http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Cykliści

Wyróżniony Cykliści

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że problem rowerzystów od lat spędza sen z powiek włodarzom wszystkich ekip, jakie przez ostatnie lata rządziły Pierwszą Stolicą Polski. Oczywiście nikogo nie trzeba przekonywać o pozytywnym wpływie jazdy na rowerze na nasze zdrowie czy też samopoczucie.


Rozumieją to wspomniani wcześniej włodarze naszego miasta, którzy od czasu do czasu fundują gnieźnieńskim rowerzystom fragmenty ścieżki rowerowej lub – jak wzdłuż ulic św. Michała, Bł. Jolenty czy Tumskiej – kontrapasy. Wszystko to jest oczywiście zaledwie kroplą w morzu potrzeb, ale – jak mówi przysłowie – lepszy celulitis w garści, niż silikon w telewizji.

Miejmy nadzieję, że doczekamy się kiedyś w Grodzie Lecha – i innych miastach regionu – zintegrowanego systemu ścieżek rowerowych, którymi bezpiecznie dojechać będzie można w najdalsze nawet zakątki miasta lub podmiejskich osiedli. Byłoby też dobrze, aby służyły temu celowi śródmiejskie (i nie tylko) ulice, przemianowywane na jednokierunkowe, które dzisiaj są jedynie darmowymi parkingami dla mieszkających przy nich posiadaczach aut.

O możliwość bezpiecznego poruszania się po Gnieźnie rowerem przez wiele lat walczył niestrudzony – kiedyś – Rower(t) Gaweł, i o ile dobrze pamiętam, takie właśnie hasło zawarł na części swoich plakatów wyborczych podczas ostatnich wyborów samorządowych (nie mylić z parlamentarnymi!). Ba, sam jestem miłośnikiem cykloturystyki, i nie chwaląc się, mam w nogach setki, a może nawet i tysiące kilometrów. Pamiętam czasy, kiedy to poruszając się tylko i wyłącznie rowerem, bez problemu zdążałem wszędzie, i w dodatku na czas, co teraz, kiedy poruszam się przede wszystkim autem, niekoniecznie już się mi zdarza. Pomysł mój jest tak prosty, że aż genialny. Otóż, na każdym gnieźnieńskim podwórku powstaje podwórkowe kółko rowerowe. Następnie, w myśl proletariackiej zasady o łączeniu się, podwórkowe kółka rowerowe łączą się w dzielnicowe kółka rowerowe, a te z kolei stworzą jedno potężne Miejskie (Gnieźnieńskie) Kółko Rowerowe. Tysiące osób, tysiące aluminiowych kierownic i stalowych ram oraz dwa razy tyle pedałów i kół. To będzie siła, siła tak wielka i potężna, że wymagać będzie ona bardzo mądrego i zdecydowanego kierownictwa. I tutaj rodzi się kolejny problem, a mianowicie, komu powierzyć ster MKR-u (GKR-u), by rowerowa inicjatywa nie spaliła na panewce.

Wspomniany wcześniej Robert Gaweł na pewno byłby kandydatem idealnym, ale – jak wieść gminna niesie – sPiSiał i nie jest już tym człowiekiem, jakim był jeszcze niedawno. Wielka szkoda! Kierunek poszukiwań wydaje się jednak być słuszny, bo niedawni koledzy senatora – radni powiatowi – to przecież ludzie z wizją, pasją i doświadczeniem, obeznani z prawem samorządowym i nie tylko, posiadający mnóstwo pożytecznych znajomości i koneksji, a przy tym znani społecznicy. Dobrze też byłoby, gdyby był to człowiek z dużym doświadczeniem w działalności społecznej, może na przykład prezes jakiegoś klubu sportowego, czy coś w tym rodzaju. Niestety, Zdzisław dawno już odzyskał prawo jazdy i pewnie ani myśli „dylać” rowerem. Uff... Tylko kto, tylko kurde kto? Rozpoczynamy więc poszukiwania, które obejmą teren od Wielkopolski aż po... Kujawy?

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.