http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Jak naprawdę zginął Rasputin?

Wyróżniony Jak naprawdę zginął Rasputin?

Odpowiedź na tytułowe pytanie można znaleźć w Internecie, mnie jednak bynajmniej nie chodzi o marny koniec rosyjskiego szarlatana, tylko o coś zupełnie innego, a że moja odpowiedź na zawartą w tytule zagadkę może zniesmaczyć ludzi o zwiększonym poczuciu estetyki i przesadnej wrażliwości na rubaszny humor, to każdemu kto tak odczytuje swoje predyspozycje, odradzam dalsze czytanie dzisiejszego felietonu, chociaż jego przedmiotem nie będzie  nic zbereźnego, tylko susza strukturalna.


Myślę, że każdy kto tekst przeczyta, bez trudu odkryje, jaki jest związek między jednym a drugim. Pora jednak ujawnić tytułową tajemnicę śmierci ponurego mnicha, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki koniec sami sobie gotujemy.

Grigorij Rasputin najbardziej słynął ze swego imponujących rozmiarów atrybutu męskości, który miał ponoć wielkość maczugi i przy pomocy którego dokonywał on wielu bohaterskich czynów. Otóż pewnego dnia założył się z kompanami, że przy pomocy tego monstrualnego organu, zdoła przenieść wiadro wody na określoną odległość. Grigorij dobrze znał swoje możliwości i raźno przystąpił do realizacji przyjętego zadania, ale cóż, w ówczesnej Rosji raczej nie było równych chodników tylko bezdroża i stepy i gdy już się wydawało że nasz bohater zakład wygra, powinęła się mu noga i wiaderko zsunęło się ze swego wspornika, a ten, uwolniony od sporego ciężaru gwałtownie wydarł do góry i rąbnął Rasputina w czoło. Tak zginął i przeszedł do legendy największy … Rosji, który zabił się własnym…

Teraz pora powiedzieć po co to wszystko i jaki jest nasz  związek z tragicznym końcem człowieka, który tak ciężko zapracował na swoją śmierć. Parę dni temu wybrałem się rowerem na rekreacyjną wycieczkę do Goranina. Każdy kto mieszka w okolicy wie, a wszystkim innym wyjaśniam, że jest to mała wieś na trasie Czerniejewo – Gniezno, i zmotoryzowanym znana jest z tego, że miejscowe bobry bardzo skutecznie podkopują tam przebiegającą między stawami szosę. Mówiąc ściśle, to podkopywały,  kiedy w stawach była woda. Teraz, po życiodajnej cieczy nie ma tam ani śladu ale przy samej drodze pozostał sprawny jaz, którym można było regulować jej poziom. Wniosek z tego taki, ze wiosce nigdy nie zagrażał potop, bo nawet wtedy gdy zdarzyły  się większe opady to pozom wody w stawie był utrzymywany na stałym i bezpiecznym poziomie.

W stawie pływały ryby, kaczki i łabędzie, oraz okresowo - psotne bobry. Piszę że okresowo, bo z moich obserwacji tego gatunku wynika, że mają one nieustającą skłonność do migracji i nie wiedzieć czemu, co i rusz się przenoszą. Jak wspomniałem powyżej, obecnie nie ma tam śladu po wodzie ani po jakimkolwiek dzikim życiu. Ale, ku mojemu zaskoczeniu jest tam spektakularny ślad działalności człowieka zdążającego uparcie do zabicia się własną maczugą. Otóż nasi zdolni hydrolodzy amatorzy, korzystając ze sprzyjających warunków wykopali w osuszonym stawie… rów odwadniający, aby, gdy tylko spadnie jakiś deszcz natychmiast i skutecznie pozbyć się tej przeklętej wody, która nas przecież zalewa jak mityczny potop i grozi zagładą gatunku. Może więc pora budować arkę?  Uroku sprawie dodaje fakt, że prawdziwi  specjaliści od hydrologii apelują (m. innymi w „zacofanym”  RM!!!) aby… zalewać ponownie wszelkie dołki i torfowiska i to nie tylko ze względu na deficyt wody, ale też w celu powstrzymania uwalniania się z nich Co2.  Kto więc rządzi tym bałaganem, by nie powiedzieć że sabotażem na szczeblu lokalnym? Przecież każde takie działanie przez firmę, musi być jej zlecone i opłacone.

