http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Panta rhei

Wyróżniony Panta rhei

Wszystko płynie, świat się rozwija i nieustannie prze do przodu. Ba! Mało tego, rozwija się nawet Polska. Którejkolwiek dziedzinie naszego życia by się nie przyjrzeć, wszędzie znaczny postęp. Ot, weźmy sobie chociażby taki język, sferę werbalną. Tysiąc z górą lat temu bodajże krakowski mnich – kronikarz zapisał w prowadzonym przez siebie roczniku: „966 Mesco dux Polonie baptizatur”, czym w prosty i oczywisty sposób przekazał nam bardzo ważną wiadomość. Dowiedzieliśmy się oto bowiem, że księciem Polski był Mieszko, że przyjął on chrzest oraz, że wydarzenie to miało miejsce w 966 roku.


Jedno proste zdanie, a tyle informacji. A tak przy okazji, wielka szkoda, że kronikarz ów nie określił miejsca, w którym książę Mieszko ochrzcił się. Uniknęlibyśmy wielu sporów i niepotrzebnych przepychanek pomiędzy Gnieznem, Ostrowem Lednickim i Poznaniem, które co jakiś czas (najczęściej jubileuszowy) szczególnie przybierają na sile. Zainteresowanych odsyłam do książki Mieszko I, autorstwa zmarłego przed kilku laty wybitnego mediewisty, profesora Gerarda Labudy. Autor pisze tam, tak samo jasno i rzeczowo, jak ów nieznany nam z imienia krakowski mnich, że pierwsza stolica Polski (państwa gnieźnieńskiego) była w Gnieźnie, że w Gnieźnie miał miejsce chrzest księcia Mieszka i jego dworu, a także, że doczesnych szczątków pierwszego historycznego władcy Polski należy szukać w dziele (największej fundacji) jego życia, czyli w Katedrze Gnieźnieńskiej. Profesor Labuda wspomina tam także o znalezionych na Ostrowie Lednickim dołach (zagłębieniach w kamiennych posadzkach), służących do mieszania wapna i zaprawy budowlanej, które przez niektórych mogą być interpretowane jako… misy chrzcielne

Ale do rzeczy, przykładów prostych przekazów w naszej historii mieliśmy jeszcze mnóstwo. Wystarczy wspomnieć choćby pierwsze, zapisane w języku polskim, zdanie „Day ut ia pobrusa, a ti poziwai”, bardziej znane w formie „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj, co oznacza mniej więcej „Daj, niech ja pomielę (pokręcę żarna), a ty odpoczywaj”. Tutaj również mała dygresja, otóż, interpretacja, jakoby zdanie to oznaczało „Daj ać ja pobruszę, a ty skocz do piwnicy po piwo” jest niewłaściwa.

Żadnych nieporozumień oraz fałszywych interpretacji nie budzi natomiast okrzyk bojowy, ruszającego do walki, polskiego rycerstwa czy też innych kup zbrojnych, a brzmiący:: ”Bij, zabij!”. W tym przypadku przesłanie jest aż nadto jasne.

Komplikacje, związane ze wspomnianym na początku rozwojem sfery werbalnej, zaczynają się w miarę, jak zbliżamy się do naszych czasów. Weźmy na przykład bardzo popularną przedwojenną deklaracją, złożoną bodajże przez Marszałka Rydza-Śmigłego, w obliczu niemieckiego zagrożenia, że „nie oddamy nawet guzika od munduru". Jak się wkrótce okazało, z całym szacunkiem dla bohaterstwa i męstwa żołnierzy polskich we wrześniu 1939 roku, guzików rzeczywiście nie oddaliśmy, ale co z tego, skoro oddaliśmy cały kraj, wraz z mieszkańcami, na pastwę brunatnego i czerwonego żołdactwa – łajdactwa. Oj, lepiej już chyba było oddać guziki!

Czas powojenny to okres niebywałego rozkwitu sfery werbalnej, kiedy to partyjni towarzysze potrafili przemawiać godzinami, nie podając żadnej konkretnej treści, że wspomnę tylko „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”, „Zbudujemy drugą Polskę” czy wreszcie sztandarowe hasło „socjalizm – pokój”, wyśmiewane perfidnie przez „elementy antysocjalistyczne” skromnym dopiskiem: „kapitalizm – trzy pokoje z kuchnią”.

Najgorszą tradycję nowomowy komunistycznych kacyków podtrzymywali też- bardziej pewnie niechcący niż celowo – zwalczający ich zaciekle działacze opozycji: „Nie chcem, ale muszem”, „Plusy dodatnie i plusy ujemne” (Wałęsa) czy też „ Nikt nam nie powie, że białe jest białe, a czarne jest czarne” (J. Kaczyński).

Wszystkich ich przebili jednak niekoronowani mistrzowie ostatnich dni współczesnej nowomowy i mówienia bez treści, a mianowicie: trener Adam Nawałka i kapitan reprezentacji Robert Lewandowski, którzy przez pół godziny mówili o tym, że Senegal i Kolumbia byli lepsi... Nawiasem mówiąc, mógł to zaobserwować nawet laik i to w dodatku gołym okiem.

Panowie piłkarze, panie trenerze, daj, ać ja pobruszę, a wy poczywajcie!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.