http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Felietony

Felietony (261)

Inny wymiar

Okazuje się, że inne wymiary jednak istnieją, a do czwartego, nad którym kiedyś już snułem tutaj rozważania, być może dochodzi jeszcze piąty albo nawet i szósty. Naukowcy co prawda podkreślają, że wszelkie rozważania na temat dodatkowego wymiaru/-ów oraz jego/ich właściwości są ciągle jeszcze tylko teoretyczne, ale udowodnienie jego/ich istnienia jest, jak się wydaje, tylko kwestią czasu. No bo, tak na zdrowy rozum, gdzie niby miałyby się podziewać rzeczy, których jakże często nie możemy odnaleźć w naszym normalnym trójwymiarowym świecie. Gdzie podziewają się – dajmy na to – skarpetki (sztandarowy przykład), których ubywa po każdym praniu? Regułą jest przecież, że na oddanych dziesięć par wraca góra siedem i pół. Co ciekawe, u inwalidów – osób pozbawionych nóg – współczynnik ten jest jeszcze wyższy. A przecież pralka ich nie pożera! A gdzie podziewają się pozostałe rzeczy, których szukamy i nie znajdujemy? I to nawet pomimo żarliwej modlitwy do św. Antoniego.

Etykiety

Pisanie i bajanie

Pisanie czegokolwiek tym się różni od bajania, że słowo napisane można w każdej chwili poddać dowolnej egzegezie i stwierdzić obiektywnie, co ono oznacza, a bajanie jest jak dym, który trwa, póki wietrzyk go nie rozwieje. Bajanie jest ulubioną formą twórczości polityków, ale nazwanie konkretnego z nich „bajarzem” bywa bardzo ryzykowne i kosztowne, o czym dobrze wiedzą stali czytelnicy naszego portalu, więc ja nie popełnię tego błędu i nikogo tak nie nazwę. Ja tylko opiszę swoje doświadczenia z Panem posłem Zbigniewem Dolatą, jako widomy przykład traktowania szeregowego obywatela przez polityka, a ocenę tego przypadku pozostawię Czytelnikom. Nawiasem, słowo „Bajarz” posiada aż 21 synonimów z których niektóre są doprawdy wspaniałe…

Wszystkich Świętych

Już tylko trzy tygodnie dzielą mnie od dnia, kiedy znowu pójdę cmentarną aleją, szukając jego, mojego przyjaciela, który odszedł, bo był słaby, jak suchy liść. Każdego roku  jest to samo. Rok w rok, nieustannie myślę o tym samym. Oto bowiem myślę, że święto Wszystkich Świętych to jedno wielkie show, pokaz mody – zazwyczaj najnowszej jesiennej kolekcji – strojów, fryzur, makijażu itp., a także zasobności portfeli, ludzkiej pomysłowości, gustu (lub bezguścia) i smaku (lub jego absolutnego braku)...

Etykiety

Oksydowana klamka do piekła

Ja myślę, że prawdziwe piekło nie posiada żadnych drzwi, więc po jakiego grzyba jemu klamka? Otóż w istocie nie chodzi mnie o żadną klamkę, a oksydowane, to są zazwyczaj pistolety, czyli „klamki”, rewolwery, strzelby i karabiny, a ich związek z piekłem, jest nie kwestionowany, stąd i ten tytuł.

Bezsenność

Co to się dzieje z człowiekiem, wchodzącym w wiek średni stabilny?! Jakimże dziwnym ulega się stanom, jakież niesamowite przychodzi przeżywać sytuacje... Najgorsza jest bezsenność. Budzi się człowiek o takiej na przykład w pół do trzeciej. Wierci się i wierci, kręci się i kręci, a sen jak nie przychodził tak nie przychodzi. Przychodzą za to tak czarne myśli do głowy, że można zwariować. Mało tego, każda następna jest jeszcze czarniejsza i jeszcze głupsza...

Etykiety

Wielkie serce małej świni

Przeciętnemu człowiekowi świnia kojarzy się z kotletem, albo… ze świńskim zachowaniem bliźniego. W tym przypadku jednak, chodzi o coś zupełnie innego, bo dzik, to nie jest zwykła świnia,  jaką znamy z chlewika albo i talerza, a ta konkretna, chociaż była ledwie warchlakiem nie większym od mojego pudla Pusia, to swoim zachowaniem udowodniła, że bardzo odbiega od świńskiego stereotypu, jaki człowiek przypisał jej pobratymcom. W swoim życiu miałem wiele bliskich  spotkań z dzikami, ale coś takiego przeżyłem tylko raz…

Deprecha

Jesienią – mam to pewne jak w banku – zawsze dopada mnie melancholia. Popadam w takie dziwne stany psychiczne, że gdybym mógł wyjść i spojrzeć na siebie z boku, byłbym z pewnością przerażony. Powiedzieć, że jestem rozgoryczony czy nieszczęśliwy to mało, ogarnia mnie bowiem najczarniejsza rozpacz, a całe moje życie zamienia się w jedno wielkie i niekończące się pasmo mąk, udręk, nieszczęść i ciągłych upokorzeń. Spoglądam wstecz i  widzę, że wszystko zaczęło się, kiedy byłem jeszcze w łonie swojej matki.

Etykiety

„Hatakumba” czyli paranoja

Pomyłka językowa zdarzyć się może każdemu i nie ona będzie przedmiotem mojego artykułu. Nie mam też nic do pan*a posła Jakiego, któremu pewnie chodziło o hekatombę - czyli w oryginale, ofiarę ze stu wołów, a w przenośni, o jakąś wielką zbrodnię lub też  skandal. Ja myślę, że teraz mamy do czynienia ze zmodyfikowaną formą wspomnianej ofiary i aktualnie polega ona na bezkrwawym dojeniu kilku milionów osłów dardanelskich, do których ja sam się zaliczam.

Pod Trzema Mostami

Im bardziej zanurzam się w wiek średni stabilny, tym więcej mam rozterek i dylematów. Drobiazgi, nad którymi niegdyś niejako z marszu przechodziłem do porządku dziennego, teraz urastają do rangi trudno rozwiązywalnych problemów moralno – etycznych, by nie powiedzieć ważnych życiowych wyborów.

Etykiety

Kanada nie każdemu pachnie żywicą…

Dla mojego pokolenia słowo Kanada, było synonimem sukcesu i dobrobytu. Mnie osobiście, kraj ten kojarzył się kiedyś z barwnymi książkami J. Londona i bestsellerem Arkadego Fiedlera o Kanadzie pachnącej żywicą. A czym teraz „pachnie” Kanada? Cóż dla wielu ludzi na świecie, obecna Kanada, znana jest z perypetii swojej obywatelki o nazwisku Mary Wagner i trudno mówić tutaj o jakimś zapachu, bo pani Wagner jest znaną działaczką i przeciwniczką tzw. aborcji. Dla mnie, jest to pospolity smród, chociaż wcale nie jestem moherowym dziadkiem.

Subskrybuj to źródło RSS