http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Consensus

Danka to moja koleżanka jeszcze z okresu studiów. Zawsze się bardzo lubiliśmy. Niestety, nie widzieliśmy się bardzo dawno, a jedyny kontakt, jaki nam pozostał, to ten – a jakże – przez facebook. Kiedy więc Danusia zatelefonowała do mnie i zaproponowała spotkanie (no wiesz, będę przejeżdżała przez Gniezno, no wiesz, może wypijemy razem kawkę?), bardzo się ucieszyłem.

Słuszna linia...

Słuszną linię ma nasza władza… – chciałoby się powtórzyć kultowy tekst jednego z niemniej kultowych bohaterów ciągle kultowego i aktualnego „Misia” Barei.

Odwieczna rzeczy kolej...

Co prawda jeszcze jej nie widać, jeszcze jej nie słychać i jeszcze jej nie czuć, ale ona jest już bardzo blisko, czai się tuż za rogiem i w najmniej odpowiednim zapewne momencie – ni stąd, ni zowąd – objawi się nam w całej swej krasie i  z całą swą potęgą. Zacznie się niewinnie – jak co roku zresztą – od pierwszych poważniejszych nocnych spadków temperatur, pierwszych niespodziewanych przymrozków, a przede wszystkim pierwszych przypadków porannego skrobania szyb oraz pierwszych poślizgów.

Zulugulandia...

Poczciwy Zulu – Gula już bardzo dawno temu mawiał, że Polska to jest bardzo ciekawa kraj. Niestety, miał on całkowitą rację! Oto bowiem wystarczyła katastrofa jednego samolotu, by duży (nie mylić z wielki, a już na pewno nie teraz!) kraj, w samym sercu Europy, momentalnie pozbył się co najmniej połowy swoich najważniejszych i najbardziej prominentnych obywateli.

Sygnalista

Szanowny Panie Prezesie, Szanowna Pani Premier, Szanowne Panie Ministerki i Szanowni Panowie Ministrowie właściwych resortów, uprzejmie sygnalizuję, iż w Gnieźnie, Pierwszej Stolicy Polski, Mieście św. Wojciecha, mieszka wróg publiczny naszej socjalistycznej – tfu, wróć! – naszej prawej i sprawiedliwej oczywiście Ojczyzny, niejaki p. Boguś.

Inny wymiar

Okazuje się, że inne wymiary jednak istnieją, a do czwartego, nad którym kiedyś już snułem tutaj rozważania, być może dochodzi jeszcze piąty albo nawet i szósty. Naukowcy co prawda podkreślają, że wszelkie rozważania na temat dodatkowego wymiaru/-ów oraz jego/ich właściwości są ciągle jeszcze tylko teoretyczne, ale udowodnienie jego/ich istnienia jest, jak się wydaje, tylko kwestią czasu. No bo, tak na zdrowy rozum, gdzie niby miałyby się podziewać rzeczy, których jakże często nie możemy odnaleźć w naszym normalnym trójwymiarowym świecie. Gdzie podziewają się – dajmy na to – skarpetki (sztandarowy przykład), których ubywa po każdym praniu? Regułą jest przecież, że na oddanych dziesięć par wraca góra siedem i pół. Co ciekawe, u inwalidów – osób pozbawionych nóg – współczynnik ten jest jeszcze wyższy. A przecież pralka ich nie pożera! A gdzie podziewają się pozostałe rzeczy, których szukamy i nie znajdujemy? I to nawet pomimo żarliwej modlitwy do św. Antoniego.

Wszystkich Świętych

Już tylko trzy tygodnie dzielą mnie od dnia, kiedy znowu pójdę cmentarną aleją, szukając jego, mojego przyjaciela, który odszedł, bo był słaby, jak suchy liść. Każdego roku  jest to samo. Rok w rok, nieustannie myślę o tym samym. Oto bowiem myślę, że święto Wszystkich Świętych to jedno wielkie show, pokaz mody – zazwyczaj najnowszej jesiennej kolekcji – strojów, fryzur, makijażu itp., a także zasobności portfeli, ludzkiej pomysłowości, gustu (lub bezguścia) i smaku (lub jego absolutnego braku)...

Bezsenność

Co to się dzieje z człowiekiem, wchodzącym w wiek średni stabilny?! Jakimże dziwnym ulega się stanom, jakież niesamowite przychodzi przeżywać sytuacje... Najgorsza jest bezsenność. Budzi się człowiek o takiej na przykład w pół do trzeciej. Wierci się i wierci, kręci się i kręci, a sen jak nie przychodził tak nie przychodzi. Przychodzą za to tak czarne myśli do głowy, że można zwariować. Mało tego, każda następna jest jeszcze czarniejsza i jeszcze głupsza...

Subskrybuj to źródło RSS