http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Wiara w rozum

Wyróżniony Wiara w rozum

To nie jest pomyłka, tak chciałem napisać, chociaż bardziej znanym hasłem, jest:  wiara i rozum, czyli w oryginale „Fides et ratio” papieża Jana Pawła II. Jest jeszcze „chłopski rozum” i to pewnie jest najlepszy synonim tego, o czym chcę dzisiaj napisać.


Bardzo często odnoszę wrażenie, że ludziom którzy posiadają władzę wydaje się iż wraz z objęciem stanowiska spływa na nich łaska nieomylności, czyli tzw. rozum. Niestety, ale w praktyce władza robi rozmaite głupstwa, dla przykładu ostatnio odwołała się do przepisu, który… nie istnieje! Klasycznie jednak, władza najbardziej lubi przepisy tworzyć, chociaż to ostatnie stwierdzenie bynajmniej nie koliduje z tym, o którym wspomniałem przed chwilą. Tworzeniem rozmaitych przepisów zajmuje się nie tylko Sejm. Owszem, jego zapał do tworzenia „prawa” jest wprost niedościgły. Kłopot w tym że tak wielkie tempo legislacji prowadzi do ewidentnych byków i wymusza stanowienie pilnych poprawek w tym, co z wielkim trudem i nocnym mozołem dopiero co uchwalono. Bywa jednak inaczej. Otóż ogłasza się jakąś strategię dotyczącą jakiegoś działu gospodarki, ale zanim uchwali się stosowne przepisy szczegółowe dotyczące tej sprawy, władza w zderzeniu z realiami życia dostaje na wzór księcia Asioki olśnienia i oświecona chłopskim rozumem, odwołuje swoje zwariowane pomysły i chce o wszystkim zapomnieć dlatego, że pieniędzy nie da się wyprodukować na podstawie uchwały, tylko trzeba je wypracować nawet w tych działach gospodarki, które śmierdzą.

Cóż, już starożytny cesarz Wespazjan zauważył, że  same pieniądze nie cuchną nawet wtedy, gdy pochodzą z miejskich szaletów. Tak więc rząd wycofał się z pomysłu zamknięcia ferm futrzaków, które owszem nie pachną ale przynoszą zyski z tytułu utylizacji odpadów, które naprawdę śmierdzą a ich likwidacja w inny sposób byłaby kosztowna i bardzo śmierdząca bo wątpię w to, czy komuś by się opłacało je mrozić przed przeróbką, tak jak robi się to na fermach. Och, rozpisałem się o smrodzie, a nie to było moim głównym zamysłem gdy poddałem w wątpliwość tzw. rozum rozmaitej maści decydentów. Otóż władza dostała nareszcie olśnienia w kwestii regulacji stosunków wodnych w Polsce! Nieskromnie powiem, że o głupocie panującej w tej materii pisałem tutaj nie raz.  Obecny rząd, w obliczu klęski suszy zarzeka się, że przeznaczy dużo pieniędzy na zaradzenie temu zjawisku. Przyznają, że kiesko to widzę dlatego, że rząd jest w Warszawie, a problem suszy dotyczy rolnictwa, czyli wsi, a tutaj…  

Dla przykładu, gmina Czerniejewo wynajęła specjalistę do opracowania wieloletniej strategii rozwoju. Specjalista uznał, że najbardziej kompetentnym czynnikiem opiniotwórczym w tym względzie są sami mieszkańcy gminy i aby poznać ich opinie i oczekiwania zwołał dwa zebrania i przeprowadził na nich swoiste badanie opinii publicznej na kartkach i anonimowo. Ludzie odpowiadali więc na pytania o mocne i słabe strony swojej jednostki organizacyjnej, na postawie których to badań, oraz na postawie swojego światłego osądu pan specjalista opracował plan na piętnaście lat, który coś tam kosztował  i na piętnaście lat powędrował do biurowej szuflady. Na zebraniach była pełna sala, ale tylko ja – pewnie ku pewnej konsternacji tzw. czynników zapytałem, ile są warte te wszystkie plany, jeżeli przedtem wyschniemy?

Parę dni temu wybrałem się rowerem na sentymentalną wycieczkę w kierunku Wrześni. Kiedy byłem małym chłopcem na przydrożnych rowach pasłem tam swoje kozy. W jednym z nich rezydowały wtedy cierniki, traszki i chruściki, a nawet piszczące piskorze i małe szczupaki. Teraz rośnie tam tylko zielsko. A nieodległe źródełko, które de facto było wylotem drenu i z którego piliśmy krystalicznie czystą wodę, niczego już nie toczy, chociaż tak nie dawno temu spadło sporo deszczu. Cóż, jedno co nam nieźle wychodzi, to osuszenie każdej kałuży dlatego, że przecież szkoda każdego skrawka, a że przy okazji zamieni się w popiół całą okolicę? No to wreszcie zauważono w Warszawie, ale regulacja stosunków wodnych nie jest chyba zadaniem własnym gminy. A nawet gdyby było, to tego z Warszawy zrobić się nie da w każdej wsi i gminie.

Do kwestii suszy lub też okresowego nadmiaru wody odnoszą się czasem miejscowi proboszczowie i to nie jest nic złego, ale przypomniałem sobie właśnie jedną z takich akcji naszego byłego proboszcza, śp. Ks. Tadeusza P. Otóż  z całym szacunkiem do osoby i sprawy, wyglądało to bardzo zabawnie. Rok był wtedy wyjątkowo suchy i proboszcz w czasie kazania raczył zauważyć: „ja nie wiem jak to będzie, ale póki co to wcale się nie poczuwacie, aby coś w tej sprawie zaradzić”. Jeżeli ktoś nie wie o co księdzu chodziło, to niech trochę pomyśli. Amen
Więcej w tej kategorii: « Lipcowy urlop Upały a moralność »

3 komentarzy

  • Szczepan
    Szczepan niedziela, 29, lipiec 2018 14:19 Link do komentarza Raportuj

    Suplement do materiału. Dzielenie się nie sprawdzonymi wiadomościami nie jest pewno najlepszym pomysłem, ale wiadomo, że pewne na tym świecie są tylko dwie rzeczy - śmierć i podatki. Otóż wczoraj wieczorem sąsiedzi (bez związku z moim felietonem) powiedzieli mi, że w Czerniejewie ma powstać zbiornik retencyjny! Lokalizacja tego obiektu jest oczywista, rozległa dolina Wrześnicy, tylko czy to prawda? Sprawę będę chciał wyjaśnić jutro.

  • Andrzej Wolski
    Andrzej Wolski niedziela, 29, lipiec 2018 13:54 Link do komentarza Raportuj

    Szanowny autorze, pieniądze nigdy i nikomu nie śmierdzą, bo pieniądze rządzą tym światem i każdego można kupić. Kwestia ceny... Miłej niedzieli!

  • Obserwator
    Obserwator niedziela, 29, lipiec 2018 11:17 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie gratuluję kolejnego ciekawego i przemyślanego artykułu! Pozdrawiam

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.