http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Semper recte”

Wyróżniony „Semper recte”

Do napisania tego materiału skłonił mnie hitlerowski dokument, który przypadkowo odkryłem podczas przeglądania swoich szpargałów.


Zawsze prawidłowo, tak w tłumaczeniu brzmiała łacińska dewiza herbowa Skórzewskich. Ostatni przedwojenny ordynat dóbr na Łabiszynie i Czerniejewie - Zygmunt Skórzewski był wtedy człowiekiem niesłychanie majętnym, jego dobra ziemskie wynosiły 18 tysięcy 870 hektarów ziem uprawnych i lasów. Dobra te składały się z dwóch ordynacji, czyli majątków nie podlegających podziałowi (np. w przypadku dziedziczenia) Wszystko to regulowały zaś odpowiednie zapisy, które (przepraszam) szlag trafił 1 września 1939.

W przypadku Czerniejewa możemy z pruską dokładnością i co do godziny stwierdzić, kiedy Niemcy – prawem kaduka, zrobili z ordynata Skórzewskiego, żebrzącego dziada. Mam bowiem przed oczami pismo opieczętowane hitlerowską „gapą” datowane na 8 sierpnia 1940 skierowane do Sądu Okręgowego w Gnieźnie, gdzie wpłynęło ono 12 sierpnia 1940 o godzinie 12,35. Z dwujęzycznego pisma wynika, że cała posiadłość hr. Skórzewskiego ulega konfiskacie na rzecz „Furera SS – Rzeszy Niemieckiej jako Komisarza Rzeszy, w celu utrwalenia niemieckiej narodowości”. Wojna się skończyła w 1945 roku, a Skórzewscy nadal  mogą do swojego pałacu przyjechać jako goście… gdy zapłacą. Szkoda też, że w czerniejewskim kościele, którego Skórzewscy byli dobrodziejami, na tablicy z historią parafii, ich nazwisko napisano z błędem – przez zwykłe „u”.

Jaka była droga hrabiego Zygmunta do pozycji żebraka, który umarł na Korsyce i spoczął tam w grobie obcych ludzi w sytuacji, gdy w czerniejewskim kościele czekał na niego rodowy grobowiec? Otóż po wybuchu wojny – jako polski oficer, rotmistrz ułanów wielkopolskich zgłosił się do swojej jednostki w Bydgoszczy, gdzie jednak – ze względu na wiek (45) nie wcielono go do armii. Hrabia wrócił do Czerniejewa i dosłownie na parę godzin przed wkroczeniem Niemców, wraz z żoną i trójką swoich dzieci – dwoma córkami, Marią, Jadwigą i kolejnym dziedzicem, synem Leonem, udali się na wschód, do dóbr Radziwiłłów z których wywodziła się księżniczka Leontyna, żona Zygmunta.

Tutaj rodzi się pytanie, dlaczego hrabia zdecydował się na opuszczenie swojego majątku. Oczywiście nikt nie może na to pytanie odpowiedzieć za niego, ale powody takiej decyzji miał poważne. Za udział w Powstaniu Wielkopolskim miał zasądzony wyrok śmierci i w warunkach wojennego entuzjazmu Germanów nie mógł chyba liczyć na żadną łaskę. Uciekinierzy, początkowo własnym samochodem, a potem pożyczonym w Nieborowie powozem dotarli do Ołyki, gdzie jednak odpoczęli tylko przez chwilę, bo 17 września na wschodnie tereny Rzeczpospolitej wstąpili sowieci. Radziwiłłów, jako właścicieli majątku, wywieziono na Sybir, a Skórzewskich najpierw zamknięto w lochu, a potem wyrzucono na świeże powietrze. Znając realia wojny należy rozumieć, że uciekinierów puszczono z torbami, tyle, że pustymi.

Hrabia Zygmunt był jednak oficerem polskiej armii, a nie żadnym tam mazgajem i łatwo się nie poddał sytuacji, z rodziną - przez Ukrainę, Rumunię i Francję wyruszył w stronę Watykanu, gdzie spodziewał się znaleźć jakieś schronienie dla żony i dzieci . Relację siedmioletniego wtedy Leona z tej eskapady, możemy sobie przeczytać w książce R. Nowickiego „Hrabiego Skórzewskiego poszukiwanie miejsca na ziemi” (polecam gorąco). Mały wtedy  Leon wspomina tam, że uciekając - najczęściej pieszo przez Rumunię do Włoch, maszerował w „śmierdziuchu” (baranim kożuchu). Po dotarciu do Italii, hrabia Zygmunt zgłosił się do przedstawicielstwa polskiego rządu londyńskiego i jako oficer otrzymał zadanie związane z wojskiem polskim na zachodzie, ale w 1943 roku został przez Niemców aresztowany i wraz z żoną osadzony w berlińskim więzieniu na Moabicie, gdzie obydwoje przebywali do 1945 roku. Dzieci nie zostały zatrzymane i zajęły się nimi siostry zakonne z Watykanu.

Hrabia Skórzewski był polskim patriotą i poważnie traktował swoją rodową dewizę. Było dla niego „proste” to, że zdeponowane w bankach pieniądze należą się nie jemu, tylko Ojczyźnie. Kiedy więc skończyła  się wojna, małżeństwo było bez grosza, bo wszystkie depozyty bankowe poszły na polskie cele wojenne i we wspomnianej książce można zobaczyć dokument, w którym polski magnat prosi rząd w Londynie o parę groszy dla swoich dzieci. Hrabia Leon wspomina, że ratunkiem dla rodziny okazała się śmierć jego babki, która odbyła inną od nich epopeję wojenną i  otrzymali wtedy jakieś precjoza po niej.

