http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Po co mnie nagrywano?

Wyróżniony Po co mnie nagrywano?

Czy były senator może kłamać, a może wszystko mu się już pomyliło? Zakładając, że tak „zacna osoba”, jak człowiek wybierany dwukrotnie na członka izby wyższej polskiego parlamentu, nie może kłamać, stwierdziłem, że jest on jedynie bardzo poważnie niedysponowany. W związku z tym pragnę wyrazić swoje zaniepokojenie i wyjaśnić dogłębnie całą sytuację, do której doszło przed tygodniem, a której efektem był wpis na moim profilu społecznościowym.


Długo zbierałem moje myśli po konferencji zorganizowanej we wtorkowe przedpołudnie przez Piotra Gruszczyńskiego w słynnej już sprawie. Mam nadzieję, że nikt nie dał się wprowadzić w błąd, jeśli chodzi o przekaz, który ukazał jedynie sposób myślenia tego pana. Byłem zresztą zdumiony, że zamiast odnosić się przed zwołanym audytorium do niezwykle poważnych zarzutów, pan były senator sam zaczął formułować swoje zarzuty, a nadto przekazał do wiadomości publicznej informacje, albo nieprzydatne w całej sprawie, albo wręcz nieprawdziwe.

We wspomnianej już rozmowie telefonicznej, ze strony Piotra Gruszczyńskiego pod moim adresem padł zarzut nierzetelności dziennikarskiej, a pretensje dotyczyły artykułu na temat doniesień - nieoficjalnych, mówiących o samodzielnym starcie Tomasza Budasza w wyborach na prezydenta Gniezna, bez szyldu Platformy Obywatelskiej. W tym momencie poinformowałem byłego senatora, że nie jestem jedynym autorem tego tekstu i być może nie do każdej kwestii mam prawo się odnosić, ale podjąłem wyjaśnienia i dwa wątki tekstu, których byłem autorem omówiłem. Co się stało kilka dni później? Mój rozmówca przekazał na swojej konferencji, że ja odciąłem się całkowicie od tego tekstu, zrzucając odpowiedzialność za całą sytuację na drugiego autora materiału, tj. Karola Soberskiego. To jedynie potwierdziło moje podejrzenia o jego nieszczerych intencjach wobec mojej osoby, bo skłamał, nie wiem tylko, czy świadomie, czy też w wyniku wzburzenia. Potem próbował dyskredytować i Karola Soberskiego, któremu przypomniał, nie wiadomo dlaczego, że był na jego weselu, co miało chyba jedynie na celu dalsze odwracanie uwagi od niewygodnego tematu, do którego ja teraz jednak powrócę.

Nie mogę jakoś od ponad tygodnia tego zrozumieć. Dlaczego mnie nagrywano? Kto był inicjatorem tego czynu? Do czego zamierzano te nagrania wykorzystać? Nagrywano treści będące moimi prywatnymi wypowiedziami na temat szans powrotu Piotra Gruszczyńskiego do lokalnej polityki. Co ważne, jak się domyślam, to były one wypowiadane na wyraźne prośby mojego rozmówcy lub moich rozmówców, choć obstawiam tu raczej wariant pierwszy. Muszę przyznać, że ja wyrażałem rzeczywiście w tych rozmowach opinie nie dające żadnych szans sukcesu byłemu senatorowi i to uzasadniałem, m. in. tym, że jest osobą bardzo niepopularną, i wśród samych mieszkańców, i wśród swoich obecnych oraz byłych współpracowników, i wśród niektórych kolegów oraz koleżanek z własnego ugrupowania politycznego. Kto nagrał rozmowy? Nie mam dowodu, aby podać nazwisko lub nazwiska, a wszelkie spekulacje to są tylko moje domysły, do których nie mogę się odnieść publicznie. W mojej ocenie, nagrania istnieją lub istniały i to stwierdzam z pewnością niemal stuprocentową, bo zbyt dokładnie były cytowane mi przez byłego senatora. Chcę tutaj stanowczo przypomnieć, że nagrywanie osób bez ich wiedzy jest poważnym przestępstwem, o czym dawny polityk chyba zapomniał, choć teraz twierdzi, że nikomu nie kazał mnie nagrywać i ktoś jemu przekazał te nagrania.

Faktem jest jednak, że Piotr Gruszczyński do mnie dzwonił, w środę ok. godz. ósmej i mnie poinformował, że jest w posiadaniu tych nagrań, na których go obmawiam, na których podkreślam są moje prywatne wypowiedzi, a ja nie wyraziłem nikomu zgody na ich nagrywanie czy rozpowszechnianie. Stwierdził, że nie będzie ich publikować, choć powinien to zrobić, ale nie chce robić „fermentu” w moim życiu. Zaproponował za to spotkanie, by spojrzeć mi prosto w oczy, wszystko wyjaśnić i znaleźć płaszczyznę do nowej współpracy. Potraktowałem to jako dziwnie brzmiącą propozycję, a już fakt, że będzie mnie chciał przekonywać do swoich propozycji jakimiś nagraniami od razu uznałem za sytuację, do której nie mogę dopuścić i właśnie dlatego całą sprawę upubliczniłem.

