http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Pisanie i bajanie

Wyróżniony Pisanie i bajanie

Pisanie czegokolwiek tym się różni od bajania, że słowo napisane można w każdej chwili poddać dowolnej egzegezie i stwierdzić obiektywnie, co ono oznacza, a bajanie jest jak dym, który trwa, póki wietrzyk go nie rozwieje. Bajanie jest ulubioną formą twórczości polityków, ale nazwanie konkretnego z nich „bajarzem” bywa bardzo ryzykowne i kosztowne, o czym dobrze wiedzą stali czytelnicy naszego portalu, więc ja nie popełnię tego błędu i nikogo tak nie nazwę. Ja tylko opiszę swoje doświadczenia z Panem posłem Zbigniewem Dolatą, jako widomy przykład traktowania szeregowego obywatela przez polityka, a ocenę tego przypadku pozostawię Czytelnikom. Nawiasem, słowo „Bajarz” posiada aż 21 synonimów z których niektóre są doprawdy wspaniałe…


Jeżeli ktoś czyta regularnie moje felietony, to już pewnie się domyśla, że będzie to ciąg dalszy „Hatakumby” czyli paranoi. Otóż dobiega końca drugi miesiąc moich oczekiwań na odpowiedź na list polecony za 5,20 wysłany na adres biura poselskiego przy ul. Moniuszki 3, na który Adresat nie zareagował do dziś w żaden sposób. Czy to jest kulturalne zachowanie jeżeli już nie posła, to przynajmniej jego biura względem obywatela, to ja bardzo wątpię, ale piszę o tym dlatego, że mnie samemu Pan poseł zarzuca „brak kultury osobistej” dlatego, że podziękowałem mu za zaszczyt wysłuchania jego bajania przez telefon i przerwałem rozmowę uznając, że po prostu oczekuję pisemnej odpowiedzi na list polecony, na który nikt w żaden sposób nie raczył mi odpowiedzieć, a wszelkie próby skontaktowania się z biurem, czy to osobiste, czy to telefoniczne, okazały się być bezskuteczne. Logiczne jest tutaj pytanie, skąd poseł Dolata miał mój numer telefoniczny? Otóż ta historia jest trochę skomplikowana i pozwolę sobie ją szerzej naświetlić.

Kiedy nie udało się mnie dodzwonić do biura Pana posła, to zadzwoniłem do biura Pana senatora Gawła (ta sama opcja polityczna) gdzie funkcję dyrektora sprawuje osobiście mi znany, Pan Adam Galus. Na powyższą okoliczność wskazuję nie bez kozery, bo ona zaważyła na tym, że nie skorzystałem z propozycji uzyskania numeru telefonu Pana posła Dolaty uznając, że taka droga do czyjejś tam komórki jest zbyt familiarna i nie przystoi komuś, kto nie jest nawet sołtysem swojej wsi. Dociekając sprawy, trafiłem jednak w Internecie na ogłoszenie Pana posła w którym on zapewnia, że „Mam prawo wiedzieć”! Pięknie, bo już myślałem, że tak mi się tylko wydawało i moje pisanie listów poleconych do Pana posła, było czystą fanaberią. Pisanie – w przeciwieństwie do mojego adwersarza zbiorowego (mam tu na myśli biuro posła, które chyba po to właśnie jest) nie sprawia mi żadnych kłopotów, napisałem więc na podany adres i stał się cud. Pan poseł odpisał mi na maila, ale wyłącznie po to, aby uzyskać numer mojego telefonu, a nie po to, aby wyjaśnić sprawę. Oczywiście że podałem Panu posłowi numer o który prosił i niebawem usłyszałem w słuchawce miły głos.

Niestety, ale monolog złotoustego posła mnie szybko znużył i oświadczyłem mojemu rozmówcy że dalszy ciąg niezobowiązującego wywodu mnie nie interesuje, bo ja nadal – wzorem Pana Prezydenta, oczekuję na  pisemną odpowiedź na swój list. Rozmowa została przerwana, ale mój rozmówca nie odpuścił i ponownie usiłował się ze mną połączyć, ja jednak potraktowałem to adekwatnie do aktywności biura Pana posła, czyli wybrałem wielkie milczenie. Skutkiem całego cyrku było otrzymanie SMSa z oceną mojego zachowania. W konsekwencji, o ocenę całej sytuacji  poprosiłem szefów partii Pana posła w Warszawie, bo w żaden sposób nie mogę zrozumieć, po jakiego grzyba poseł utrzymuje za społeczne pieniądze biuro, z którym - nawet telefonicznie, nie można się skontaktować, o osobistej wizycie nie wspominając.
Więcej w tej kategorii: « Wszystkich Świętych Inny wymiar »

5 komentarzy

  • Marek Zenon
    Marek Zenon poniedziałek, 16, październik 2017 10:13 Link do komentarza Raportuj

    Szanowny Panie Szczepanie, Pan zostaje przy swoim, a ja przy swoim. Jak Polak z Polakiem. Udanego poniedziałku!

  • Szczepan
    Szczepan poniedziałek, 16, październik 2017 08:35 Link do komentarza Raportuj

    Szanowny Panie Marku Zenonie. Ja szanuję każdą opinię Czytelnika, ale nie z każdą się zgadzam, gdyby było inaczej, to by było dopiero dziwne. Szanowny Panie. Czy Pan uważa, że sprawa cyrku wokół abonamentu RTV to moja prywatna sprawa? Zdumiewające, a że moja próba poznania tajników tego jawnego szabru na jednych i udawania że sprawa nie dotyczy drugich została skierowana do posła Dolaty, , to rzecz bez znaczenia, bo każdy poseł po to utrzymuje biuro, aby w czasie gdy nie pełni w nim dyżuru, interesantów przyjmował tam jego pracownik. Proszę spróbować tam chociaż się dodzwonić. Miłego dnia

  • Marek Zenon
    Marek Zenon niedziela, 15, październik 2017 22:16 Link do komentarza Raportuj

    Do p. Szczepana: pisze pan ciekawe teksty, tylko moje prośba by pan nie rozgrzebywał tutaj swoich prywatnych spraw z posłem Dolatą. Mnie to nie interesuje. Dobrej nocy.

  • SZczepan
    SZczepan niedziela, 15, październik 2017 20:26 Link do komentarza Raportuj

    Panie "Antku" Powyżej ma Pan galerię tematów, o których ostatnio pisałem i nie jest prawdą to, co Pan pisze, ale zarówno Pan, jak i ja piszemy co tylko chcemy. Żałuję, ale ludzi nie interesuje (albo nie denerwuje nic) Czy np.temat okradania jednych, a premiowanie innych jest Panu obojętny i nie zasługuje na publiczne potępienie? Czy cyrk polegający na tym, że do biura posła nie można się dodzwonić przez dwa miesiące jest Panu obojętny? Czy to są brednie albo wygórowane fanaberie obywatela, który na to buli ze swojej emerytury? Cóż, moim zdaniem to Pan pisze dziwne rzeczy, nie ja. Chociaż się z Panem nie zgadzam, to dziękuję za to, że chciało się Panu chcieć. Pozdrawiam serdecznie. Sz. K.

  • Antek
    Antek niedziela, 15, październik 2017 17:29 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie, dawniej chętnie komentowałem Pana felietony, bo były ciekawe, np. o sprawach historycznych, o myślistwie, a teraz się Pan wziął za politykę... Po co to Panu? Kogo w Polsce to interesuje? Szkoda na to czasu. Niech Pan wróci do pisania tekstów o tych dawnych, ciekawych sprawach. Miłego tygodnia!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.