http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Inny wymiar

Wyróżniony Inny wymiar

Okazuje się, że inne wymiary jednak istnieją, a do czwartego, nad którym kiedyś już snułem tutaj rozważania, być może dochodzi jeszcze piąty albo nawet i szósty. Naukowcy co prawda podkreślają, że wszelkie rozważania na temat dodatkowego wymiaru/-ów oraz jego/ich właściwości są ciągle jeszcze tylko teoretyczne, ale udowodnienie jego/ich istnienia jest, jak się wydaje, tylko kwestią czasu. No bo, tak na zdrowy rozum, gdzie niby miałyby się podziewać rzeczy, których jakże często nie możemy odnaleźć w naszym normalnym trójwymiarowym świecie. Gdzie podziewają się – dajmy na to – skarpetki (sztandarowy przykład), których ubywa po każdym praniu? Regułą jest przecież, że na oddanych dziesięć par wraca góra siedem i pół. Co ciekawe, u inwalidów – osób pozbawionych nóg – współczynnik ten jest jeszcze wyższy. A przecież pralka ich nie pożera! A gdzie podziewają się pozostałe rzeczy, których szukamy i nie znajdujemy? I to nawet pomimo żarliwej modlitwy do św. Antoniego.


W skali globalnej jest to zjawisko tak powszechne i długotrwałe – bo trwa praktycznie od zarania dziejów ludzkości (a lecytyna jest przecież odkryciem ostatnich pokoleń) – że największe magazyny tego świata nie pomieściłyby wszystkich zagubionych rzeczy. A zatem, gdzie podziewają się owe setki, tysiące, miliony ton zgub? Ano właśnie tam. W czwartym (może piątym i szóstym) wymiarze! Mało tego, czwarty wymiar jest pełen nie tylko niczyich skarpetek, parasoli czy portmonetek i dokumentów. Obok rzeczy materialnych mieści się tam bowiem nieskończona i nieograniczona ilość rzeczy niematerialnych: teorii, idei, myśli, pragnień, dążeń i... poronionych pomysłów, że o apelu smoleńskim nie wspomnę. I to od tych najpiękniejszych, służących dobru ludzkości począwszy, a na najbardziej niedorzecznych i nierealnych skończywszy.

Ot, choćby takich jak przekładanie – kilka lat temu – na lewą stronę granitowej kostki brukowej w centrum Gniezna, brak możliwości wjazdu z ulicy Jolenty w Żwirki i Wigury albo zakaz skrętu w lewo (w Mieszka I) z ulicy Moniuszki czy też zakorkowanie Trasy Zjazdu Gnieźnieńskiego (dawniej 40-lecia PRL) oraz wspomnianej już ulicy Żwirki i Wigury (dawniej też Żwirki i Wigury) zbyt blisko siebie umiejscowionymi rondami. Z czwartego wymiaru niewątpliwie czerpali też pomysłodawcy zabudowy świetlnymi przejściami dla pieszych ulicy Poznańskiej na odcinku przy Dziekance.

Z najodleglejszych zakamarków czwartego wymiaru czerpią zapewne – i to pełnymi garściami – ludzie (?) krytykujący ks. Prymasa za to, że w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego śmiał przypomnieć, że podstawowym założeniem chrześcijaństwa jest miłość bliźniego, a co za tym idzie obowiązek pomagania uchodźcom. Fala ohydnego hejtu, jaka prawie natychmiast wylała się na głowę ks. Arcybiskupa Polaka jest po prostu przerażająca. Najgorsze jednak jest to, że jej rodowód wcale nie jest tak jednoznacznie czwartowymiarowy, jako że od kilku lat jesteśmy poddawani brutalnej, podłej i bezczelnej manipulacji i indoktrynacji prawicowych mediów, w wyniku czego 70 % Polaków uważa, że nie należy pomagać uchodźcom, mimo iż jeszcze kilka lat temu, dokładnie tyle samo rodaków uważało dokładnie na odwrót.

Nawet nie zauważyliśmy jak nacjonalistyczna propaganda spowodowała, że polskość (otwartość, gościnność, tolerancję i umiłowanie wolności) zastąpiono polactwem (proszę poczytać negatywne komentarze pod wywiadem ks. Prymasa) a patriotyzm rasizmem i ksenofobią.

Natomiast posądzanie ks. Prymasa Polaka o sprzyjanie islamowi jest z kolei takim idiotyzmem, kretynizmem i oznaką umysłowej impotencji, że nie nadaje się nawet chyba do żadnego ze znanych i nieznanych wymiarów, a jak już, to jedynie do leczenia na Dziekance.
Więcej w tej kategorii: « Pisanie i bajanie Zero polityki »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.