http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Tu zaszła zmiana...

Przed wyborami Gniezno miało trzech posłów i jednego senatora, po wyborach mamy senatora i czworo posłów. Teoretycznie zyskaliśmy, czy zyskaliśmy także praktycznie – czas pokaże. Tak czy siak, nie obyło się bez niespodzianek. Największą z nich jest fakt, że Tadeusz Tomaszewski – poseł od zawsze, by nie powiedzieć od urodzenia – nie zasiądzie w poselskiej ławie. Jest to tak niewiarygodne, że większości ludzi trudno będzie przestawić się nawet z frazy „poseł Tomaszewski” na „Tadeusz Tomaszewski”. Zresztą, ponoć są tacy, którzy myśleli, że „Poseł” to imię Tomaszewskiego.

Debata

Bardzo gorący czas nastał w polskiej – zarówno ogólnopolskiej (dużej), jak i lokalnej (małej) polityce. Miasta oklejone plakatami, w internecie tysiące kandydatów proszą o nasze głosy (a każdy z nich o niebo lepszy – swoim zdaniem – od pozostałych), debata goni debatę, a przeciętnemu Kowalskiemu i tak ciągle trudno zdecydować przy czyim nazwisku postawić krzyżyk.

Przedwyborcze dywagacje

Dzisiaj jest tak, że Gniezno ma trzech posłów i jednego senatora. Dwóch parlamentarzystów (poseł i senator) reprezentuje partię rządzącą, dwóch pozostałych należy do partii opozycyjnych, z tym, że każdy do innej, w dodatku plasującej się na przeciwległych biegunach mapy politycznej. Jak będzie po 25 października, trudno powiedzieć, co najwyżej można sobie co nieco podywagować.

Uchodźcy

Jakże uboga byłaby historia Polski bez „Kroniki polskiej” Galla Anonima. Aż strach pomyśleć, jakże skromna i ograniczona byłaby nasza wiedza na temat najdawniejszych dziejów państwa, gdyby nie ów nieznany nam z imienia i pochodzenia „exul et peregrinus” i jego wiekopomne dzieło. Nawiasem mówiąc, dobrze się stało, iż ten wygnaniec/pielgrzym/banita/wędrowiec (niepotrzebne skreślić) znalazł przyjazny kąt oraz gościnę na dworze księcia Bolesława Krzywoustego.

Syndrom Dziekanki

Pisałem już kiedyś o tym, i to wcale nie tak dawno zresztą, że z początkami Gniezna wcale nie było tak jak nam się zdaje i jak wszyscy wokół powtarzają. Wyświechtane bajdy o Lechu, Czechu, Rusie oraz białym orle na mocarnym dębie, na dzisiejszym Wzgórzu Lecha, to zwykła bujda na resorach i należy je po prostu włożyć między bajki. Ot co!

Jesień i jej bogactwa

No i mamy jesień, tradycyjnie najbogatszą porę roku, czas zbiorów, dostatku, obfitości i wszelakiego bogactwa. Pamiętam z dzieciństwa taki wierszyk czy może piosenkę, która zaczynała się do słów: „Idzie jesień z pełnym koszem, dary, dary wam przynoszę, gruszki klapsy, gruszki bery, pomidory i selery…” Te gruszki bery szczególnie dawały mi do myślenia i szczerze mówiąc do tej pory nie spotkałem gruszek o takiej nazwie. Gruszka (Grucha) Senator i owszem, ale żeby bery…

Paradoksy cz. 2

Temat paradoksów, paradoksalnie zresztą, wcale nie wyczerpał się wraz z poprzednim felietonem. Stało się tak głównie za sprawą dwóch dobrych znajomych, którzy – po publikacji felietonu sprzed dwóch tygodni – raczyli przysłać na moją prywatną skrzynkę kolejne, bulwersujące ich najprawdopodobniej, przykłady paradoksów. Ja z kolei uznałem, że warto dorzucić swój i podzielić się nimi „ze światem”.

Referendum

Niedzielne referendum zakończyło się totalnym fiaskiem. Frekwencja, która nie przekroczyła 8 % naprawdę daje do myślenia. Przegrali wszyscy. Sromotną porażkę poniósł były prezydent – Bronisław Komorowski. Jak to zgrabnie ujął znany polski satyryk i rysownik: „Komorowski przegrał także w trzeciej rundzie.” Klęskę poniósł Paweł Kukiz, tym bardziej, iż JOW-y w zasadzie stanowiły jego cały program wyborczy. Skompromitowały się wreszcie polskie elity polityczne, niezależnie od opcji, jaką reprezentują. Frekwencja na poziomie niecałych 8 % to siarczysty policzek i bardzo poważne ostrzeżenie od wyborców.

Subskrybuj to źródło RSS