http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Felietony

Felietony (261)

Powyborcza niespodzianka

Tego się nikt nie spodziewał, a jeżeli ktoś przewidział nawet taki scenariusz, to osób takich z pewnością było niewiele. To zresztą jeden z wielu uroków naszego życia, ta jego... nieprzewidywalność. Co innego zamierzamy, a zupełnie co innego nam wychodzi. Planujemy, obmyślamy strategię, wprowadzamy nasze plany w życie, a tu nagle okazuje się, że wszystko przybiera całkiem inny od zaplanowanego obrót, ponieważ nie uwzględniliśmy wszystkich możliwych czynników, nie przewidzieliśmy czegoś tam. Jednym zdaniem, człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje.

„Jestem za, a nawet przeciw!”

Przyznaję, ze sławetna sentencja naszego klasyka, jest w sensie dosłownym bardzo oryginalna, ale cóż, nie mówił tego wcale elektryk, tylko nie tuzinkowy polityk, a oczekiwanie od wybitnego przedstawiciela tej oryginalnej profesji perfekcji wypowiedzi,  graniczy z cudem. Najlepszym dowodem na słuszność mojej tezy, jest zakończona właśnie kampania wyborcza, ale ja zamierzam pisać o czymś zupełnie innym.

Debata

Niedzielna debata Komorowski – Duda zgromadziła przed telewizorami prawie 11 mln Polaków. Uczciwie przyznaję, że i ja znalazłem się w tym gronie. Niczego nowego co prawda się nie dowiedziałem, nie zauważyłem żadnego przełomu, a tym bardziej (jak twierdzili niektórzy sztabowcy Prezydenta Bronisława Komorowskiego) nokautu, niemniej jednak urzędujący prezydent zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i to jemu przyznałbym minimalne zwycięstwo. I nie chodzi tutaj wcale o fakt, że Pan Prezydent debatę ową przeżył, że nie zasnął podczas jej trwania, że cały czas się ruszał itp. złośliwości.

Strasznie śmiesznie

Cieszy mnie bardzo rosnąca aktywność obywateli, wyrażających swoje opinie w każdy dostępny sposób. Śmieszy mnie natomiast wywoływane tym zdziwienie i zdenerwowanie polityków. Cieszę się i śmieję, czyli nie byłoby źle, gdyby nie pewien istotny szczegół...

Noblesse oblige

Piękne czasy hrabiów i swojskich „mocium panów” - których pierwszym skarbem był honor wprawdzie przeminęły, ale czasy, gdy każdy człowiek chcący uchodzić za reprezentanta jakiejś większej grupy - o całym narodzie nie wspominając - nie może bezkarnie swym zachowaniem i wypowiedziami konkurować z pospolitym prostakiem i gburem, nie miną nigdy.

Szczun z Kareji: Margaret, Bogaj z Turbo, bajki wew Jarocinie i Afromental

Zapraszamy na kolejne spotkanie ze Szczunem z Kareji. Jest to felieton gwarowy. Forma pisana nie oddałaby całego kolorytu pięknej gwary wielkopolskiej, tak dziś zapomnianej i przez lata dyskredytowanej. Dlatego zdecydowaliśmy się na formę audio. Mamy nadzieję, że ta trochę żartobliwa forma choć czasem sprawi, że się państwo uśmiechną, bo pewnie tego nam też potrzeba. W dzisiejszym wydaniu m.in. Dniach Gniezna.

Pozamiatane

Pierwsza tura wyborów prezydenckich 2015 już za nami. Śmiało można stwierdzić, iż zakończyła się ona sukcesem wszystkich kandydatów. Tak, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale prawie wszystkie sztaby wyborcze odtrąbiły swój – mniejszy lub większy – sukces. Dla jednych tak wysoki wynik procentowy był ogromnym – oczywiście pozytywnym – zaskoczeniem, dla innych wynik osiągnięty w liczbach bezwzględnych świadczy o dużym poparciu społecznym, jeszcze inni nie spodziewali się, że aż tyle tysięcy ludzi popiera ich program. Jednym zdaniem wygrali wszyscy!

PRL wiecznie żywy

Różne, dziwne rzeczy z przeszłości chodzą człowiekowi po głowie w kontekście manipulacji władz województwa przy środkach dla naszego powiatu. Najpierw przypomniała mi się gospodarka centralnie planowana, później „towarzyszu, wicie, rozumicie, wy nam trochę, my wam nic”, a jeszcze później przykleił mi się pod czaszką chrapliwy głos Kazika i jego jakby wciąż aktualne „Wałęsa, dawaj moje sto milionów!”. Nie jest wesoło, bo nigdy nie jest wesoło, jak się zazwyczaj pięknie odzianą w politykę prawdę, nagle ujrzy zupełnie nagą.

Sport, to zdrowie!

Dla zdecydowanej ilości czytelników Informacjilokalnych.pl, słowo „sport”, kojarzy się jednoznacznie, ale dla ludzi mojego pokolenia – chociaż nigdy nie byłem smakoszem tej paskudnej używki, kojarzy się też ze „Sportami”. Produktem w białej wąskiej paczce, która kosztowała tylko złoty pięćdziesiąt, i co by nie powiedzieć, nie było to wiele nawet na kieszeń nastolatka, a o żadnym ograniczeniu dostępu do tego „sportu” - nie było. Dzisiaj i niestety, słowo sport kojarzy się często ze słowem „kibol”, Policja, „gumowa” kula, etc.

Bracia Słowianie

Stare porzekadło głosi, że dyplomata to taki człowiek, który dwa razy się zastanowi, zanim nic nie powie. Powyższe nie dotyczy niestety naszych – pożal się Boże – polityków. Oto bowiem polski minister spraw zagranicznych, bez najmniejszego nawet zająknięcia się był łaskaw stwierdzić, że KL Auschwitz – Birkenau wyzwolili Ukraińcy, ponieważ żołnierze wkraczający do obozu należeli do I Frontu Ukraińskiego. Po co to powiedział? Hmm… dobre pytanie. Chyba tylko po to, żeby rozzłościć Rosjan i dokuczyć im, co sądząc po reakcji naszych północno – wschodnich sąsiadów raczej się mu udało. Co tym zyskał? Nic!

Subskrybuj to źródło RSS