http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Rejestracja

Dopadła mnie jakaś francowata choroba i to w dodatku taka, która wymusiła na mnie wizytę u specjalisty. Wkrótce okazało się, że najbliższy specjalista przyjmuje w Poznaniu. Pełen nadziei i optymizmu, złapałem więc za telefon i dzwonię. Okazało się, że specjalista – i owszem – przyjmuje w Grodzie Przemysława, ale limit przyjęć na bieżący rok już został wyczerpany, a zapisy na „nowy sezon” rozpoczynają się w najbliższy poniedziałek. Nie pozostało mi więc nic innego jak tylko zapisać numer telefonu przychodni, ustawić przypomnienie w telefonie i czekać „najbliższego poniedziałka”, niczym „tatka latka”.

Kampania

Ni stąd, ni zowąd zdałem sobie sprawę, że od poprzednich wyborów samorządowych właśnie minął rok. Mój Boże, jak ten czas leci, jeszcze nie wszystkie emocje opadły, a tu już roczek na boczku, na boku znaczy się. Dwanaście miesięcy przeleciało, niczym z bicza trzasł! Jeszcze jeden taki „biczowy trzask” i będziemy mieli połowę obecnej kadencji, a to oznacza, że najwyższy czas pomyśleć już o kolejnych wyborach, czy o reelekcji.

Kosmos dla kosmitów!

Ciekawych czasów dożyliśmy, nie ma co. Oto prawie czterdziestomilionowy naród, od ponad tysiąca lat żyjący w samym sercu Europy; naród z wielkimi aspiracjami – kiedyś jak najbardziej zasłużenie mocarstwowymi, dzisiaj już tylko co prawda lokalnego przywództwa, ale zawsze – podczas swojego narodowego święta oświadczył, że od tej chwili postanawia skupiać się tylko na sobie, a to co dzieje się poza granicami państwa w najmniejszym nawet stopniu nie zasługuje na uwagę czy uznanie. Co jeszcze kryje się za ogłoszonym światu oficjalnie 11 listopada przesłaniem „Polska dla Polaków” możemy się już tylko domyślać.

Cisza

Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, pierwsze emocje (radość z jednej strony oraz lęk z drugiej) opadły i zapanowała jakaś dziwna cisza. Słońce co prawda normalnie wschodzi i zachodzi, ptaszki ciągle radośnie śpiewają, trawa wciąż jeszcze zielona – jak mówi poeta – a i jakaś szalona miłość tu i ówdzie pewnie też się rozgrywa.

Tu zaszła zmiana...

Przed wyborami Gniezno miało trzech posłów i jednego senatora, po wyborach mamy senatora i czworo posłów. Teoretycznie zyskaliśmy, czy zyskaliśmy także praktycznie – czas pokaże. Tak czy siak, nie obyło się bez niespodzianek. Największą z nich jest fakt, że Tadeusz Tomaszewski – poseł od zawsze, by nie powiedzieć od urodzenia – nie zasiądzie w poselskiej ławie. Jest to tak niewiarygodne, że większości ludzi trudno będzie przestawić się nawet z frazy „poseł Tomaszewski” na „Tadeusz Tomaszewski”. Zresztą, ponoć są tacy, którzy myśleli, że „Poseł” to imię Tomaszewskiego.

Debata

Bardzo gorący czas nastał w polskiej – zarówno ogólnopolskiej (dużej), jak i lokalnej (małej) polityce. Miasta oklejone plakatami, w internecie tysiące kandydatów proszą o nasze głosy (a każdy z nich o niebo lepszy – swoim zdaniem – od pozostałych), debata goni debatę, a przeciętnemu Kowalskiemu i tak ciągle trudno zdecydować przy czyim nazwisku postawić krzyżyk.

Przedwyborcze dywagacje

Dzisiaj jest tak, że Gniezno ma trzech posłów i jednego senatora. Dwóch parlamentarzystów (poseł i senator) reprezentuje partię rządzącą, dwóch pozostałych należy do partii opozycyjnych, z tym, że każdy do innej, w dodatku plasującej się na przeciwległych biegunach mapy politycznej. Jak będzie po 25 października, trudno powiedzieć, co najwyżej można sobie co nieco podywagować.

Uchodźcy

Jakże uboga byłaby historia Polski bez „Kroniki polskiej” Galla Anonima. Aż strach pomyśleć, jakże skromna i ograniczona byłaby nasza wiedza na temat najdawniejszych dziejów państwa, gdyby nie ów nieznany nam z imienia i pochodzenia „exul et peregrinus” i jego wiekopomne dzieło. Nawiasem mówiąc, dobrze się stało, iż ten wygnaniec/pielgrzym/banita/wędrowiec (niepotrzebne skreślić) znalazł przyjazny kąt oraz gościnę na dworze księcia Bolesława Krzywoustego.

Subskrybuj to źródło RSS