http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

„Papierosy są do dupy”

Wyróżniony „Papierosy są do dupy”

Kultowy plakat Andrzeja Pągowskiego w sposób jasny, aczkolwiek nieco rubaszny informuje odbiorcę o tym, gdzie jest miejsce tej najpopularniejszej bodaj używki. Przesłanie płynące ze  świetnego dzieła plastycznego artysty, jest proste i jednoznaczne, ale ja uważam, że jest ono obraźliwe dla tej, jakże czcigodnej części ludzkiego ciała.


Niedawno pisałem tutaj o paradoksach, papierosy są jednym z nich. Powszechnie bowiem  wiadomo, że są do d…, a na każdej paczce ich producenci (!!!) - przynajmniej werbalnie - starają się je obrzydzić tym, którzy wydają na nie majątek, ale Polska jest dzisiaj największym ich producentem w Europie.

Zyski koncernów tytoniowych są gigantyczne, a właściciele nielegalnych fabryk tej trucizny swoje dochody przestali liczyć w złotówkach, tylko zaczęli je liczyć – jak kapustę,  w kilogramach. Brzmi to śmiesznie, ale takie obrazki pokazuje nam telewizja. Trudno się dziwić takiej innowacji, jeżeli tzw. przebitka zysku w tej branży, nie posiada odpowiednika w żadnym innym biznesie. Otóż okazuje się, że koszt wyprodukowania jednej paczki tego świństwa, wynosi około 1 złotówki, a cena detaliczna w sklepie, to przeciętnie złotych kilkanaście, przy czym czynniki odpowiedzialne za walkę z tym nałogiem sugerują, że cena ta powinna w Polsce wynosić złotych kilkadziesiąt.

Ja sam, z perspektywy kilkudziesięciu lat jakie przeżyłem na tym świecie mogę jednak powiedzieć, że ogólna atmosfera wokół tego zagadnienia dość radykalnie się zmieniła na lepsze. Ma to przynajmniej miejsce w sferze  tzw. kultury spożycia – to niewątpliwie, ale nasze mistrzostwo Europy w produkcji, raczej nie wskazuje na znaczący jego spadek tym bardziej, że znaczna część palaczy swoje szlugi kręci w domu. Dwa ostatnie przykłady zaradności rodaków wskazują, jak trudny to jest problem. Samo podniesienie ceny nic nie da, bo Polak przecież potrafi, a przyznać trzeba, że tutaj nawet żaden kurs rękodzielniczy nie jest potrzebny.

Mnie zawsze boli, gdy widzę młodą dziewczynę z petem na ulicy, o kobiecie  w ciąży, lub matce karmiącej nie mówiąc, ale fenomen tego zgubnego amoku nie poddaje się żadnej logice dlatego, że według najprostszej - każdy palacz robi rzecz skrajnie głupią, ale głupcem go nazwać nie można, bo każdy ma pełną świadomość i wie co robi, a nie jeden z nich posiada tytuł naukowy, lub też jest lekarzem, jawnie piętnującym ten nałóg, jak nie przymierzając ś.p. prof. Religa. Ilu moich bliskich, kolegów i znajomych odeszło za wcześnie z tego świata z jednego tylko powodu? Mnóstwo, a wśród nich był taki, który nie przeżył Dachau dlatego, że nawet w tym piekle za ostatnią okruszynę chleba kupował sobie szczyptę śmierci w bibułce. Drugi z moich wujków próbował wyzwolić się z nałogu który go w końcu zabił, ale za bardzo „skubało go po plecach” i nie dał rady. Zrozumieć tego wariactwa nie potrafię dlatego, że nigdy nie paliłem, ale mogę sobie wyobrazić trudność, jaką jest jego rzucenie, jednoznaczne z głodem. W żaden sposób jednak nie mogę pojąć, jak można się tego nauczyć i na ten akcent walki z tym zgubnym procederem chciałem położyć największy nacisk.

To przede wszystkim rodzice, szczególnie ci którzy sami palą, powinni przekonać swoje dzieci do zdrowego stylu życia bez smrodu, którego i tak mamy dość na ulicy, gdzie oddychamy dymem i pyłem bez własnej woli. Rozumiem jednak, że rodzic który sam pali, a dziecku odradza lub też zabrania (ilu ja takich znam) ma małe szanse na sukces dlatego, że wypada wręcz obłudnie, dlatego mnie się wydaje, że najlepszym miejscem na edukację antynikotynową jest szkoła. Nie mam pojęcia jak to dzisiaj tam wygląda, ale za moich czasów nic takiego nie miało miejsca. W szkole chyba się mówi o dopalaczach, ale to jest moim zdaniem o jeden most za daleko, bo sam uważam, że nikt nie wchodzi na ten poziom bez „dobrych” doświadczeń z amerykańskim zielskiem, które zamienia ludzi w kominy.

5 komentarzy

  • Michał Kasprzak
    Michał Kasprzak poniedziałek, 21, maj 2018 10:45 Link do komentarza Raportuj

    Panowie tylko papierosy, papierosy i papierosy, a gdzie mowa o cygarach? Delektować się cygarami to jest dopiero coś. Pozdrawiam, jak wszyscy, z dymkiem

  • Nemo
    Nemo poniedziałek, 21, maj 2018 08:53 Link do komentarza Raportuj

    "Może to wszystko przez te atomy..."

  • Marek Nowak
    Marek Nowak niedziela, 20, maj 2018 21:09 Link do komentarza Raportuj

    Nikt mi nigdy nie zabroni palić papierosy, robię to za swoje i mam do tego pełne prawo. Będę palił kiedy chce i gdzie chce i żadne zakazy i nakazy mi w tym nie przeszkodzą. Teraz idę zapalić...

  • Szczepan
    Szczepan niedziela, 20, maj 2018 14:11 Link do komentarza Raportuj

    Panie "Obserwatorze" Dziękuję za życzenia i również życzę zdrowego zachowania ("bez dymka") bo pewnie jest Pan niewolnikiem nałogu. Rzecz w tym, że moje zachowanie, aczkolwiek nie obraźliwe, bywa odbierane jako zamach na czyjeś interesy i tzw wtrącanie się w nie swoje sprawy, można i tak, ale czy to rzeczywiście tylko sprawa prywatna palacza? Pytanie wydaje się być retoryczne, więc pozostawiam je bez odpowiedzi. Życzę Panu dużo zdrowia. Sz. K.

  • Obserwator
    Obserwator niedziela, 20, maj 2018 13:33 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie, nikt nikogo do palenia nie zmusza. Palą ci, co chcą i dobrze wiedzą, jakie mogą być tego konsekwencję. Miłej niedzieli - bez dymka :-)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.