http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Przedwyborcze wspominki

Wyróżniony Przedwyborcze wspominki

Przypomniało się mi ostatnio, jak wiele lat temu, w nadmorskim Żarnowcu, doszło do okropnej rzeczy. Otóż podczas remontu miejscowej szkoły podstawowej, na jednej z zewnętrznych ścian, niespodziewanie dla wszystkich, ukazał się napis – o zgrozo – częściowo w języku niemieckim. Oczy robotników, a zaraz potem wszystkich mieszkańców ujrzały bowiem metryczkę o następującej treści: „Anno 1909. Gemeindeschule”.


Z tego, co donosiły wtedy media, napis ten nie zrobił większego wrażenia ani na uczniach, ani na pracownikach szkoły. Ba, nie widziała w nim nic złego także większość kaszubskich mieszkańców, bo czemu niby tu się dziwić, skoro w rzeczonym 1909 roku Żarnowiec – podobnie jak połowa dzisiejszej Polski – znajdował się pod panowaniem pruskim. A skoro tak, to w jakim właściwie języku miały być napisy z tamtego okresu? Może w chińskim? Sprawa owego odkrycia umarłaby oczywiście śmiercią naturalną, gdyby nie zajęli się nią miejscowi radni.

Rada Gminy jednogłośnie bowiem postanowiła bowiem zatrzeć owo „gemeindeschule”, jako bardzo niepożądane, uznając przy okazji, że jest to „pamiątka pruskiej germanizacji”. Na nic zdały się tłumaczenia, że taka była nasza historia, że w Polsce jest przecież wiele miejsc będących owocem współistnienia różnych kultur i narodowości w naszej niezwykle trudnej i złożonej historii, że we wspólnej Europie nadszedł czas wybaczania, pojednania i tolerancji. Dla żarnowieckich radnych niemiecki napis był bowiem „bolesnym wspomnieniem dla starszych ludzi, których bito tylko za to, że mówili tutaj po polsku”. Oznaczałoby to ni mniej ni więcej, jak tylko to, że w Żarnowcu aż roi się od dziarskich 120-latków, wśród których odkryta metryczka budzi złe wspomnienia. A swoją drogą, ciekawe dlaczego nikt nie zaproponował wybudowanie nowej, stuprocentowo polskiej, szkoły.

Z tego co pamiętam, to prym wśród oburzonych radnych wodzili – a jakże! – przedstawiciele Platformy Obywatelskiej. I tutaj właśnie wątek żarnowiecki pięknie przeplata się nam z gnieźnieńskim. Bo jak tam radnym wydaje się, że wystarczy zeskrobać ze ściany niemiecki napis i pruskie mury przestaną być pruskie, tak tutaj wystarczy pruskiemu wiaduktowi nadać imię ks. Jerzego Popiełuszki, a wiadukt momentalnie stanie się arcypolski. Złośliwi twierdzą, że gdyby nie Prusacy, do dzisiaj stalibyśmy w ogromnych korkach przed barierkami na strzeżonym przejeździe kolejowym pomiędzy Warszawską a Witkowską i Wrzesińską. Znamienne jest też, że autorami takich poronionych pomysłów najczęściej są ludzie zupełnie bez wyrazu, którzy by nabrać jakiegokolwiek znaczenia gotowi są nawet na bycie świętszymi od samego papieża. Całe szczęście, że nie wszyscy!

A tak swoją drogą, ciekawe jaki pomysł mają tego typu radni – pewnie dowiemy się o tym dopiero po wyborach – na następujące miejsca, gmachy czy budynki wybudowane w Gnieźnie przez tych okropnych Prusaków: dworzec kolejowy (1872 r.), rzeźnię, czyli obecnego „Alberta” (1880), wodociągi (1881), koszary piechoty przy ul. Sobieskiego (1881), szpital „Dziekanka” (1891), koszary przy ul. Wrzesińskiej (1892), Urząd Miejski (1899), szpital przy ul. 3 maja (1899), gmach sądu i budynek poczty (1901), Zespół Szkół Ekonomiczno – Odzieżowych (1904) i wiele, wiele innych.

Burzymy, skrobiemy czy nadajemy imię polskiego patrioty – męczennika? Aha, jest jeszcze poważny problem niemieckich inskrypcji na drzwiach wejściowych do kościoła garnizonowego (kiedyś ewangelickiego). Bo jakby co, to zawsze można zwrócić się po pomoc do kolegów z Żarnowca.
    
A tak już całkiem na zakończenie, szczerze i z dobrego serca, wspominam te starocie tylko dlatego, żeby uniknąć tematów bieżących: wyborów, grzania atmosfery, zgryźliwości i złośliwości, krytyki, że o najmniejszej choćby dozie nienawiści nawet nie wspominając.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.