Ze swej strony chciałbym jeszcze wyraźnie zaznaczyć i podkreślić, że ja nie muszę swojego honoru ratować poprzez składanie pozwu sądowego, jak sugerował we wtorek pan były senator. Ja swój honor zachowałem, dzięki uniknięciu wchodzenia w jakiekolwiek układy z tym panem i dzięki odmówieniu spotkania się z nim i ujawnieniu całej sprawy opinii publicznej. Nie zamierzam składać żadnego pozwu sądowego, gdyż nie posiadam tych nagrań, które zostały bez mojej wiedzy sporządzone i które są jedynym dowodem w ewentualnym przewodzie sądowym. Nie mam możliwości dostarczenia do sądu tych nagrań, a to na mnie, jako stronie pozywającej ciążyłby obowiązek udowodnienia czyjegoś sprawstwa w tej historii.

Pan były senator zasugerował mi, żebym wszystko przemyślał i się określił, a więc proszę bardzo. Temat w sferze publicznej, z mojej strony uznaję za zamknięty. Osiągnąłem swój cel, którym było skłonienie pana Piotra Gruszczyńskiego, by przyznał, że istnieją nagrania moich rozmów, które miały charakter prywatny i które są w jego posiadaniu. Co więcej, są one tylko dowodem jego metod działania, a nie czymś, co może mnie obciążać w jakikolwiek sposób.

Zachęcam jednak, by to pan Gruszczyński dostarczył do prokuratury te nagrania, które posiada i które są dziełem przestępstwa i by ujawnił sprawcę lub sprawców tego czynu, którym naruszono podstępnie moją prywatność. Próbowano pogwałcić w ten sposób moją niezależność dziennikarską, z której od ponad tygodnia nie mogę w pełni korzystać i nie wiem nawet, kiedy i czy w ogóle kiedykolwiek będę mógł z niej w pełni korzystać. Zasugerowanie natomiast przez byłego senatora w rozmowie telefonicznej, że któryś z dziennikarzy przekazał mu, że mam w środowisku opinię „pisowskiego dziennikarza” wywołało wśród większości zainteresowanych jedynie obawy o stan jego zdrowia, co też chciałbym tutaj wyraźnie zaznaczyć. I na koniec, to właśnie ta uwaga spowodowała, że zacząłem się domyślać, czego Piotr Gruszczyński może ode mnie oczekiwać w tym kontekście.

7 komentarzy

  • rozczarowany
    rozczarowany wtorek, 03, kwiecień 2018 21:08 Link do komentarza Raportuj

    Po dwóch lub trzech artykułach zapadła błoga cisza. Trudno uwierzyć, że w Gnieźnie nadal rządzi były senator G.

  • Anna
    Anna sobota, 24, marzec 2018 17:22 Link do komentarza Raportuj

    Po każdym upadku silniejszy wstawaj.. nigdy przed Gruszczyńskiego się nie poddawaj!!

  • obserwator2
    obserwator2 piątek, 23, marzec 2018 21:32 Link do komentarza Raportuj

    Panie Wojciechu, głowa do góry. Pisać, pisać i jeszcze raz pisać.

  • Marek Wojciech Zygmunt
    Marek Wojciech Zygmunt piątek, 23, marzec 2018 18:15 Link do komentarza Raportuj

    Czytając wszystkie doniesienia prasowe i internetowe na temat konferencji pana senatora wniosek jest jeden: pan senator chciał skompromitować redakcję informacji lokalnych, a totalnie skompromitował siebie. Brak rzeczowych argumentów, rozwadnianie tematu i nieświadome potwierdzenie tego, co jest podłożem całej tej sytuacji. Nic dodać, nic ująć. Klapa lidera PO na całego.

  • Analityk
    Analityk piątek, 23, marzec 2018 17:18 Link do komentarza Raportuj

    "że któryś z dziennikarzy przekazał mu, że mam w środowisku opinię „pisowskiego dziennikarza” obawiam się, że znam takiego jednego gryzmołę który często w prywatnych rozmowach na konkurencję mówi podobnie. Nagrywa wszystko i wszystkich. "Ten, który za chwilę zdradzi za marne srebrniki. Mistrz umył nogi wszystkim, nawet zdrajcy.", wcześniej walczył z redakcją informacjilokalnych.
    Wojciechu zacznij krzyczeć i pisać!!!

  • Obserwator
    Obserwator piątek, 23, marzec 2018 16:15 Link do komentarza Raportuj

    Panie Wojciechu nagrali Pana, bo się Pana boją i portalu w którym Pan pracuje. I tyle w tym temacie. Pozdrawiam i tak trzymać!

  • Piotr Fischer
    Piotr Fischer piątek, 23, marzec 2018 11:38 Link do komentarza Raportuj

    Szanowny Panie Redaktorze - całkowicie Pana popieram w powyższej sprawie. Metody zastosowane przez byłego senatora Piotra Gruszczyńskiego kojarzą mi się tylko i wyłącznie z metodami stosowanymi przez Służbę Bezpieczeństwa PRL. Może Pan Gruszczyński poczytał trochę na ten temat ( np. znakomita pracę prof. Ryszarda Terleckiego ) i postanowił się zabawić w taki sposób, jak robiła to esbecja ze swoimi przeciwnikami politycznymi - opozycją antykomunistyczną. Jak widać dzięki Pana mądremu zachowaniu sztuka się nie udała. To już koniec nie tylko Gruszczyńskiego, ale również Budasza i jego koalicji PO-SLD, albo drużyny Budasza, w mieście Gnieźnie, Pierwszej Stolicy Polski, mieście świętego Wojciecha. Tak trzymać Panie Redaktorze, ale we wszystkich sprawach.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.