http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Zapomniane lokalne historie - śmierć ordynata

Wyróżniony Zapomniane lokalne historie - śmierć ordynata

Wielokrotnie, spacerując po rozległym czerniejewskim parku, spotykam turystów zafascynowanych  urokami zielonej oprawy Zespołu Pałacowego Lipskich – Skórzewskich, jedni pytają o drogę do ukrytej za stawami Bażantarni, inni słyszeli coś o „Pomniku” itd. Wychodząc tym wszystkim ludziom naprzeciw i chcąc im pomóc w bezpiecznym, oraz przyjemnym zwiedzaniu okolicy, postanowiłem napisać krótki przewodnik dla turysty w formie modnego dzisiaj Questu…


Sporządzenie ilustrowanego przewodnika – zagadki, zajęło mnie parę godzin pracy. Za pomyślne pokonanie trasy – pieszo lub rowerem i rozwiązanie wszystkich rebusów po drodze, przewidziana była symboliczna nagroda. Dowodem na to, że to wszystko jest zgodne z prawdą, jest załączony do tekstu skan questu. Quest zawierał osiem obrazków i zajmował - razem z tekstem,  dwie strony A4. Czemu jednak nikt kto odwiedził czerniejewski pałac nigdy się z tym papierowym przewodnikiem nie spotkał? Cóż, to już inna lokalna historia

Ponieważ administratorem Zespołu Parkowo-Pałacowego była wówczas spółka - będąca spadkobierczynią niesławnej pamięci pegeeru, ze swoim pomysłem zgłosiłem się do ówczesnej burmistrz Czerniejewa, pani Danuty Grychowskiej, która doskonale rozumiała fakt, że integralną i reprezentacyjną częścią naszego miasta, jest czerniejewski pałac i wszystko co się z nim wiąże. Było tylko jedno ale. Pani burmistrz pochwaliła pomysł i była przychylna sposobowi reklamy naszych turystycznych atrakcji, ale jako odpowiedzialny gospodarz tej ziemi miała realistyczny stosunek do jego realizacji i powiedziała mi tak. Wie pan co, jeżeli my chcemy kogoś tam posłać, to najpierw powinniśmy doprowadzić ten obiekt do porządku, bo po stu latach nie jest on w najlepszej kondycji, również otoczenie „Pomnika” wymaga doprowadzenia do stanu, za który nie będziemy się musieli wstydzić.

Ponieważ zabytkowy „Pomnik” stoi na terenie Lasów Państwowych, to jakakolwiek ingerencja gminy wiązała się z uzyskaniem zgody ALP. Lasy odpowiedziały krótko – zajmiemy się tym sami i chociaż nie bardzo dowierzałem tym deklaracjom, to – jak się okazało – bardzo się pomyliłem. Obiekt pięknie odrestaurowano i zbudowano wygodną dróżkę łączącą go z traktem.

Wróćmy jednak do samego Questu. Przygotowany projekt otrzymał siłami gminnych speców piękną formę graficzną i wydrukowano parę sztuk przewodnika, zanim ruszyły wspomniane roboty renowacyjne, a kiedy wszystko było dograne, odbyły się wybory i nastąpiła zmiana burmistrza…

Pora przejść do historii leśnej tragedii  z 1912 roku i jej bohatera, którego okazały monument upamiętnia. Hrabia Witold Skórzewski urodził się 26 grudnia 1864 w Wurzburgu (Niemcy) i był synem Zygmunta Skórzewskiego herbu Drogosław, oraz Konstancji z Potulickich herbu Grzymała - Skórzewskiej. W roku 1903 w drodze sukcesji po bezdzietnym wuju Leonie, został pierwszym ordynatem utworzonej przez niego ordynacji łabiszyńskiej, której perłą w koronie jest  piękny pałac w Lubostroniu. Rodzina Skórzewskich była wówczas jedną z najbogatszych w Polsce, jej obie ordynacje skupione po tragicznej śmierci hr. Witolda w jednym ręku, liczyły 18, 870 ha i dobrze prowadzone, przynosiły właścicielom duże zyski. Niestety, ale każdy z nas jest śmiertelny, biedny czy bogaty. Hrabia Witold zginął tragicznie 30 grudnia 1912 roku podczas polowania na zające w miejscu, gdzie dzisiaj stoi okazały monument o którym mowa w moim przewodniku. Oficjalnie przyczyną śmierci magnata, był nieszczęśliwy wypadek.

W tamtym czasie, polowanie na zające, to była istna hekatomba. Ilość strzelanych jednego dnia gryzoni szła w tysiące, a myśliwi byli jak „młyn palny” Polegało to na tym, że każdy z nich miał do dyspozycji dwie identyczne strzelby, które nieustannie ładował i podawał swemu panu osobisty strzelec. Tym razem, broń przed przejęciem jej przez hrabiego wypaliła i trafiła go w bok. (wiem to z relacji mojej mamy, której ojciec, a mój dziadek, był na tym polowaniu jako naganiacz). Strzał śrutem i to praktycznie z przyłożenia, nie dawał żadnych szans przeżycia nawet wtedy, gdyby się zdarzył na sali  operacyjnej współczesnego szpitala. Jaka była  prawda o tym zdarzeniu, tylko Bóg jeden wie. Faktem jest, że sługi o nic nie oskarżono, a hrabina wdowa, z książąt Radziwiłłów Skórzewska,  wyprawiła go niezwłocznie do Ameryki, gdzie zabrał swoją wiedzę do grobu.  Zasługą hr. Witolda jest założenie podwarszawskiego Konstancina – Jeziorny, który nazwał tak na cześć swojej matki Konstancji. Hrabia Witold spoczął po swej śmierci w Łabiszynie, a w czerniejewskim lesie pozostał piękny pomnik do odwiedzenia którego serdecznie Państwa zapraszam.

2 komentarzy

  • SZczepan
    SZczepan poniedziałek, 10, grudzień 2018 09:05 Link do komentarza Raportuj

    Suplement do materiału.
    Wszystkim zainteresowanym tą historią chcę powiedzieć, że dołożę starań, aby we współpracy z obecnym dzierżawcą Zespołu pałacowego w Czerniejewie, wydać wspomniany przewodnik i tym samym ułatwić licznym gościom odwiedzającym zabytkowy kompleks, dotarcie do jednego z jego integralnych elementów. Czas wyprawy pieszej, to ok 40 minut miłej wędrówki. oczywiście możliwy jest dojazd rowerem albo i samochodem. Myślę, że sprawa nie nastręczy trudności a informacja o tym ukaże się na łamach IL.pl. Przy okazji wyprawy do Pomnika, można też odwiedzić tajemniczą "Groblę" w lesie.
    Szczepan Kropaczewski

  • Alicja
    Alicja poniedziałek, 10, grudzień 2018 00:11 Link do komentarza Raportuj

    Piękna i tragiczna historia... Mało znana. Niestety

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.