http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Nocne wilki

Nocne Wilki ponownie nie wjadą do Polski. Huraaa! Znowu zagraliśmy Rosjanom na nosie. Ponownie – podobnie jak w ubiegłym roku – na nic zdały się deklaracje, że chcą tylko przez Polskę przejechać, że zamierzają w ten sposób upamiętnić zwycięstwo Związku Radzieckiego nad III Rzeszą, że pragną uczcić również polskie ofiary II wojny światowej, że mają zamiar złożyć kwiaty także na cmentarzach i pod pomnikami żołnierzy polskich, poległych w latach 1939 – 1945. Na nic zdały się prośby polskich motocyklistów – uczestników między innymi Rajdów Katyńskich – i ich deklaracje zapewnienia Rosjanom pełnego bezpieczeństwa. Na nic odwoływanie się do tradycyjnej polskiej gościnności czy też obcej naszej kulturze bezpardonowej nagonce na rosyjskich motocyklistów, zachęcającej wręcz do fizycznej przemocy wobec naszych wschodnich, zmotoryzowanych sąsiadów. Wszystko to na nic. Ale przede wszystkim – co najgorsze – na nic... zdrowy rozsądek!

Umysł

„Człowieku, gdybyś wiedział, jaka twoja władza!” – nie wiedzieć czemu kołatał się mi po głowie „dziadowski” Mickiewiczowski cytat przez cały dziesięciokilometrowy dystans biegu, w którym brałem udział. A była to moja trzecia dopiero „dyszka” w życiu. Jak na początkującego biegacza, a zarazem kompletnego amatora przystało, największym wyzwaniem podczas przemierzania kilometrów jest dla mnie... nuda! Nie wiem, czy inni też tak mają, ale zajęcie myśli czymkolwiek innym, poza monitorowaniem bólu w łydkach, napięcia w mięśniach ud, wyrównywaniem oddechu i ogólnym użalaniem się nad sobą, po prostu graniczy z cudem.

Kazanie...

Z pisaniem felietonów jest mniej więcej tak, jak z głoszeniem kazań podczas mszy św. Dawno temu zapytałem pewnego zaprzyjaźnionego proboszcza, głoszącego naprawdę piękne kazania, kiedy zaczyna przygotowywać sobie niedzielne wystąpienie, na co proboszcz ów odparł, że o kolejnym kazaniu zaczyna myśleć, jak tylko zakończy poprzednie. Coś w tym jest, bo kogo jak kogo, ale ks. Mirosława mógłbym słuchać godzinami.

Gniezno tak, Poznań nie!

Sięgając pamięcią wstecz i próbując przypomnieć sobie narodziny owego nieszczęsnego mitu o „stołeczności Poznania” na przełomie X i XI wieku, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przyczyną (sprawczynią) całego zamieszania była wybitna poznańska archeolog – prof. Hanna Kóčka-Krenz.

Poznań – pierwsza stolica Polski

Stało się. Właśnie się okazało, że pierwsza stolicą Polski było nie Gniezno, a Poznań. Mam to napisane czarno na białym, jasno i wyraźnie, w sposób, który nie pozostawia najmniejszych nawet wątpliwości. Cytuję: „Szanowni Państwo, zapraszamy Nauczycieli i Uczniów wszystkich szkół ponadpodstawowych do udziału w centralnych obchodach 1050. rocznicy Chrztu Polski i powstania państwowości polskiej, które obywają się w Wielkopolsce i Poznaniu – historycznej stolicy Polski – w dniach 14-16 kwietnia 2016 roku...”. Gdyby ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości, na wszelki wypadek, powtarzam jeszcze raz „obywają się” (tak właśnie jest napisane!) oraz „Poznaniu – historycznej stolicy Polski”!

Wielka Noc i inne wielkie rzeczy...

Polacy skazani są na wielkość, a mówiąc dokładniej, na to co wielkie. A już my – Wielkopolanie – w szczególności, jako że determinuje to choćby nasze geograficzne położenie czy też historyczne umiejscowienie. U nas, w Wielkopolsce, w przeciwieństwie do chociażby Małopolski czy innego Mazowsza, wszystko najpierw jest wielkie, a dopiero potem polskie. Co prawda, najwięcej to u nas jest wielkich planów, a tym samym też wielkich zawodów, rozczarowań i klap, ale zawsze...

Wiosna

Samotność to taka straszna trwoga – śpiewał nieodżałowany Rysio Riedel. A ja dodaję – bezsenność także! Czarna noc dookoła, wszyscy śpią, cisza i spokój, a jedna nieszczęsna dusza cierpi, na bezsenność właśnie... I to jak cierpi! Do głowy – a jakże – przychodzą same czarne myśli, drobne życiowe problemy przybierają wysokość Himalajów, świadomość upływu czasu oraz konieczności porannego wstania rodzi stres, a stres absolutnie nie sprzyja zasypianiu. Jednym słowem... błędne koło!

Eliksir młodości

Mój Boże, któż z nas nie chciałby być piękny, młody i najlepiej jeszcze bogaty? Iluż to  wielkich ludzi (najpotężniejszych w swoich czasach) próbowało rozwiązać zagadkę nieśmiertelności, cofnąć lub chociażby zatrzymać czas, odzyskać utraconą młodość! W iluż to baśniach, podaniach czy legendach – będących przecież odzwierciedleniem najskrytszych marzeń żyjących ówcześnie ludzi – przewija się motyw „żywej wody” czy „eliksiru młodości”. Marzono o nim przed wiekami, marzy się o nim dzisiaj i pewnie jeszcze bardzo długo marzenia te wciąż będą aktualne.

Subskrybuj to źródło RSS