http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Słoń, a sprawa polska

Wyróżniony Słoń, a sprawa polska

W Polsce trwa podobno narodowy sąd nad prawem, piszę że podobno, bo sam uważam, że wcale tak nie jest i temat podnieca tylko niewielki odsetek polskiego społeczeństwa. Skąd więc ten słoń et consortes? Otóż dlatego, że polskim prawem, i to naprawdę,  zajmuje się pół świata, co mnie normalnie wkurza, bo co to ich obchodzi, jak się Polska rządzi, czyli sądzi?


Wszystko zaś dlatego, że czwartego lipca skończyły się ponoć u nas rządy prawa. Taka przynajmniej jest wiara ludzi przekonanych o tym, że do tego dnia było ono modelowe. Klasyczna wiara ma jednak z definicji mało wspólnego z rozumem, z drugiej strony, rozum też bywa omylny. Trwa spór o kształt polskich sądów. Czy rację ma więc „szczególna kasta”, czy też obecna władza? Ja nie jestem adwokatem żadnej ze stron, ja tylko pytam. A gdy ktoś mnie zapyta jakim robię to prawem? Odpowiem mu bez ogródek, że prawem kaduka, czyli prawem do wyrażania własnych myśli bez groźby użycia pistoletu…

Podobno ten kto pyta – nie błądzi. Nie chodzi tutaj jednak o pytanie o drogę i w tym sęk. Moje pytanie dotyczy tego, kto ma rację w największym sporze ostatnich lat. Obawiam się, że moja analiza tego sporu narazi mnie w oczach obowiązującej wciąż poprawności politycznej, na miano zwolennika wschodnio europejskiego zamordyzmu, oraz wroga europejskich wartości.

Jako że sam nie mam nic wspólnego z polityką w sensie jej uprawiania, żadne jej podniety mnie nie dotyczą i wszystko co tutaj napiszę wynika tylko i wyłącznie z tego, co nurtuje mój prywatny mózg. Podstawowe pytanie związane z poruszonym tematem brzmi: Co to znaczy „niezależny sąd” Odpowiedź na takie pytanie może być rozbudowana, albo krótka. Wybieram tą drugą. Niezależny, znaczy dosłownie: zależny od własnego widzimisię! Zaraz, zaraz panie K. Przecież sąd podlega prawu. Podobno tak, ale jak to wygląda w praktyce? Przecież sąd jest niezawisły w swoich  decyzjach i nikomu nic do tego, jak orzeka. Dla przykładu sąd miał się sam oczyścić i nic w tej sprawie nie zrobił, aż częściowo zdążyła przed nim biologia, stwierdził też „pomroczność jasną” u pewnego oskarżonego, który miał dobrego protektora i skazał Tomasza Komendę, którego wyreklamowali nie sędziowie, tylko politycy.  Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy jak to było możliwe. Paradoksalnie, odpowiedź jest prosta wszystko zależy od niezależnej – a jakże! interpretacji prawa, czyli widzimisię tego, kto to robi. Najnowszym hitem z tej kategorii, jest przypadek pełniącego obowiązki szefa SN, pana Józefa I. o którego chwalebnej przeszłości, ciekawe materiały publikuje IPN.

Odrzucając wszelkie spory i mądrości, pytanie zasadnicze brzmi: czy prawo w demokratycznym  państwie ma być wyłączną domeną jakiejś wyalienowanej z jego struktur korporacji, czy też ma w jakiś sposób podlegać kontroli społecznej. Odpowiedź na takie pytanie zależy od widzimisię tego, który takiej analizy dokonuje. Jeżeli więc „interpretacji prawa” dokonuje „szczególna kasta” to jest dobrze, ale gdy tej interpretacji dokonuje wybrany przez naród Sejm, to jest źle. Zgoda, drugie rozwiązanie oznacza, że sąd, czyli prawo, jest oceniane przez laików, czyli polityków. Ci jednak nie są nieusuwalni, tylko są poddawani cyklicznej weryfikacji. Tutaj należy sobie zadać ciekawe pytanie. Jeżeli w Polsce rządzi prawo, to czym jest pojęcie „dobrego prawnika”, czyli adwokata? Jeżeli prawo dotyczy wszystkich jednakowo, to w jaki sposób identyczne czyny mogą być osądzone różnie? Odpowiedź na takie pytanie jest prosta i oczywista. Sąd nie ocenia winy, tylko interpretuje prawo, a w tym dziele jest niezawisły i kropka. Na pytanie komu podlega sąd, już odpowiedziałem. Sąd podlega sądowi i basta.

 No, wielu powołuje się na świętą konstytucję, która mówi to czy tamto… i też jest tak czy siak interpretowana. Ja jednak nie wydaję  tutaj żadnego wyroku, ani nie ustanawiam żadnego prawa. Ja tylko pytam, czy sąd - czyli prawo, ma być wyłączone spod jakiegokolwiek nadzoru suwerena, czy też ma w jakiś sposób jemu podlegać, np. czy sędziowie mają się sami wybierać i sami sądzić kiedy ewidentnie przegną pałę, czy też nie. Systemy prawne na świecie są różne i moim zdaniem, nie można się w tej materii opierać tylko na zapisach obecnej Konstytucji, którą kiedyś napisali ludzie urodzeni i wykształceni w innym systemie. A pomijając takie detaliczne przywiązanie do jej zapisów, należy sobie zadać pytanie co będzie,  gdy naród sobie tę konstytucję zmieni, czy wtedy nastanie Sodoma i Gomora?
Więcej w tej kategorii: « Dźwig Zejście ze sceny... »

2 komentarzy

  • adam.k
    adam.k wtorek, 17, lipiec 2018 18:42 Link do komentarza Raportuj

    Ehh Szkoda gadać Panie Szczepanie, chodzą słuchy że jeden taki mądry poczłapał ostatnio na spotkanie z kacykami i tak mu się poprzestawiało że przestał odróżniać realne reformy sądów od tępego skoku na stołki i jeszcze grzmi że zgniły zachód bije i stonke zrzuca a kilka lat temu mówił weżcie nas na salony tu nasze miejsce my już niet zbir , dzisiaj robi się kupy w tym salonie.

  • Obserwator
    Obserwator niedziela, 15, lipiec 2018 13:20 Link do komentarza Raportuj

    Polska przestaje być sługusem Europy Zachodniej i dlatego dotknięta chorobą filipińską, niedemokratycznie wybrana Komisja Europejska, czepia się demokratycznie wybranego rządu w Polsce. Poprzedni rząd robił wszystko co Zachód chciał, a ten robi to, co Polacy chcą. Dlatego Europa Zachodnia czepia się naszego kraju.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.