http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Gnieźnieńskie marzenia

Wyróżniony Gnieźnieńskie marzenia

Nie do wiary, całkiem przypadkowo – przysięgam! – natknąłem się na fragment felietonu, który popełniłem byłem prawie 10 lat temu. Absolutnie nie pamiętam już z jakiej/przyczyny/powodu go napisałem, mogę się tylko domyślać, że najprawdopodobniej zbliżały się jakieś święta. Wynika to oczywiście z treści i poniekąd formy. Otóż, z zachowanego fragmentu tekstu wynika, że... tradycyjne życzenia najczęściej rozpoczyna się od zdrowia, bo ono – jak wiadomo – jest w życiu najważniejsze.


Zaraz potem akcentuje się szczęście, bo – jak też powszechnie wiadomo – na Titanicu wszyscy byli zdrowi, ale nie wszyscy mieli szczęście! Do pełnego kompletu dodaje się jeszcze zazwyczaj spełnienie najskrytszych marzeń, co jest z kolei szczególnie niebezpieczne, bo przecież składający życzenia nigdy tak do końca nie wie, jakie przyjmujący je może mieć względem niego zamiary czy marzenia, a zwłaszcza te najskrytsze! I tutaj, spokojnie i bez obaw, można stwierdzić, że pod tym względem nic się nie zmieniło.

Dalej zastanawiałem się czego można życzyć gnieźnianom – mieszkańcom siedemdziesięciotysięcznego miasta o wspaniałej i znaczącej przeszłości – a obecnie nieco podupadłego i prowincjonalnego? Miasta, które nie wiedzieć czemu, pogrąża się w marazmie i otchłani niemożności. To z grubsza – tekst cokolwiek poszatkowany – moje wyobrażenie Gniezna 10 lat temu. Przy okazji, proszę sobie sprawdzić, jaka ekipa wtedy rządziła pierwszą stolicą Polski.

Uważałem wtedy, że nasze miasto cierpi na niedostatek wielu rzeczy, ale to, czego Gniezno potrzebuje najbardziej, to bezapelacyjnie wizja rozwoju, a ściślej rzecz ujmując, ludzie z taką wizją. No bo trudno chyba uznać za wizjonerską dyskusję o tym, czy niedoszły gnieźnieński Ogród Wolności ma zawierać fragment muru berlińskiego czy też może gdańskiej stoczni. Co nam po noszących najbardziej nawet dumne nazwy rondach, jeżeli nie spełniają one swojej podstawowej funkcji, nie wprowadzają płynności ruchu, a wręcz przeciwnie. Po co nam obwodnica, która biegnie przez sam środek miasta? Co nam po przebiegającej nieopodal autostradzie, skoro prowadzi do niej prawdziwa „droga śmierci”? - pytałem retorycznie. Jak to możliwe, że w zaledwie siedemdziesięciotysięcznym mieście, dzień w dzień pojawiają się korki, a brak miejsc parkingowych jest prawdziwą zmorą kierowców i mieszkańców centrum Gniezna? - grzmiałem.

A teraz najlepsze – sam jestem zdziwiony, bo absolutnie o tym nie pamiętałem –  marzył się mi wiadukt – obojętnie czyje noszący imię – wybudowany dla naziemnej kolejki, łączącej Winiary z centrum i Tysiącleciem. Śniła mi się po nocach droga ekspresowa S5 przecinająca Łabiszynek i biegnąca do Poznania, gdzieś tam polami pomiędzy Piekarami a Oborą (sic!). Marzyła mi się szybka i bezpieczna czteropasmówka prowadząca z Gniezna prosto do autostrady A2 (sic!). Widziałem też posadowione na jednym z gnieźnieńskich wzgórz potężne centrum biurowo – finansowe, mieszczące się w smukłym wieżowcu, prawdziwym drapaczu chmur, perełce współczesnej architektury i polskiej myśli technicznej, z obowiązkową platformą widokową na pięćdziesiątym piętrze i zapierającą dech w piersiach panoramą od Bydgoszczy po Poznań. Ma się tę wyobraźnię, co?

Ba, oczyma wyobraźni widziałem na gnieźnieńskim Rynku wspaniały pomnik, upamiętniający powstanie państwa polskiego i inny – równie atrakcyjny – na Bednarskim Rynku, upamiętniający największe w tej części Wielkopolski targi końskie oraz zrekonstruowaną szubienicę (cierpiączkę) na Cierpięgach, a także podziemne parkingi na obrzeżach centrum i przeszklony, w razie czego rozsuwany, dach nad deptakiem. Widziałem też dziesiątki innych rzeczy, niestety tekst się w tym miejscu urywał, a ja dzisiaj już nie pamiętam czego owe dziesiątki pomysłów dotyczyły. A wielka szkoda, bo dzisiaj przed wyborami samorządowymi, byłaby to niezła podpowiedź dla elektoratu, niekiedy eufemistycznie zwanym suwerenem.

Tak czy siak, z pewnością warto poszukać i poczytać prezentowane przez poszczególne ugrupowania (są tylko 4 komitety w mieście) programy wyborcze i już za miesiąc postawić X przy właściwym nazwisku, na właściwej liście.

Niech zatriumfuje demokracja i oby stało się to z korzyścią dla naszej małej ojczyzny!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.