Spieniężywszy biżuterię starszej pani, kupili na Korsyce kawałek zapuszczonej ziemi oraz muła, z którym Leon zrobił sobie zdjęcie podczas osobiście wykonywanej nim orki. Wszystkie te tragiczne perypetie sprawiły, że dziedzic tak wielkiej fortuny nie ukończył żadnej renomowanej uczelni i pracował na podrzędnych stanowiskach w hotelarstwie. Leon ożenił się - ku niezadowoleniu rodziców - z niemieckojęzyczną Austriaczką  - „na szczęście” katoliczką, która urodziła jemu syna, z którym po przejściu na emeryturę przeniósł się do dalekiej Australii gdzie zamieszkał w stanie Queensland.

Dzisiaj Skórzewscy odzyskali pałac w Lubostroniu, aczkolwiek nadal pozostaje on w administracji poprzedniego użytkownika i starają się o odzyskanie Zespołu Pałacowego w Czerniejewie. Jakkolwiek zakończą się te zabiegi, wydaje się rzeczą oczywistą to, że utrzymanie samych budynków bez zabezpieczenia jakim były należące do nich majątki, jest rzeczą niemożliwą.

Od czasu gdy wszystko było w ręku jednego właściciela, upłynęło wiele lat i dla wielu kwestia tzw. „sprawiedliwości społecznej” pozostaje sprawą otwartą, której ja nie podejmuję się jednoznacznie ocenić.
Więcej w tej kategorii: « Spisek Żywa woda »

8 komentarzy

  • Piotr Fischer
    Piotr Fischer sobota, 05, maj 2018 23:07 Link do komentarza Raportuj

    Zgadzam się całkowicie ze Zbyszkiem - świetny tekst. Panie Szczepanie - to komuniści przywiezieni na sowieckich czołgach do Polski tak nas Załatwili, ze do dzisiaj czkawką się odbija. A niektórzy - nawet w Gnieźnie do dzisiaj działają, tylko nazwę zmienili - są Socjaldemokratami i Europejczykami. Pozdrawiam Pana Szczepana i na następne teksty liczę.

  • Szczepan
    Szczepan poniedziałek, 30, kwiecień 2018 08:31 Link do komentarza Raportuj

    @ "Paweł Komunista"
    Zostałem wywołany do tablicy, ale mam mały problem. Jak mam się zwracać do Pawła Komunisty? Pan, to dla kogoś takiego zwrot obraźliwy, a towrzyszem i to niczyim nigdy nie byłem. Zostawmy jednak kwestię semantyki i zajmijmy się propagandą komunizmu za którą ja uważam publiczne przyznanie się kogoś do - jak rozumiem, przynalezności do tego ruchu, o którym wielu tak zwanych komunistów wolałoby zapomnieć. Czy to nie jest propaganda komunizmu? Ja również pozdrawiam (?) serdecznie.
    Szczepan Kropaczewski

  • Paweł Komunista
    Paweł Komunista niedziela, 29, kwiecień 2018 21:41 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie, czy ktoś tutaj propaguje komunizm? Nie zauważyłem. Pozdrawiam

  • Szczepan
    Szczepan niedziela, 29, kwiecień 2018 19:29 Link do komentarza Raportuj

    Uważam, że obowiązkiem autora felietonu jest nawiązanie do pojawiających się komentarzy, wynika to wprost z szacunku do tych ludzi. Nie ukrywam, że najbardziej poruszył mnie wpis "Pawła Komunisty" któremu chcę odpowiedzieć.Propagowanie komunizmu jest w Polsce zakazane, ale przyznanie się (chociaż anonimowe) do takich przekonań, świadczy przynajmniej o szczerości ich autora. Ja uważam, że komunizm to była mrzonka, która była ideologiczną utopią, ale w jej imię zamordowano więcej ludzi, niż umarło z powodu istnienia takich magnatów jak Skórzewski i jemu podobni. Myślę, że będzie to natchnieniem do napisania kolejnego materiału za jakiś czas.
    Szczepan Kropaczewski

  • Zbyszek
    Zbyszek niedziela, 29, kwiecień 2018 19:28 Link do komentarza Raportuj

    Świetny tekst. Pozdrawiam

  • Paweł Komunista
    Paweł Komunista niedziela, 29, kwiecień 2018 16:40 Link do komentarza Raportuj

    Aż trudno sobie dzisiaj wyobrazić bogactwo tych pojedynczych rodzin przed wojną. Mieli wszystko co chcieli a biedne chłopy na nich musiały ciężko pracować. Kapitalizm i wyzysk w najgorszym wydaniu!

  • Obserwator
    Obserwator niedziela, 29, kwiecień 2018 14:25 Link do komentarza Raportuj

    Pogmatwane są losy naszych rodaków. Jednego dnia jesteś bogaty, drugiego bieda zagląda ci w oczy.

  • Maria Troszak
    Maria Troszak niedziela, 29, kwiecień 2018 13:27 Link do komentarza Raportuj

    Piękny artykuł mówiący o losach Polaków... Łzy napływają do oczu...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.