http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Prawo i rozum

Wyróżniony Prawo i rozum

Najbardziej znanym zestawieniem rozumu z czymś jest to - pochodzące od JPII łączące rozum z wiarą. Encyklika Fides et ratio jest dziełem teologicznym, czyli odnoszącym się do metafizyki. Mój artykuł ma się jednak odnosić do sfer czysto racjonalnych, czyli takich, które poddają się osądowi rozumu, a nie wiary, która jest wolnym wyborem jednostki i nie ma nic wspólnego z rozumem, bo wierzyć, to można we wszystko…


Prawo – w przeciwieństwie do wiary, jest konkretem i obowiązuje wszystkich, którzy mu podlegają, pytanie tylko czy to dobrze czy też źle? Przyznaję, że tak zadane pytanie wygląda na idiotyzm, ale – przynajmniej moim zdaniem, sprawa wcale tak oczywista nie jest. Tutaj muszę zrobić zastrzeżenie, że wszelkie dywagacje nad tak zdefiniowanym problemem, będą wyłącznie moim spojrzeniem na te dylematy i nikt nie musi się w niczym ze mną zgadzać. Cieszy mnie natomiast to, że wcale nie jestem pierwszym, który ma w tej materii zasadnicze wątpliwości. W skrócie chodzi o to, czy prawo podlega jakimś ograniczeniom - np. moralnym, czy też nie. Innym pytaniem natury zasadniczej jest to, czy prawo jest dla ludzi, czy też ludzie są dla prawa.

Najwyższym prawem w normalnym kraju jest jego konstytucja, to jednak ani trochę nie umniejsza zadanego powyżej pytania, o nadrzędność podmiotów. Innym, nie mniej ważnym przymiotem prawa jest to, czy jest ono „mądre” czy też głupie, czyli, czy podczas jego stanowienia rozważono wszystkie aspekty i skutki jakie z niego wynikają. Przykładów prawa, które w jawny sposób wydają się takie sobie, mogę przytoczyć multum, ale że koszula jest najbliższa  ciału jej właściciela, podam przykład „prawa” zastosowanego wobec mnie samego. Otóż właściciel mieszania które zajmuję, wszczął procedurę zmierzającą do jego sprzedania. Pierwszą czynnością na tej drodze, było ustalenie jego faktycznej powierzchni i to bynajmniej nie ja miałem dokonać tej procedury, tylko miał ją przeprowadzić upoważniony specjalista, reprezentujący właściciela domu. Obmiaru dokonano przy użyciu laserowego przyrządu i sporządzono protokół - łącznie z rysunkiem, na którym podano powierzchnie każdego z pomieszczeń, a następnie przysłano mi pisemną propozycję wykupu mieszkania o powierzchni X. Póki co, prawo jest bardzo proste i nikt go nie kwestionuje w żadnym calu. Rzecz w tym, że wynik przyjętej inwentury różnił się aż o 2,5 metra kwadratowego  na moją korzyść. To oczywiście dobrze, bo mieszkanie wcale się nie skurczyło i nadal było takie, jakie w istocie było, ale pomimo nie kwestionowania wyniku inwentury, „prawo” przez ponad dwa lata  (do czasu sfinalizowania transakcji) uważało, że ja mam nadal płacić czynsz za powierzchnię, której nie istnienie komisyjnie  stwierdzono i przyjęto! Piszę, że tak żądało prawo, bo takie stanowisko prezentował pewien gnieźnieński prawnik reprezentujący administratora domu, ale i najwidoczniej cały wydział prawny właściciela prywatyzowanych bloków, którym ten dysponował.

W naszej przestrzeni publicznej istnieje pojęcie „wiejskiego głupka”, ale jako żywo prawa przez duże P nie stanowi się raczej na wiejskich zebraniach, więc chodzi raczej o głupków miejskich a nie o wiejskich gamoni. Stanowieniem prawa zajmuje się Sejm, ale jego „interpretacją” – sądy. Słowo „interpretacja” jest jasno zdefiniowane i zrozumiała dla każdego, a oznacza tyle, że mnie, niezawisłemu sędziemu tak się wydaje, a że jestem niezawisły i niepodległy to ja jestem prawem, zresztą należę też do szczególnej kasty i wara komukolwiek od tego co robię. Tutaj ktoś powie, że ja bardzo przeginam, być może tak jest, ale ilu ludzi  po swoich doświadczeniach z sądami jest o tym przekonanych? Na pewno wielu. Ponieważ niezadowolenie z działalności sądów jest wielkie, to aktualna władza chce coś z tym zrobić i dąży do podporządkowania władzy sądowniczej, dotąd podległym samym sobie, politykom pochodzącym z wyboru i w przeciwieństwie do sędziów – odwoływalnym. Oczywiście że żadna kasta nie lubi być nadzorowana, więc powodów do krytyki jest multum. Podstawowym zarzutem jest to, że w obecnej sytuacji sędziowie będą dyspozycyjni wobec władzy, ale czy to znaczy, że teraz to byli jak anioły niebieskie i nie mieli swoich przekonań politycznych ani też upodobań materialnych? Oczywista bzdura. Każdy kto miał prosty kręgosłup – nawet w czasie słusznie minionym, to miał, a kto był skłonny do tego, aby się ustawić, ten zawsze znalazł sposób i prawo aby udowodnić, że wiejski głupek ma płacić nawet  za coś, czego nie istnienie stwierdzono ponad wszelką wątpliwość.

Ergo, kiedy  sąd będzie komuś przychylny to może uznać, że działał on  w stanie wyższej konieczności, albo też dopadła go pomroczność jasna.
Więcej w tej kategorii: « Jubileusz 3 batalie na 2 frontach »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.