http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Stare, ale własne

Tak w związku z dzisiejszym świętem – jak to u nas: narodowo-kościelnym – nie wiedzieć czemu, przypomniał się mi dawno już przebrzmiały i prawie zapomniany Zulu – Gula i jego stwierdzenie, że... „Polska to jest bardzo ciekawa kraj”. Zulu, niestety, miał rację! Oto bowiem wystarczyła katastrofa jednego samolotu (świeć Panie nad ich duszami!) i w jednej chwili pozbyliśmy się połowy najważniejszych i najbardziej prominentnych ludzi w państwie, natomiast rodziny i spadkobiercy zbili na śmierci swoich najbliższych taki kapitał polityczny, że sięgnęli po władzę (totalną) w państwie.

Cykliści

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że problem rowerzystów od lat spędza sen z powiek włodarzom wszystkich ekip, jakie przez ostatnie lata rządziły Pierwszą Stolicą Polski. Oczywiście nikogo nie trzeba przekonywać o pozytywnym wpływie jazdy na rowerze na nasze zdrowie czy też samopoczucie.

Upały a moralność

Wszędzie tylko powstanie, godzina W, coraz trudniejszy do strawienia nacjonalistyczno – religijny sos i lansujący się na tym tle politycy, tymczasem moją głowę zaprząta coś zgoła innego, krańcowo różnego i odmiennego, a mianowicie... klimat. Upały, które panują praktycznie od kwietnia, a w ostatnich dniach szczególnie dokuczliwe, spowodowały, że zmianę klimatu może dostrzec naprawdę już każdy. Nie da się dłużej ukrywać, że klimat naprawdę się zmienia. I to w zastraszającym tempie.

Lipcowy urlop

Ciągle to samo, niby wszystko płynie, zmienia się, a ja notorycznie popełniam te same błędy. Oto bowiem jako zatwardziały miłośnik ciepłej wódki i spoconych kobiet, od wielu już lat, przysługujący mi urlop, wykorzystuję w lipcu. Niestety, niepomny na moje ubiegłoroczne doświadczenia, głównie za namową dzieci, znowu pojechałem nad morze. Nad polskie morze – Bałtyk! Spodziewając się najgorszego gotowy byłem już "na dnie z honorem lec, lec z honorem lec ..." Tymczasem, jak się wkrótce okazało, moje obawy były zdecydowanie przesadzone.

Zejście ze sceny...

Trochę może nawet wstyd się przyznawać, ale... bardzo lubię boks. Lubię to nawet zbyt mało powiedziane, bo pojedynki w najcięższych wagach, to już po prostu uwielbiam. I to pomimo faktu, iż jestem zdecydowanym pacyfistą, przyjaźnie nastawionym do świata ludzi i zwierząt, lubię patrzeć jak te potężne ludzkie kolosy walą się po mordach, rozcinają sobie łuki brwiowe, krwawią i wreszcie nokautują się. Nie wiem i nawet się nie domyślam, skąd w człowieku o tak dużej i wysokiej wrażliwości jak ja (jak cię nie chwalą, chwal się sam!) bierze się podziw dla zwierzęcej przemocy i brutalnej siły fizycznej. Może to jakiś ukryty atawizm? No, po prostu lubię i już!

Dźwig

Sen ten prześladował mnie już wcześniej, dużo wcześniej. Niewykluczone więc, że opowiadałem o nim niektórym moim znajomym, a może nawet dzieliłem się nim ze swoimi Czytelnikami. I w żadnym wypadku nie wracałbym już do tego, gdyby nie fakt, że zaszły nowe okoliczności, a mianowicie – rzecz nader rzadko spotykana – dośnił się mi jego dalszy ciąg. Ale, ale, po kolei... drzemiące w mojej podświadomości nieodparte życzenie powszechnej szczęśliwości oraz takaż chęć pogodzenia ognia z wodą sprawiły, że jakoś tak, najczęściej nad ranem, dopadała mnie taka mniej więcej senna wizja: Polacy zdobyli się na refleksję, przewartościowali swoje zachowania, postawy i gesty, co szybko zaowocowała powszechną chęcią wzajemnego pojednania.

Wakacje 2018

Chwała niech będzie Najwyższemu, że pomyślał o biednych uczniach, rodzicach oraz nauczycielach i obdarował ich/nas wakacjami! No, bo przecież taki czas, wolny od pracy, w dodatku w samym środku upalnego lata, to naprawdę wspaniała rzecz. Jedna z niewielu okazji, w przeciągu całego roku, żeby wyjechać dokądś z rodziną i odpocząć.

Panta rhei

Wszystko płynie, świat się rozwija i nieustannie prze do przodu. Ba! Mało tego, rozwija się nawet Polska. Którejkolwiek dziedzinie naszego życia by się nie przyjrzeć, wszędzie znaczny postęp. Ot, weźmy sobie chociażby taki język, sferę werbalną. Tysiąc z górą lat temu bodajże krakowski mnich – kronikarz zapisał w prowadzonym przez siebie roczniku: „966 Mesco dux Polonie baptizatur”, czym w prosty i oczywisty sposób przekazał nam bardzo ważną wiadomość. Dowiedzieliśmy się oto bowiem, że księciem Polski był Mieszko, że przyjął on chrzest oraz, że wydarzenie to miało miejsce w 966 roku.

Subskrybuj to źródło RSS