http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Baby, ach, te baby...

Łza się mi w oku kręci, a po plecach ciary chodzą, kiedy sobie przypomnę, jak cztery lata temu, o tej mniej więcej porze, zadzwoniła do mnie Mamusia i kategorycznym tonem oświadczyła, że jak tylko znowu zdecyduję się gdziekolwiek kandydować, to ona nie chce mnie znać! Zagroziła wtedy nawet, że się mnie wyrzeknie, że zmieni nazwisko, że woli by mówiono na nią Mama Muminka albo i jeszcze gorzej, byle tylko nie musiała być rodzicielką kogoś, kto zajmuje się polityką, nawet jeżeli dotyczy ona tylko szczebla lokalnego.

Bieg Europejski

Miniony weekend był – przynajmniej pod względem sportowym – niezwykle udany dla mieszkańców Gniezna i całej Wielkopolski. Poznański Lech przedłużył swoją bardzo dobrą ostatnio passę i pokonując pewnie zabrskiego Górnika 3:1 (przy jednoczesnej porażce Jagiellonii), objął fotel lidera naszej ekstrak(l)asy po rundzie zasadniczej. Nic zatem dziwnego, że od Złotowa po Ostrzeszów i od Międzyrzecza po Turek rozlega się gromkie: „Lidera mamy, za … go nie oddamy!”.

Zakupy

Wszystko wskazuje na to, że wiosna – mimo iż ciągle nieśmiała – zagościła na dobre i już nas nie opuści. Wszyscy się cieszą – a jakże – wszyscy, oprócz mnie. Od wielu już lat bowiem okazuje się, że wiosna to ta właśnie pora roku, kiedy moja żona intensyfikuje zakupy. I to delikatnie mówiąc. Ba, czasami to nawet sobie myślę, że wyszła za mnie tylko po to, żeby mieć z kim chodzić po sklepach.

Ta ostatnia (handlowa) niedziela

Niedziela to była na pewno, 7.  rano bodajże, gdy nagle zacząłem śnić ten dziwny sen… Spałem, cały świat, a właściwie wszechświat, ograniczył się do łóżka, leżącego w poprzek niego (łóżka, nie wszechświata!) mego doczesnego ciała i podświadomości, która generowała tak dziwne, skomplikowane i niedorzeczne obrazy, że świadoma część mózgu, mogła sobie o nich tylko… pomarzyć, a i to tylko w najśmielszych… marzeniach.

Skleroza

Czy ja pisałem może już kiedyś, że demokracja, to – jak powszechnie wiadomo – prymat większości nad zdrowym rozsądkiem. Że ten patologiczny układ najbardziej uzewnętrznia się podczas każdorazowych wyborów. Wtedy to bowiem okazuje się, że głos obszczymurka spod budki z piwem równy jest głosowi – dajmy na to – profesora uniwersyteckiego. Ponieważ miłośników budek z piwem jest w tym kraju znacznie więcej niż profesorów, więc zarówno rząd jak i sposób sprawowania władzy, mamy właśnie takie, a nie inne.

Przysłowia, czyli... wystarczy nie kraść!

Nie po raz pierwszy już zastanawiamy się tutaj nad sensem i znaczeniem polskich przysłów ludowych, nad ich pochodzeniem, nad tym wreszcie, jak wiele zawierają one  w sobie – bądź nie – ludowej (czyli powszechnej) mądrości. Ba, bardzo często można spotkać się z tezą, że przysłowia ludowe są niczym innym, jak tylko swoistym kompendium mądrości narodu. Rodziły się one bowiem poprzez obserwację wszystkich sfer życia, częstszych lub rzadszych zjawisk, tradycji i zwyczajów, ludzkich zachowań, zmieniających się pór roku itd... Tworzyły je całe pokolenia naszych przodków przez wiele minionych stuleci.

Marzec figlarzec...

Stało się. Czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy, no i się doczekaliśmy. Oto nadszedł marzec, a marzec to przecież nic innego, jak tylko obietnica rychłej wiosny. Wiosny, wiosneczki, wiosnuszki – bezapelacyjnie najpiękniejszej ze wszystkich pór roku. Szkoda tylko, że w Gnieźnie wiosenkę najbardziej się... czuje. Pierwszym i najbardziej rozpoznawalnym symptomem wiosny w Grodzie Lecha jest bowiem wydobywający się z kominów (zwłaszcza o poranku), charakterystyczny, żrąco – duszący, toksyczny dym. Bywa, że jest on wszechobecny, a powstaje w wyniku nagminnego spalania w piecach plastykowych butelek, kolorowych czasopism, niepotrzebnych rzeczy, śmieci itp. Ponoć na węglu można o tej porze roku sporo zaoszczędzić.

Zgiń, przepadnij maro zimowa!

Według przewidywań synoptyków – i to nie byle jakich, bo amerykańskich – za którymi wiadomość tę podały zresztą wszystkie poważne media i portale internetowe, w lutym miała być w Polsce prawdziwa wiosna. Jak jest każdy widzi, a właściwie… odczuwa! Nawiasem mówiąc, nie potrafimy przewidzieć pogody na dwa miesiące do przodu, ale wiemy jaka narodowość i jakie wyznanie będzie dominować w Europie za 20 lat (sic!), co jest oczywiście nadużyciem, anachronizmem, bzdurą i typowym przykładem demagogii, służącej określonym politykom. Mało tego, są ludzie – w Polsce szczególnie liczni – którzy wiedzą nawet to, czego życzy sobie sam… Pan Bóg! Pomijam już zupełnie fakt, że zwykłym zbiegiem okoliczności oni i Bóg chcą zawsze akurat tego samego. Ci są naprawdę groźni i bezapelacyjnie należy zamykać ich na Dziekance.

Subskrybuj to źródło RSS