i ten nie pije, że tylu i tylu do pracy wróciło, tylu do rodziny, a tylu sobie radzi całkiem bez pomocy. Myśleli, że jak wytłumaczą, pokażą, udowodnią, jacy są skuteczni, to ocalą te 30 tysięcy dotacji, które są im do przeprowadzenia terapii antyalkoholowej niezbędne, a których teraz w Programie Rozwiązywania Problemów Alkoholowych nie ma. A tu radni zaczęli wypytywać, a ilu wytrzeźwiało, a kiedy, a czy na trwałe, czy na troszkę, a czy pielęgniarka niezbędna, a czy opiekun potrzebny i takie tam różne. Gorąco się zrobiło i nawet nieźle zaiskrzyło pomiędzy panią sekretarz od bezdomnych a panią przewodniczącą od komisji.
    
Może to się wydawać dziwne, ale w pozostałych punktach zagospodarowania grubo ponad miliona złotych, pochodzących z opłat koncesyjnych na sprzedaż alkoholu, radni nie mieli prawie żadnych pytań. Coś tam niektórzy próbowali się dowiedzieć, jak nauka pływania dla dzieci, olimpiada seniorów, czy konferencje dla osób zajmujących się tym palącym problemem przekładają się na liczbę osób wyprowadzonych z nałogu, ale zostali zaraz zakrzyczani przez pozostałych, że nie rozumieją, co to profilaktyka, a przecież jak ktoś idzie na festyn, albo pływa, to nie pije i widzi, że można nie pić. Czy coś tam w tym stylu tłumaczyli. Na domiar złego na tę samą komisję przyszły panie z osiedla Grunwaldzkiego, pożalić się, że urzędnicy ich źle traktują, że sąsiedzi to patologia, baraki, w których mieszkają od ponad 60 lat, są zawilgocone, a „w nagrodę” za to wszystko właśnie dostały podwyżkę czynszu. I już nie było miło, przyjemnie, sympatycznie, że inwestorzy, że palmy, że będzie hala i szerzej pod trzema mostami i że ogólnie fajnie jest.
    
Na domiar złego, tym od bezdomnych wiceprezydent powiedział, że „ma inną wizję tego miasta” i w miejscu, gdzie teraz jest schronisko „Pomocna przystań” to on oczami wyobraźni widzi parkingi, centrum przesiadkowe i coś tam coś tam. A tym od baraków pewien urzędnik powiedział, że jak im nie pasują stawki czynszu, patologiczni sąsiedzi i okolica, to niech się przeniosą do innej dzielnicy.
    
Jeżeli chodzi o wizję, to myślę, że każdy z nas wolałby, żeby wszyscy byli piękni, młodzi, bogaci, a do tego zdrowi i trzeźwi. Pięknie by się wtedy nasze miasto prezentowało. Prawda jest jednak taka, że brzydcy, starzy, biedni, a do tego schorowani i często nietrzeźwi też tu są, więc albo będziemy „rozwiązywać” te problemy alkoholowe w nieskończoność, albo może pozwólmy coś robić tym, którym to jako tako wychodzi. Jeżeli natomiast chodzi o urzędnika, który reprezentując prezydenta radzi ponadsiedemdziesięcioletniej, nękanej przez sąsiada-pijaka pani, żeby poszukała sobie mieszkania w innej dzielnicy, to nie wiem, co napisać. Po prostu brak mi słów.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.