http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Losy na stosy

Wyróżniony Losy na stosy

Moja śp. Mama często powtarzała ludową sentencję, którą z pewnością przejęła od swojej mamy, a mojej babki Anny. Sentencja ta brzmi: „co głowa, to rozum”. Myślę, że egzegeza tej wypowiedzi jest zupełnie zbędna, ale ja dokonam jej twórczego rozwinięcia i stwierdzę, że dla mnie samego oznacza ona prawo każdego do własnej oceny wszystkiego, co takiej ocenie ma zostać poddane, rzecz w tym, żeby każdy zachował umiar…


„Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć.” Dzisiaj jest pierwszy sierpnia. O 17 zawyją syreny i cała Polska zatrzyma się na chwilę, aby oddać cześć tym, którzy 74 lata temu wykazali się aktem niebywałego heroizmu i nikt im tego nie odbierze, ale dyskusja o tym wydarzeniu  trwa od chwili jego wybuchu i bynajmniej nie jest ona jednowymiarowa. Jakkolwiek to zabrzmi, mnie osobiście śmieszą ludzie, którzy piszą artykuły w stylu tego, jaki przeczytałem dzisiaj w Onecie. Autor tego dzieła, bazując na tym, że jego rodzice walczyli w Powstaniu, pisze tekst zatytułowany: „Jaka jest prawda na temat Powstania Warszawskiego?” Cóż, mamy więc gościa, który zna PRAWDĘ. Co to jest prawda? Pytał już Poncjusz Piłat skazując Chrystusa.

Ja sam, nie oceniam decyzji o Powstaniu negatywnie, ale wcale nie uważam tego stanowiska za jakąś tam prawdę dlatego, że pytam: Czy prawdą jest to, że wybuch Powstania został przez mieszkańców stolicy przyjęty z entuzjazmem? Tak, jest to prawda, ale dalej. Czy prawdą jest to, ze po kilku dniach trwania niewątpliwie bohaterskiego zrywu, na powstańców pluto i złorzeczono im? Tak, to też jest prawda! Takich pytań i odpowiedzi mogę wymienić wiele i wszystkie one będą prawdziwe, ale czy z nich wynika jakaś jedna prawda? Nie, takiej prawdy po prostu nie ma i nie będzie, bo wszędzie i zawsze do głosu dochodzi ekonomia, a ekonomia życia i śmierci jest jej szczególną odmianą i tutaj żadne pieniądze nie wchodzą w grę. Co prawda Piłsudski powiedział, że „Polacy by chcieli wolności, ale też by chcieli,  aby ta wolność kosztowała ich dwa grosze i dwie kropelki krwi” Piłsudski wariatem nie był i ewidentnych bzdur nie mówił, a co ważniejsze – ich nie czynił. Wolność zawsze miała swoją cenę, ale wolność dotyczy wyłącznie żywych, martwym jest wszystko jedno i na tym zakończę ten wątek moich dywagacji nad senesem Powstania.

Parę dni temu odwiedziłem cmentarz w Witkowie. Spoczywają tam moi koledzy, oraz urodzony w Niechanowie człowiek legenda, żołnierz WP, cichociemny który powrócił tutaj jako skoczek z Anglii, aby stać się czarnym snem niemieckiej elity okupującej jego kraj, ppłk AK, dowódca elitarnego Parasola, który posłał do diabła oprawcę Warszawy, Franza Kutscherę, i kierował akcją pod Arsenałem, oraz wielu innymi, których celem było spektakularne przypomnienie najlepiej chronionym germańskim bonzom, że też są śmiertelni. Duma naszej ziemi i całej Polski nosił pseudonim „Pług”. a nazywał się Adam Borys. Jego działalność  - pomimo że kosztowała też życie wielu swoich, oceniam jednoznacznie, a zapalenie znicza na Jego grobie, poczytuję sobie za zaszczyt. Spoczywaj w pokoju! Bohaterze.

W ubiegłą sobotę wziąłem też udział w zwiedzaniu Kłecka. Każdą z takich akcji organizowanych przez K. Soberskiego wspominam bardzo dobrze i miło, dzisiaj jednak chcę nawiązać do jednego tylko epizodu związanego z tym miastem, do tzw. cywilnej obrony Kłecka w 1939 roku. Przykro mi, ale tutaj – pomimo niewątpliwego podziwu dla odwagi ludzi, którzy się na ten czyn porwali, nie mogę się dopatrzyć żadnej ekonomii. Niemcy zrobili film o szarży polskich ułanów na czołgi. Czy obrona Kłecka była czymś porównywalnym, tylko prawdziwym? Prosta odpowiedź na to pytanie może kogoś zaboleć, więc ja jej wprost nie udzielę i powiem tak. Za każdą akcję odpowiada jej dowódca, którego świadomość musi być wyższa niż tych, którzy jemu podlegają…

Kiedy jeszcze polowałem, miałem kolegę, który brał czynny udział w tej akcji i przeżył. Czy ktoś myśli, że pozostali koledzy traktowali go jak bohatera? Ależ skąd, często słyszałem tylko kędy uciekał itp. On przeżył, ale wielu, którzy nie mieli z „obroną” nic wspólnego, wcale nie uciekali i postawiono ich pod ścianą za to, że żyli. Czy oni nie kochali swojej Ojczyzny? Na pewno tak, ale nawet cierpieć dla niej nie mogli. Cześć ich pamięci!
Więcej w tej kategorii: « Upały a moralność Cykliści »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.