Ja, pewnie jestem jakimś tam idiotą, bo cały czas myślałem, że takie lokalne bajorka są naturalnymi  i cennymi zbiornikami małej retencji, z których korzystają nie tylko ropuchy i żaby, ale również ludzie o normalnej zdolności rozumowania. Może jednak to  ja się mylę, bo przecież, z  całym szacunkiem do tego zawodu, żadnym tam meliorantem to ja nie jestem.
Więcej w tej kategorii: « Zimne dziady, listopady… Balon »

6 komentarzy

  • Szczepan
    Szczepan czwartek, 06, grudzień 2018 12:11 Link do komentarza Raportuj

    Panie "Jasiu" Uprzejmie Panu dziękuję za krytykę, która zawsze skłania do wymiany myśli. Otóż każdy tekst i styl jego prezentacji ma swoje wady i zalety oraz różnych odbiorców. Tutaj, ludzi o pańskiej wrażliwości uprzedziłem o pewnej jego rubaszności, mam więc nadzieję, że nie muszę robić dalszej egzegezy tekstu, bo - póki co, tylko Pan dostrzegł problem, a tekst otworzyło kilkuset ludzi. Pozdrawiam Pana serdecznie i zapewniam, że najbliższy felieton będzie zupełnie inny.
    Szczepan Kropaczewski

  • Jaś
    Jaś czwartek, 06, grudzień 2018 09:27 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie.Tylko dlaczego całkiem ważny temat,na wstępie wspiera Pan / delikatnie mówiąc / głupawą i nieprawdziwą historyjką?

  • Szczepan
    Szczepan poniedziałek, 03, grudzień 2018 09:15 Link do komentarza Raportuj

    @ Andrzej Makowski
    Zapewniam Pana, ze ja też lubię bobry! Jeżeli już jest nas dwoje, to proponuję powołać stowarzyszenie miłośników tych miłych stworzeń i ogłosić zrzutkę na wyrządzane przez nie szkody, bo samą miłością drogi w Goraninie się nie naprawi, niestety.
    Szczepan Kropaczewski

  • Szczepan
    Szczepan poniedziałek, 03, grudzień 2018 09:07 Link do komentarza Raportuj

    Szanowna pani Roksano. Komentarz trochę nie na temat, ale jako były myśliwy, poczułem się jego adresatem osobiście. Z uwagi na przedstawione uwarunkowania nie wiem czy mnie też uważa Pani za złego człowieka, ale mniejsza o to, przejdźmy do konkretów. Pyta Pani po co im to? Otóż wybaczy Pani, ale wszystko musi być oceniane nie emocjonalnie, tylko obiektywnie, a od obiektywnej oceny m. innymi łowiectwa, nie są (przepraszam) naiwni miłośnicy czegoś tam, tylko dobrze przygotowani fachowcy oraz umocowani prawnie politycy i jakkolwiek to zabrzmi, to czasem sami myśliwi okazują się adwokatami, a nie pazernymi mordercami zwierząt i to właśnie oni twardo się stawiają decydentom, o ilość planowanych odstrzałów, dzików, jeleni, bobrów itd. Czy Pani się ze mną nie zgadza? Proszę mi odpowiedzieć na to pytanie, a swoje uwagi to proszę kierować do decydentów, a nie do myśliwych którzy, gdy nie wykonają (za friko i na własny koszt planu) to zapłacą karę i to z własnej kieszeni za to, aby Pani mogła pisać takie nieodpowiedzialne (przepraszam) pierdoły.
    Szczepan Kropaczewski

  • Roksana Malec
    Roksana Malec niedziela, 02, grudzień 2018 22:06 Link do komentarza Raportuj

    Myśliwi to źli ludzie! Zabijają niewinne zwierzaki! Po co im to? Nigdy tego nie zrozumiem.

  • Andrzej Makowski
    Andrzej Makowski niedziela, 02, grudzień 2018 22:00 Link do komentarza Raportuj

    A ja tam lubię bobry. Miłe stworzenia!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.