http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Gęsi…

Działo się w Anglii, w czasie II wojny światowej. Podpisujący „wojenny” budżet premier Churchill zwrócił uwagę na brak pozycji „kultura”. Na uwagę sekretarza, że przecież Anglia prowadzi wojnę, Churchill odparł: „To po co my prowadzimy wojnę, skoro nie wydajemy pieniędzy na kulturę?!”

(Ł)obiecanki

My, Polacy, skazani jesteśmy na wielkość, a ściślej mówiąc na to, co wielkie. A już my, Wielkopolanie, w szczególności, tak choćby z racji geograficznego położenia, jak i z powodu historycznych uwarunkowań. U nas przecież – w przeciwieństwie do, dajmy na to, Krakusów czy też innych Warszawiaków – wszystko najpierw jest wielkie, a dopiero potem polskie. Fakt faktem, że najwięcej to u nas jest wielkich planów i jeszcze większych zawodów oraz rozczarowań, ale zawsze…

Chuck Jarosław

Co by o naszej cywilizacji nie powiedzieć, jedno trzeba przyznać, przemy do przodu, podejmujemy wyzwania, pokonujemy bariery, a coraz mniej rzeczy jest dla nas niemożliwych. Kiedy byłem bardzo młodym człowiekiem i żyłem w przekonaniu, że świat stoi przede mną otworem, miałem nieodparte wrażenie, że mogę wszystko. No, prawie wszystko, bo będąc w wieku poborowym, siłą rzeczy musiałem wysłuchiwać od starszych kolegów, będących już po zaszczytnej (tak, tak, za komuny – podobnie jak dzisiaj – prawie wszystko było zaszczytem!) służbie wojskowej, że w wojsku nie ma rzeczy niemożliwych, poza… przewróceniem hełmu na drugą stronę.

Kołowacizna

Pamiętam, jak wiele lat temu natknąłem się na humor znanego polskiego rysownika, który to rysunkowy humor bardzo mnie wtedy rozbawił, jako że idealnie pasował do sytuacji w jakiej znajdował się podówczas nasz kraj. Krótko mówiąc, był doskonałą i niezwykle trafną ilustracją ówczesnej rzeczywistości.

Beton

Co to się u nas porobiło? Co zrobiliśmy z tym pięknym onegdaj krajem, położonym między Bugiem a Odrą lub – jak wolą niektórzy – rozciągającym się „od Bałtyku po gór szczyty”? Jeszcze stosunkowo niedawno śmialiśmy się z dowcipów typu: – Dlaczego na wsi jest świeże powietrze? – Bo chłopi okien nie otwierają! Tymczasem… „życie przerosło kabaret”!

Cudze chwalicie, swego nie znacie…

Potwierdzam, jak będę miał syna dam mu na imię… Jarosławiec (tak, tak, właśnie Jarosławiec, nie Jarosław), gdyby jednak urodziła się mi córeczka, dam jej na imię Łeba. Łeba Beling, nawet nieźle brzmi… A gdyby tak jeszcze okazała się łebską dziewczynką – łebska Łeba Beling – toż to byłaby już zupełna pełnie szczęścia…

Hejt

Sezon ogórkowy właśnie się zaczął, więc i temat zdecydowanie „ogórkowy”, przeszły, odległy, były… A chodzi o to, że latamy w kosmos, wysyłamy sondy poza nasz układ słoneczny, oplatamy kulę ziemską wirtualnym światem internetu, pielęgnujemy demokrację (no, niektórzy mniej, bo wolą 500 zł), propagujemy wolność (lub 500 zł), równość i braterstwo (to akurat poza Polską), pokonujemy bariery, potrafimy sprostać wymaganiom, sięgamy gdzie wzrok nie sięga, konstruujemy, budujemy, tworzymy, niekiedy burzymy, a tymczasem wystarczyła jedna pęknięta rura, by 70-tysięczne miasto oraz jego okolice w zastraszająco szybkim tempie zaczęło wracać do epoki kamienia łupanego.

Przerwa wakacyjna

Taka przerwa wakacyjna – nieważne letnia czy zimowa – to naprawdę cudowna rzecz. Jedna z niewielu okazji, w przeciągu całego roku, by wyjechać dokądś z rodziną i odpocząć od wszystkiego. Początkowo planowałem wyjazd nad polskie morze, ale rychło okazało się, że to nie dla mnie, że najzwyczajniej w świecie nie jest ono (to morze) na moją kieszeń, że po prostu mnie na Mielno, Ustkę, Świnoujście czy Sopot nie stać. Morze Śródziemne, troszeczkę tańsze, odpadło ze względu na długi i kłopotliwy dojazd. Trzeba będzie więc poszukać innego rozwiązania.

Subskrybuj to źródło RSS