http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Felietony

Felietony (360)

Stare, ale własne

Tak w związku z dzisiejszym świętem – jak to u nas: narodowo-kościelnym – nie wiedzieć czemu, przypomniał się mi dawno już przebrzmiały i prawie zapomniany Zulu – Gula i jego stwierdzenie, że... „Polska to jest bardzo ciekawa kraj”. Zulu, niestety, miał rację! Oto bowiem wystarczyła katastrofa jednego samolotu (świeć Panie nad ich duszami!) i w jednej chwili pozbyliśmy się połowy najważniejszych i najbardziej prominentnych ludzi w państwie, natomiast rodziny i spadkobiercy zbili na śmierci swoich najbliższych taki kapitał polityczny, że sięgnęli po władzę (totalną) w państwie.

Etykiety

„Każdy myśliwy to debil...

...ale nie każdy debil, to myśliwy” i całe szczęście! Co by to było, gdyby każdy nie zrównoważony psychicznie osobnik zostawał myśliwym z automatu. Słowa których tu użyłem są bardzo drastyczne, ale to nie ja jestem ich autorem, a ponieważ myśliwym wciąż się czuję, bo polować przestałem nie dlatego, że się nawróciłem, tylko dlatego, ze zachorowałem na schorzenie neurologiczne, to sprawę adekwatnie do przytoczonego hasła przeciwników łowiectwa  skomentuję.  Udar móżdżku w żaden sposób nie wpłynął  na mój „debilizm”, tylko upośledził moją zdolność motoryczną i ruchową.

„Pierdel, serdel, bur…”

Tytuł znowu jest w cudzysłowie, czyli nie są to moje własne słowa.  Rzecz  w tym, że ja w pełni się z nimi utożsamiam i chociaż nie występuję w imieniu żadnej zorganizowanej siły społecznej czy też politycznej, to czynię tak prawem kaduka, bo w swoim własnym i autoryzowanym podpisem imieniu, mogę  mówić co tylko chcę. Nie uważam natomiast, że w przeciwieństwie do prawa mówienia, mam też nieograniczone prawo do czynienia…

Cykliści

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że problem rowerzystów od lat spędza sen z powiek włodarzom wszystkich ekip, jakie przez ostatnie lata rządziły Pierwszą Stolicą Polski. Oczywiście nikogo nie trzeba przekonywać o pozytywnym wpływie jazdy na rowerze na nasze zdrowie czy też samopoczucie.

Etykiety

Losy na stosy

Moja śp. Mama często powtarzała ludową sentencję, którą z pewnością przejęła od swojej mamy, a mojej babki Anny. Sentencja ta brzmi: „co głowa, to rozum”. Myślę, że egzegeza tej wypowiedzi jest zupełnie zbędna, ale ja dokonam jej twórczego rozwinięcia i stwierdzę, że dla mnie samego oznacza ona prawo każdego do własnej oceny wszystkiego, co takiej ocenie ma zostać poddane, rzecz w tym, żeby każdy zachował umiar…

Upały a moralność

Wszędzie tylko powstanie, godzina W, coraz trudniejszy do strawienia nacjonalistyczno – religijny sos i lansujący się na tym tle politycy, tymczasem moją głowę zaprząta coś zgoła innego, krańcowo różnego i odmiennego, a mianowicie... klimat. Upały, które panują praktycznie od kwietnia, a w ostatnich dniach szczególnie dokuczliwe, spowodowały, że zmianę klimatu może dostrzec naprawdę już każdy. Nie da się dłużej ukrywać, że klimat naprawdę się zmienia. I to w zastraszającym tempie.

Etykiety

Wiara w rozum

To nie jest pomyłka, tak chciałem napisać, chociaż bardziej znanym hasłem, jest:  wiara i rozum, czyli w oryginale „Fides et ratio” papieża Jana Pawła II. Jest jeszcze „chłopski rozum” i to pewnie jest najlepszy synonim tego, o czym chcę dzisiaj napisać.

Lipcowy urlop

Ciągle to samo, niby wszystko płynie, zmienia się, a ja notorycznie popełniam te same błędy. Oto bowiem jako zatwardziały miłośnik ciepłej wódki i spoconych kobiet, od wielu już lat, przysługujący mi urlop, wykorzystuję w lipcu. Niestety, niepomny na moje ubiegłoroczne doświadczenia, głównie za namową dzieci, znowu pojechałem nad morze. Nad polskie morze – Bałtyk! Spodziewając się najgorszego gotowy byłem już "na dnie z honorem lec, lec z honorem lec ..." Tymczasem, jak się wkrótce okazało, moje obawy były zdecydowanie przesadzone.

Etykiety

Zejście ze sceny...

Trochę może nawet wstyd się przyznawać, ale... bardzo lubię boks. Lubię to nawet zbyt mało powiedziane, bo pojedynki w najcięższych wagach, to już po prostu uwielbiam. I to pomimo faktu, iż jestem zdecydowanym pacyfistą, przyjaźnie nastawionym do świata ludzi i zwierząt, lubię patrzeć jak te potężne ludzkie kolosy walą się po mordach, rozcinają sobie łuki brwiowe, krwawią i wreszcie nokautują się. Nie wiem i nawet się nie domyślam, skąd w człowieku o tak dużej i wysokiej wrażliwości jak ja (jak cię nie chwalą, chwal się sam!) bierze się podziw dla zwierzęcej przemocy i brutalnej siły fizycznej. Może to jakiś ukryty atawizm? No, po prostu lubię i już!

Etykiety
Subskrybuj to źródło RSS