http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Felietony

Felietony (261)

A pamiętasz...

A pamiętasz, że jak byłem mały, to zawsze było lato... Zawsze świeciło słońce, było cieplutko i cudownie śpiewały ptaki. Fakt – przypominam sobie jak przez mgłę – zdarzały się burze, grzmiało, „błyskało się”, padał deszcz, a nagrodą za to chwilowe załamanie pogody było... bezkarne brodzenie na bosaka w ciepłych kałużach. Niewiele było wtedy piękniejszych i zabawniejszych rzeczy na świecie.

Etykiety

Wielki kantor Gniezna

Problemy z kompozytorem i kantorem synagogalnym Izaakiem Heymannem, zwanym Gnesener Chasan, pojawiają się w chwili prób ustalenia jego prawidłowej daty i miejsca narodzin.

Etykiety

Kto ma miękkie serce...

Tragedia Polaków w Rimini skłoniła mnie do podjęcia tematu, który przerasta nas wszystkich, a każdy kto tego dotknie narazi się na krytykę bądź tej, bądź  też drugiej strony. Ja sam uważam się za racjonalistę i niestety, ale nie podzielam w tym temacie ani postępowych ruchów lewicowych, ani entuzjazmu oficjalnej Europy, ani też miłosiernego papieża Franciszka i jego akolitów w Polsce. Ja uważam, że entuzjastyczne przyjmowanie gości z innych kręgów kulturowych, jest błędem.

Kompromitacja, czyli sukces

Nasza reprezentacja w piłce nożnej poniosła druzgocącą klęskę w starciu z Duńczykami. Nie dość, że przegraliśmy 4:0, to jeszcze uczyniliśmy to w katastrofalnym stylu, a że pojedynek odbył się w ramach eliminacji do MŚ, to i cały piłkarski świat dowiedział się o polskiej kompromitującej porażce. Najbardziej jednak boli fakt, że wielu „statystycznych” kibiców, po wygranej z Danią, widziało już biało-czerwonych na piątym miejscu w rankingu FIFA. Już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską…

Etykiety

Muzyka… wyzwala emocje!

Jest rzeczą oczywistą to, że każdy kto coś pisze, również czyta i słucha tego, co w różnych sprawach mają do przekazania inni. Dzisiaj, zainspirowany tym co każdy może sobie przeczytać na innym gnieźnieńskim portalu, a co zawsze wywołuje burzę, chcę i ja wyrazić swoje zdanie na temat, który chyba najlepiej opisuje tytuł jednego ze wspomnianych artykułów, a który brzmi: „Kryzys w Kościele”. Nic nie jest do końca takie, za jakie chce uchodzić. Tak myślę ja, ale zarówno w tej, jak i w każdej innej sprawie, każdy może mieć własne zdanie…

„Kto z nas tych lat nie pomni,

gdy młode pacholę, ze strzelbą na ramieniu świszcząc szedł na pole” Mnie przychodzi raczej zapytać, kto nie pomni tych strof. Pewnie nikt się do tego nie przyzna i to dobrze. Ale co z pytaniem zadanym nam przez mistrza Adama? Bez wątpienia zmieniły się czasy i dzisiaj większość odpowie, że nie bardzo wie, o co wieszcz pyta, bo łowiectwo jest dzisiaj be.

„Myślmy więc o historii i przeszłości...”

Przeczytana myśl senatora Gawła, skłoniła mnie do  zmiany decyzji i odłożeniu kontynuacji tematu związanego z łowiectwem, na rzecz historii związanej z obchodzonym niedawno Świętem, a ponieważ historię powszechną piszą historycy, ja chcę tutaj wspomnieć historię przez małe h, a właściwie to tylko zapamiętane z dzieciństwa epizody z życia wojaka Kazimierza, który był uczestnikiem tych walk, które dopiero co wspominaliśmy.

Skąd nasz ród?

Jeśli istniał naprawdę, był polskim Mojżeszem, wyruszył w niebezpieczną wędrówkę z ludem, po szczęśliwszą Ziemię Obiecaną, którą później nazwano Lechią, i nawet dzisiaj, u współczesnych potomków Persów Polska nazywana jest jeszcze Lechistanem, czyli „Państwem Lechitów”. Również Węgrzy, starożytny naród, wciąż Polskę nazywają Lengyel lub Lengyelország, co dosłownie znaczy „Państwo Panów Aniołów”. Czy to prawdopodobne, aby Lech, pierwszy mityczny władca, założyciel Gniezna i protoplasta Polaków istniał naprawdę? Sukcesorami jak starej kultury europejskiej jesteśmy? Czy to  możliwe, aby synowie Prasłowian, Polacy, byli spadkobiercami najstarszej cywilizacji w Europie?

Etykiety

Aspiranci

Znaczenie słowa aspirant, jest tak oczywiste, że nie wymaga ono żadnej wykładni. Również aspirowanie do czegoś, jest objawem bardzo chwalebnym i godnym pochwały, bo świadczy o tym, że komuś coś się chce. Paradoksalnie jednak moi „aspiranci” wyłamują się z tej zasady i na pewno sami by się do tej ambitnej funkcji nie przyznali. Cóż, celem tego materiału będzie jednak wykazanie, że ci o których myślę, swoim postępowaniem w pełni udowadniają, że aspirują i to nie do byle czego.

Subskrybuj to źródło RSS