Logo
Wydrukuj tę stronę

Ludzie mądrzy inaczej

Wyróżniony Ludzie mądrzy inaczej

Popularne powiedzonko Tadeusza Drozdy o ludziach „mądrych inaczej” funkcjonowało zazwyczaj w konwencji niewinnego żartu. Antonimem terminu „mądry” jest zaś bez wątpienia wyrażenie głupi, czyli nie mądry, pozbawiony rozumu. Ja bynajmniej nie chcę jednak występować tutaj w charakterze autorytetu przydzielającego innym świadectwa mądrości, czyli normalności ale uparcie twierdzę, ze ludzie o których myślę, są naprawdę mądrzy inaczej, cokolwiek to znaczy.


Cały kłopot z tym zagadnieniem bardzo się jednak komplikuje w ustroju, którym się od jakiegoś czasu cieszymy, czyli w demokracji, o której to Winston Churchill nie bez racji mówił, że to najgorsza forma ustroju, ale sęk w tym, że lepszego nikt jeszcze nie wymyślił. Brzmi to co prawda paradoksalnie, ale ja nie uważam wcale tego Anglika za mądrego inaczej, a tym bardziej za głupka. Ba! Churchill swoim stwierdzeniem trafił w samo sedno problemu, czego – mam taką nadzieję, w swoim materiale jasno dowiodę. Ludzi podpadających pod tytułową kategorię jest wielu dlatego, że każdy z nich ma przysłowiowego bzika na innym tle. Wielu np. gorąco wierzy w to, że prezydenta Kaczyńskiego i przy okazji kilkudziesięciu innych ludzi zamordowano w zamachu i trudno ich nazwać głupimi, bo aczkolwiek wierzą w rzecz nie popartą żadnym faktem, to są wśród nich profesorowie, posłowie, członkowie rządu etc. etc. To wszystko prawda, ale co to kogo obchodzi? Wierzyć każdy może w to, co tylko chce i ja bym nigdy nie podjął tego tematu, gdyby każda wiara w bzdury była taka nie winna i pozbawiona skutków społecznych jak ta, o której zamierzam napisać.

Każde prawo jest narzuceniem czyjejś woli innym ludziom. To absolutna prawda i bezrefleksyjna egzegeza tej definicji brzmi strasznie, bo jakoby czyni z ludzi poddanych działaniu tegoż prawa, - niewolników. Wszyscy jednak wiemy, że w rzeczywistości bez prawa nie da się żyć w społeczeństwie. Tak może funkcjonować co najwyżej rozbitek na bezludnej wyspie dlatego, że jest tam sam sobie sterem i okrętem, cokolwiek więc zrobi lub postanowi, sam tylko tego doświadczy. Pisanie o rzeczach oczywistych, jest więc pozbawione sensu. Czy aby naprawdę?

Dowodów na to, że jest inaczej, przybyło nam szczególnie w ostatnim czasie, gdy ludzie zachowują się jak pospolici wariaci twierdząc, że prawda jest najważniejsza, ale jednocześnie prawo do wyrażania swoich subiektywnych opinii, czyli tzw. wolność słowa, jest wyniesiona na piedestał i każdy może głosić swoje „prawdy” bez żadnych konsekwencji, chociażby miały one z prawdą obiektywną, czyli potwierdzeniem głoszonych bzdur tyle wspólnego, co d… z wiatrakiem.

Co by nie powiedzieć, Polacy ciągle mają jakiś kompleks niższości w stosunku do tzw. zachodu, tak było dawno temu i tak jest dzisiaj. Ruch anty szczepionkowy nie narodził się w Polsce. Zresztą coś takiego nie rodzi się nagle, na to potrzeba czasu i „wolności”. Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić w „czasach słusznie minionych”, które sam przeżyłem w całości i dobrze pamiętam rzeczy, z którymi teraz się wcale nie stykam, a myślę tu o masowych i powszechnych szczepieniach ludności przeciw czemuś, czego dzisiaj nie potrafię już zdefiniować. Pamiętam natomiast, że takie akcje ogłaszał woźny wyposażony w spory mosiężny dzwon , a samo szpilowanie w okresie letnim, odbywało się na wolnym powietrzu, każdy zaś po zaaplikowaniu mu szczepionki, otrzymywał kwitek będący dowodem tego, że obywatel poddał się zarządzonemu przez władzę obowiązkowi, ale nie słyszałem wtedy, że ktoś kwestionował prawo państwa do wydawania takich zarządzeń.

Dzisiaj moda jest zupełnie inna. Dzisiaj, nawet nie kwestionowani bohaterowie walki o wolną i praworządną Polskę uważają, że pomimo tego że swój cel osiągnęli, bo władza pochodzi teraz z demokratycznego wyboru, to oni nadal  mają prawo do „ obywatelskiego nieposłuszeństwa” dlatego, że tak im się wydaje, a mnie się wydaje, ze od interpretacji prawa w demokratycznym kraju nie jest żaden obywatel, tylko niezawisły sąd. Analogicznie coraz więcej ludzi  uważa, że obowiązkowe szczepienie ich dzieci, jest fanaberią władzy i odmawiają poddania ich zabiegowi uznanemu - nie przez polityków przecież, tylko przez apolityczne środowisko medyczne, za niezbędne, do zachowania bezpieczeństwa zdrowotnego nas wszystkich. Mój najstarszy brat umarł na komplikacje choroby Cheinego – Medina, ja sam, wraz z cała klasą zostałem przeciw tej chorobie zaszczepiony w szkole. Ospę udało się wyeliminować całkowicie dzięki szczepieniom, ale jak mówi Adam Michnik, zawsze znajdzie się jakiś Kur (ponoć nazwisko komunistycznego dostojnika z czasów słusznie minionych, który ma wiedzę nie koniecznie prawdziwą, ale modną i tak jakiś powielony współczesny >Kur wie lepiej<, niż wszystkie medyczne autorytety.
Informacjelokalne.pl